STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

2 czerwca 2012

"Igrzyska Śmierci" - Suzanne Collins


 

Tytuł: Igrzyska śmierci
Seria: Igrzyska śmierci
Tom: #1
Autor: Suzanne Collins
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 350


 
Przyznaję, że po "Igrzyska Śmierci" sięgnęłam z powodu pochlebnych komentarzy na temat trylogii Suzanne Collins oraz sukcesu filmu na podstawie pierwszego tomu. Przyznaję również, że przestraszyłam się, kiedy przeczytałam w sieci informację, że owa pochlebna opinia w rzeczywistości szyta jest grubymi nićmi, a film mocno przereklamowany - nie było jednak odwrotu, bo trylogię dostałam w prezencie urodzinowym od chłopaka. Po wzięciu do rąk wspaniale wydanych książek i przeczytaniu kilku stron pierwszej z nich, z miejsca doznałam niezwykle przyjemnego uczucia, jakim jest przekonanie się na własne oczy o tym, że niepotrzebnie się martwiłam.
 
Pewnego popołudnia poczułam wezwanie, zasiadłam do lektury "Igrzysk śmierci" ponownie i niemal całkowicie w niej zatonęłam. Skończyłam czytać po zaledwie kilku godzinach.
 
Ci, którzy myśleli, że „Igrzyska Śmierci” będą kolejną ckliwą historyjką ku uciesze młodych (co prawda z niebanalnym tłem rebelii, ale mimo wszystko), byli w błędzie, bowiem jest to opowieść o przetrwaniu. To opowieść o walce, którą bohaterowie toczą z bezlitosnym reżimem Kapitolu, ale przede wszystkim sami ze sobą. Nie mamy tutaj wyraźnie zarysowanej granicy między dobrem a złem, bo jak nazwać dobrym człowiekiem osobę, która bezlitośnie zabija innych ludzi? Tutaj każdy ma w sobie cząstkę i tego, i tego, a nam - czytelnikom - pozostaje to zaakceptować. Ponadto my sami musimy określić jacy według nas są bohaterowie, ponieważ Collins pozostawia to naszej wyobraźni.
 
Streszczanie Wam fabuły książki nie ma najmniejszego sensu. Większość z Was widziała film, czytała urywki, recenzje bądź całe książki, a garstka tych jeszcze nieobeznanych pewnie mi za to podziękuje. Trzeba przekonać się na własne oczy, czym jest ta książka. Warto delektować się nią w samotności, bez potrzeby porównywania swoich odczuć z tymi, które opisujemy my - recenzenci. Chciałabym jedynie powiedzieć Wam, co mi się w książce spodobało najbardziej.
 
I tak: podziwiam Kotną i Gale'a, którzy muszą wybierać między karą za kłusownictwo a potrzebą wyżywienia rodzin, które głodują z powodu niedoborów żywności. Podziwiam mieszkańców Dwunastego Dystryktu, którzy codziennie walczą o przetrwanie, o każdy kęs czerstwego chleba i łyżkę słynnego gulaszu Śliskiej Sae. Podziwiam ich, bo sama już dawno bym się poddała. Tymczasem oni ciągle walczą. Trwają wbrew Kapitolowi, który dąży do całkowitego podporządkowania się wszystkich dystryktów. 

Najważniejszy element książki, czyli tematyka Głodowych Igrzysk, jest trudna w jednoznacznym odbiorze. Jest pełna sprzeczności – raz przyciąga, raz odpycha. Na pewno wpływa na psychikę czytelnika, który próbuje wyobrazić sobie siebie w podobnej sytuacji, co jest trudne, a dla większości z nas – wręcz niemożliwe. Tymczasem ci ludzie, wybierani wbrew własnej woli młodzi trybuci, od lat musieli brać w tym udział. Zmuszani do odkrycia w sobie bestii, ruszali na łowy, z których wracał tylko jeden zwycięzca.
 
Same Igrzyska przypominają mi trochę walki gladiatorów - krwawe batalie ku uciesze widowni. Budzą wstręt, a zarazem fascynują, bo doskonale ukazują jak stopniowo z każdego trybuta ulatują resztki człowieczeńtwa. Tak, nawet Katniss zaczyna ulegać instynktom, i dlatego też jej relacje z Rue są tak ważne dla całej fabuły, przez co warto zwrócić na nie baczniejszą uwagę. To właśnie ta dziewczynka staje się zalążkiem buntu, który rodzi się w sercu Kotnej. Od tego momentu Igrzyska nie będą już takie same.
 
Suzanne Collins osiągnęła mistrzowski poziom dawkowania akcji i emocji. Każdy kolejny rozdział to kolejne "bum!", jakim raczy nas autorka. Językowo "Igrzyska śmierci" trzymają wysoki poziom. Nie musimy się głowić nad tym, co autorka miała na myśli, gdyż posiada ona zdolność jasnego ich wyrażania. Dzięki temu czyta się łatwo, lekko i przyjemnie, a czytanie nie sprawia nam problemów.
 
Gorąco polecam lekturę wszystkim tym, którzy nie boją się zagłębić w brutalność Głodowych Igrzysk. Tym, którym zależy na tym, by poznać ideę rebelii Trzynastki. I wreszcie tym, których interesuje zmieniająca się ludzka psychika.
 
Wszystko to znajdziecie w tej jednej książce. Z czystym sumieniem polecam, gdyż jest to jedna z najlepszych książek, które przeczytałam w swoim krótkim życiu.

Ocena:




IGRZYSKA ŚMIERCI:
Igrzyska śmierci | W pierścieniu ognia | Kosogłos

6 komentarzy:

  1. Witam serdecznie! Sama się zastanawiałam nad tą książką i z recenzji wynika, że warto. Także chyba mnie przekonałaś :)
    Pozdrawiam ciepło i zapraszam do siebie:
    http://ksiazkowakrainalagodnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Sporo osób ją zachwala, a ja coś nie mogę pozytywów w niej znaleźć. Moja ocena to niestety 3,5.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo trzeba mieć coś w głowie, żeby zrozumieć idealności igrzysk.

      Usuń
    2. Drogi anonimie!
      Każdy ma inny gust. Wielu ludziom w książkach pani Collins nie podoba się typ narracji - teraźniejszy, pierwsza osoba.

      Usuń
    3. Trzeba mieć także coś w głowie, żeby umieć to skrytykować :)

      Usuń
  3. Kocham całą tą trylogie ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!