STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

10 sierpnia 2012

"Assassin's Creed: 2 | Aquilus" - Éric Corbeyran




Tytuł:
Assassin's Creed: 2 | Aquilus
Autor: Éric Corbeyran
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 48





Tyle razy mówię sobie: "Nie oceniaj książki (tudzież komiksu) po okładce". Zazwyczaj udaje mi się dotrzymać tej obietnicy, bo dzięki temu mam możliwość przeczytania czegoś, co wizualnie odpycha, a i tak jest dobre. Przy tej pozycji nie potrafię jednak zignorować pięknej okładki, zwłaszcza że to ona głównie przyciąga wzrok osób przechodzących w sklepie obok półki z komiksami. Nie da się ukryć - wygląda imponująco. Co więcej, charakterystyczny biały kaptur i detale przy pancerzu sugerują mojego ulubieńca - Ezia. Z kolei tytuł komiksu temu przeczy, więc znowu nie jestem tego w stu procentach pewna.

Dla przypomnienia: fabuła komiksu unaocznia nam (dosłownie!) historię Desmonda Milesa, bohatera kultowej już serii Assassin's Creed. Gry te mają na świecie miliony fanów (w tym mnie), którzy oczekują obecnie trzeciej części zmagań Zakonu Asasynów z Templariuszami. Tym razem jednak nie mamy do czynienia wyłącznie z wątkiem znanym z gier, ponieważ Corbeyran - człowiek odpowiedzialny za oś fabularną komiksów - wplótł w nie własne pomysły.

Dzisiaj przedstawiam Wam drugą część historii, w której Desmond, poza walką z Templariuszami, szuka wśród swoich przyjaciół zdrajcy. Ktoś w jego grupie jest nie do końca szczery, a aby go zdemaskować, Desmond musi wyruszyć w kolejną niebezpieczną podróż wgłąb Animusa. Akceptuje już to, kim jest, jest również wdzięczny Lucy za odbicie go z rąk Abstergo, którym rządzi Zakon Templariuszy. Najciekawszym aspektem całej historii jest fakt, Miles musi przeżywać wspomnienia Aquilusa, który jest jego dawnym przodkiem. Wciąż nie jestem pewna, czy jest barbarzyńskiego pochodzenia, niemniej jednak z pewnością moje wątpliwości rozwinie trzecia część komiksu, która jeszcze w tym roku zawita na naszych półkach sklepowych.

Niewiele się zmieniło, jeśli chodzi o kreskę. Za oprawę wizualną odpowiedzialny jest Djillali Defali, któremu dobrze idzie rysowanie otoczenia i sylwetek, a który kompletnie nie potrafi oddać emocji na twarzach bohaterów. Nie spodziewałam się, że od wyjścia pierwszej części komiksu coś się w tej kwestii zmieni, ale i tak smutno mi patrzeć na twarze ulubionych bohaterów, przypominających nieociosane klocki drewna.

Na szczęście całość prezentuje się zacnie. Twarda oprawa z zakrytą twarzą asasyna robi wrażenie, a jakość druku rekompensuje mi wady stylu Defaliego. Fabuła rozkręca się znacznie bardziej niż w części pierwszej, nareszcie też wzbudza w odbiorcy pożądane uczucie zaciekawienia. Desmond gotowy jest na naprawdę wiele, aby zdobyć tajemniczy artefakt, zanim zrobią to wrogowie. Dzięki temu akcja nabiera tempa i powoli (bardzo powoli) zbliża się do tego, co czuliśmy, prowadząc Ezio, a wcześniej Al
täira, ku punktowi kulminacyjnemu gry. Mam nadzieję, że w kolejnej odsłonie przygód Desmonda (a zarazem Aquilusa) nie zawiodę się na fabule i wreszcie będę miała okazję przyjrzeć się bliżej temu tajemniczemu skrytobójcy oraz jego równie ciekawemu bratu.

Wielka szkoda, że komiks zapowiedziany jest jedynie w trzech częściach. Osobiście z miłą chęcią kontynuowałabym przygodę z nowymi asasynami i dotąd nierozwiniętymi wątkami. Jest to z pewnością coś nowego, taki powiew świeżości w znaną mi od dawna historię, którą pokochałam już na samym początku. Bardzo często wracam do gry, aktualnie po raz n-ty przechodzę podstawkę Assassin's Creed 2 i jestem przekonana, że również i do komiksów wydanych nakładem Wydawnictwa Sine Qua Non będę niejednokrotnie wracać.

Czy polecam Wam kontynuację pierwszego komiksu o przygodach Desmonda? Jak najbardziej. Jest lepsza, ciekawsza, znacznie bardziej wciągająca i pozostawiająca niedosyt, który będzie można zaspokoić już niedługo. Głównej wady komiksu, czyli nieociosanych twarzy bohaterów bez jakiegokolwiek wyrazu, nie jesteśmy w stanie wyeliminować. Warto jednak przymknąć na nią oko, aby zagłębić się w pasjonującą fabułę, odkrywającą dotąd nieznane nam fakty.

Ocena: 5/6

Z Aquilusem i Desmondem spotkałam się za pośrednictwem Wydawnictwa Sine Qua Non.


PS. Standardowo zapraszam Was do obejrzenia filmiku promującego komiks. Muszę przyznać, że robi wrażenie! Obejrzeć możecie go tutaj.

Odautorsko:
To jest ostatni post, który redaguję na bieżąco. Kolejne będą publikować się automatycznie, podczas gdy ja będę wędrować po Tatrach. Do zobaczenia po 19 sierpnia - obiecuję, że jak będę mogła, będę Was odwiedzać, odpowiadać na Wasze komentarze i publikować Wasze!


2 komentarze:

  1. raczej nie dla mnie, ale mojemu mężowi pewnie by się spodobał ;]
    udanego wypoczynku w górach ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama gra wydaje się dość ciekawa, ale człowiek niestety pracuje i jakoś czas wolny wolę poświęcać na książki :) A co do recenzowanej pozycji to dawno już nie czytałem żadnego komiksu. Może pora się na coś wreszcie skusić :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!