STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

22 sierpnia 2012

"Dziewiąty Mag" - Alice Rosalie Reystone




Tytuł: Dziewiąty Mag
Autor: Alice Rosalie Reystone
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 544





Nie powiem Wam kim tak naprawdę jest pisarka o pseudonimie literackim Alice Rosalie Reystone, bo nie mam najmniejszego pojęcia. Wiem za to, że jest sympatyczna, na co dzień opiekuje się zwierzętami, ma uroczą kotkę o imieniu Trzynastka i najwyraźniej lubi sagę "Zmierzch" (Alice Rosalie!). Przybranie pseudonimu mogło być podyktowane chęcią pozostania anonimową osobą, niemniej jednak ja widzę jeszcze jeden plus tego niecodziennego zjawiska: szansę zaistnienia na rynku zagranicznym. Polskie nazwisko w dzisiejszych czasach ma nieduże możliwości. Brzmiące obcojęzycznie - ma ich znacznie więcej. Cieszy mnie to, bo po lekturze "Dziewiątego Maga" życzę autorce miejsca na liście bestsellerów New York Timesa.

Tak, dobrze przeczytaliście. Nie przejęłam się negatywnymi opiniami, na które można natknąć się w sieci, dzięki czemu czerpałam radość z czytania tej książki. Wspaniale umiliła mi długą podróż samochodem z Łodzi do Zakopanego (macie pojęcie o korkach na Zakopiance!?), a także wieczory, gdy byłam tak wyczerpana po górskich wojażach, że na nic innego nie miałam siły i ochoty. Na szczęście wystarczyło, bym spojrzała na tego dostojnego smoka na okładce, aby uśmiech na powrót zawitał na mojej twarzy. Zawiesiłam na nim oko już w Empiku, zaczytując się namiętnie w przyjemnie brzmiącej zapowiedzi na tyle okładki, ale dopiero teraz miałam możliwość sięgnąć po książkę i (wreszcie!) ją przeczytać. Chwała Naszej Księgarni, że podjęła się wznowienia tej serii, ponieważ okładka ze znośnej zmieniła się w oszałamiająco piękną ilustrację, na którą co rusz zerkam przy pisaniu tej recenzji. Ale nie o okładce tu mowa...

W "Dziewiątym Magu" mamy okazję poznać historię Ariel - trzydziestokilkuletniej pani weterynarz, świeżo upieczonej rozwódki i matki wkraczającej w nastoletni wiek Amandy. Ariel wiedzie spokojne, najzwyklejsze aż do bólu życie, dopóki nie wkracza do niego elficki oficer Fabien, proszący o pomoc w ratowaniu zmniejszającej się populacji smoków. Ariel reaguje jak każdy normalny człowiek - każe mu popukać się w głowę. Ale z drugiej strony... coś jej mówi, że to wszystko dzieje się naprawdę. Nie potrafi zapomnieć o wizycie tajemniczego mężczyzny, ani o dziwnych krasnoludach, które ją zaatakowały. Wreszcie ulega namowom Marcusa i olbrzymiego smoka Croya, po czym razem z nimi przechodzi przez magiczny portal do tajemniczej krainy. Dlaczego smoki umierają? Jak potoczą się losy Ariel? I kto tak naprawdę zawładnie sercem z pozoru niedostępnej lekarki? Sięgnijcie po książkę, a poznacie szczegóły tej historii.

Aby nie zepsuć Wam lektury, najpierw skupię się na plusach. Przede wszystkim książkę napisano przystępnym, niezwykle prostym językiem, który ułatwia ekspresowe przemykanie między stronami. Dzięki temu nadaje się i dla starszych, i dla nieco młodszych odbiorców, choć wciąż boli mnie fakt, jak mało pojawiło się w 9M opisów. Idąc dalej, również sam świat przedstawiony zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jest przepełniony magią, a zamieszkują go fantastyczne stworzenia takie jak elfy, centaury i chochliki. Nie potrafię też nie docenić smoków, które są takie, jakie być powinny: drapieżne, ale walczące w słusznej sprawie, majestatyczne, budzące zachwyt, a zarazem grozę. W dużej mierze dzięki nim świat elfów wciąż istnieje, choć ma niemałe kłopoty z atakami złych sił i wszelakich potworów. Wśród przedstawionych smoków najbardziej polubiłam Vivienne, która jest niezwykle charakterna i posiada wyjątkowo ognisty temperament. Właśnie takie stworzenia lubię najbardziej (podobieństwo do Saphiry wskazane i mile widziane).

Teraz przejdźmy do mankamentów książki. Największym błędem, jaki popełniła autorka, jest totalny marysuizm głównej bohaterki. Ariel niby jest najzwyklejszą ludzką istotą, ale w świecie elfów okazuje się, że ma moc przewyższającą moc najbardziej uzdolnionych magów. Bardzo psuje to ogólny obraz książki, bo najbardziej i najkarygodniej rzuca się w oczy. Co w tym wszystkim najdziwniejsze - Ariel okazuje się przez to najbardziej wyrazistą postacią w książce. Cała reszta to zaledwie cienie. Płytcy bohaterowie i ich sztywne lub wręcz nierealne zachowania szkodzą książce i stawiają autorkę w złym świetle. Oby w kolejnych częściach, po które z pewnością sięgnę, postacie Marcusa i Fabiena bardziej się rozwinęły, a Ariel przystopowała. Drugim rażącym mankamentem jest przewidywalność historii. Już po kilku pierwszych rozdziałach można się domyślić dalszych losów bohaterów, przez co tracą one swój urok. Brakuje w nich tajemnicy, bo wszystko wiadome jest z góry. Liczę na to, że autorka zaskoczy mnie w kolejnej odsłonie 9M już we wrześniu, bo wierzę, że będzie w stanie tego dokonać tak samo jak sprawiła, że mimo naprawdę sporych uchybień książka stała się jedną z moich ulubionych. Być może podyktowane jest to tym, że lubię proste historie, z wyraźną nutką fantastycznego romansu i z magią oraz smokami w tle, jednak co za dużo, to niezdrowo. Więcej komplikacji, proszę! Ostatnim błędem jest słabo zaznaczona granica między Dobrem a Złem. Nie wiem jak inni odbiorcy tej pozycji, ale ja nie czułam zagrożenia ze strony wroga. Książka była zbyt lekka i zbyt optymistycznie podchodziła do kwestii walki ze Złem. Ariel traktowała pobyt w świecie elfów jako przygodę i możliwość poznania fascynujących stworzeń, nie zawsze do końca zdając sobie sprawę z powagi sytuacji i roli, jaką w niej odgrywa.

Całe szczęście, że to dopiero początek i wiele jeszcze przed nami. Historia się rozwinie, a wraz z nią - mam nadzieję - i bohaterowie. Z pewnością doświadczymy jeszcze wielu emocji podczas lektury kolejnych części i życzę sobie samej, aby sprawiły mi one równie dużo radości, co ten tom. Polecam Wam tę książkę, ponieważ jest ona niezwykle ciepła i ma potencjał, który osobiście chętnie będę weryfikować w "Zdradzie" i "Dziedzictwie". Nie zrażajcie się uchybieniami popełnionymi przez autorkę - w końcu jest to debiut na rynku, więc siłą rzeczy początkujący autor musi się uczyć na własnych błędach. Bez ich popełniania nie bylibyśmy sobą.

Ocena: 4,5/6

Recenzja powstała na potrzeby portalu Upadli.pl.

13 komentarzy:

  1. Mnie rowniez spodobala sie ta ksiazka i wcale nie ma sie co sugerowac negatywnymi opiniami ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hoho, myślałam, że to słaba książka, a tu taki zonk :D Przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tam nawet pomimo jej minusów, mam wielką ochotę poznać tę historię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. przeczytałam 2 część i warto a tu czytam takie opinie, ehh mi się podoba i czekam na trzecia a w międzyczasie nadrobią 1 cześć moim zdaniem warto.

    OdpowiedzUsuń
  5. przeczytałam drugą cześć choć początku stwierdziłam że to nie dla mnie( dla chłopaka kupiłam ją) ale warto było, ciekawa opowieść barwna i wciągająca a tu czytam takie opinie na forach.. ehh czekam na 3 a w międzyczasie nadrobię 1 i mam nadzieje że będzie więcej osób które ja docenią. miłego czytania! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiem, wiem, stary post, ale nie mogę tego nie sprostować: "...niemniej jednak ja widzę jeszcze jeden plus tego niecodziennego zjawiska: szansę zaistnienia na rynku zagranicznym" w dość wulgarnych słowach: gówno prawda. Polscy pisarze są bardzo cenieni za granicą, zdobywają prestiżowe nagrody. Nie trzeba brzmieć obcojęzycznie, żeby zrobić karierę za granicą. Zresztą, co ma piernik do wiatraka? Wydajesz się młodą osobą, a trzymają się ciebie przekonania z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych... Polacy mają się czym chwalić i nie muszą kryć się po kątach, nazywając się Grzegorz Brzęczyszczykiewicz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to moja subiektywna ocena i przy niej będę trwać, dopóki nie usłyszę, że o piszącym Polaku, który zyskał faktyczną sławę i pieniądze za granicą. I mówię tu raczej o książkach pokroju 9M.

      Usuń
    2. Znaczy jakie - fabularne? Moje zdanie o tej książce nie jest zbyt pochlebne i "pokroju M9" nie miało pozytywnego wydźwięku w mojej głowie.
      Najbardziej oczywistą odpowiedzią jest chyba Stanisław Lem, wielki autorytet światowy, jeśli chodzi o science fiction. Po prostu niezbyt często się o tym mówi - telewizja daje masówkę, a rozdanie nagród za powieść roku nie zainteresuje tak wielu ludzi, co jakaś gala filmowa. Ale w internetach drzemią wszelkie odpowiedzi. :)

      Usuń
    3. Czekałam na tego typu odpowiedź ;)

      Mi 9M się podobał, choć widzę niedociągnięcia w fabule i skłonność autorki do marysuizmu. Poprzez wypowiedź "pokroju 9M" rozumiem te tytuły, których autorami nie są sławni ludzie, jak właśnie wspomniany Lem, tylko nieznani ludzie piszący w gatunkach, które niekoniecznie są doceniane na rynku światowym (nadal nie rozumiem fenomenu E.L. James).

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    4. co byś zrobił gdybyś nazywał się Ermintruda ...?

      Usuń
  7. Książka z biblioteki i całe szczęście. Generalnie żałośnie słaba, fantastyki czytam bardzo dużo, przez ostatnie kilkanaście lat książek szło w tysiące i powiem szczerze że od wielu lat nie spotkałem książki, którą miałem ochotę wywalić przed przeczytaniem. Zmusiłem się jednak do skończenia, żeby wiedzieć co mówię. jednym zdaniem o książce - TRZYMAĆ SIĘ Z DALEKA
    totalny brak konsekwencji, jednowymiarowe postacie, fabuła bije po oczach naiwnością i zerową spójnością, straszne momenty w ogóle nie są straszne, ale namiętnie momenty już tak. Ewidentnie widać, że autorka stworzyła swoje książkowe alter-ego żeby się dowartościować, bo bohaterka jest super-heper-mega-uber-extra świetna, ale za to pokrzywdzona i niedoceniana. A autorka , tak samo jak bohaterka - super extra ale niedoceniana pani weterynarz koło 30 ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowałam się na zakup tej książki ze względu na dobre opinie, ale niestety bardzo się zawiodłam. Historia przedstawiona w książce ogólnie bardzo ciekawa, ale sposób jej opisania strasznie banalny. Książka napisana tak prostym językiem jakby pisało ją dziecko. Wątki, za wyjątkiem głównego, prawie wcale nie rozwijanie, wszystkie przedstawione sytuacje i przeciwności losu tak jak się szybko pokazały równie szybko zostają rozwiązane. Postacie mdłe i nijakie. Głownej bohaterce wszystko przychodzi z taką łatwością że mnie osobiście to drażniło, potrafi ona zrobić i osiągnąć wszystko pstrykając palcem. Zero jakichkolwiek wyzwań i scen trzymających w napięciu, bohaterka obdarzona magią bez ograniczeń, chce latać pomyśli o tym i lata, chce coś mieć pomyśli o tym i to ma (bez nauki magii), po prostu potrafi wszystko, co niestety sprawia ze książka jest jeszcze bardziej banalna.
    Najbardziej drażniące dla mnie jest jednak przedstawienie smoków, stworzenia ogólnie uważane za potężne, dumne, mądre i potężnie, a tutaj rozmowa ze smokiem jest na tak niskim poziomie że dla wielbiciele fantasy powinni nad tym płakać, coś na zasadzie "Cześć, to Ty jesteś tą potężną lekarką smoków, ja jestem kobietą smokiem możesz mnie umówić na randke przy winie i surowym mięsie z innym smokiem".
    Ogólnie nie polecam wymagającym czytelnikom.

    OdpowiedzUsuń
  9. W100% popieram! Przebrnalem przez dwa tomy ale na trzeci juz nie mialem sily. W gruncie rzeczy juz mnie nie obchodzi jak to sie skonczy. Moze wszyscy wsiada na smoka i rozstrzaskaja sie na skałach. Takie zakonczenie mialoby jaja...nie to co Ariel Odegon

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!