STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

28 sierpnia 2012

"Gone: Zniknęli. Faza druga: Głód" - Michael Grant





Tytuł: Gone: Zniknęli. Faza druga: Głód
Autor: Michael Grant
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 544




Dla tych, co Granta nie znają, a seria "Gone" wciąż jest dla nich zagadką, podaję link do recenzji pierwszego tomu. Znajdziecie ją tutaj.

Od brawurowego zwycięstwa Sama nad Caine'm i Drake'm minęły trzy długie miesiące. Nad Perdido Beach zawisły ciemne chmury - miasteczko opanowała fala głodu, zapasy jedzenia skurczyły się niemal do zera, a na dodatek na polach kapusty i melonów - jedynego źródła, z którego mieszkańcy ETAP-u mogą jeszcze czerpać pożywienie - rozpanoszyły się zębaki, czyli zmutowane dżdżownice, które jako pokarm upodobały sobie ludzkie mięso. Brzmi jak jakiś horror? Nie, to tylko drugi tom powieści Michaela Granta z popularnej serii "Gone".

Ale do horroru mu niedaleko. Już na wstępie autor serwuje nam nieprzyjemne wydarzenia, a atmosferę grozy potęguje głód i zamieszki między "normalnymi" a "nienormalnymi". Dzieciaki żywią do siebie negatywne uczucia, a na ich pożywienie składają się sosy z puszek. Sam Temple wraz z przyjaciółmi obawia się, że w przypływie desperacji dojdzie do aktów kanibalizmu. Jakby tego było mało, Caine powraca do zdrowia po wizycie u Ciemności i knuje plan, dzięki któremu zyska przewagę nad Samem i zdobędzie dla siebie Perdido Beach oraz jego skromne zapasy pożywienia. Szyki psują mu tylko Drake, który, popisując się otrzymaną od Ciemności macką, wykazuje spore chęci do niesubordynacji, a także chwile słabości, gdy traci kontakt z rzeczywistością i powtarza w kółko: "Gaiaphage... Głodny w ciemności". Do walki z Caine'm po raz kolejny stają Sam, Astrid, Edilio, a także uwolnione z Coates Academy Dekka i Bryza. Sprawy komplikują im dodatkowo kłopoty w mieście, a także Mały Pete, który oprócz lewitowania posiadł również moc sprawiania, aby jego sny stawały się rzeczywistością. Wszystko wskazuje też na to, że ma kontakt z Ciemnością. Sam czuje, że lada chwila dojdzie do tragedii i pogrąża się w depresji. A to przecież dopiero początek koszmaru...

Jeśli interesuje Was wątek Ciemności, przypominający "Losta", koniecznie sięgnijcie po tę kontynuację, nie zapominając o pierwszym tomie!

Już poprzednim razem mówiłam Wam, że jestem zachwycona Grantem. Poza rażącym nieprzygotowaniem mieszkańców ETAP-u z pierwszej cześci "Gone" nie widziałam w tej historii żadnych mankamentów. Teraz nawet i ten błąd zniknął. Dzieciaki z Perdido Beach dojrzały (czasami aż za bardzo), a ich walka o przetrwanie nabrała rumieńców, zmuszając nas do bacznego śledzenia akcji. Notabene, od której nie można się oderwać, ponieważ w trakcie czytania nie ma się czasu na odpoczynek. Grant zmyślnie prowadzi wątek do przodu, dawkuje wydarzenia i emocje, zaskakuje zwrotami akcji, dzięki czemu potęguje się nasz apetyt na lekturę. Dwa wieczory i po książce, chyba że ktoś lubi się delektować.

Jest jedna rzecz, której w autorze nie znoszę, a którą jednocześnie w nim ubóstwiam: tajemnice. Nie znoszę go za to, że przez niego nie wiem wszystkiego o Gaiaphage i o małym braciszku Astrid. To samo robi Masashi Kishimoto, który przynajmniej od stu odcinków mangi wodzi fanów za nos, nie wyjawiając, kim jest zamaskowany mężczyzna aka Tobi! Mimo to uwielbiam Granta za to, że każe mi się zastanawiać, przeprowadzać symulacje, główkować i kalkulować, o co w tym wszystkim właściwie chodzi! Czytelnik, jakby nie patrzeć, wciąga się w samo rozwiązywanie zagadki, co już jest samo w sobie fascynujące. I jest to największy sukces autora.

Na pierwszy rzut oka książka może Wam się wydawać opasłym tomiszczem nie do przebycia, ale nic bardziej mylnego. Jest to jedna z przyjemniejszych lektur, z jaką miałam do czynienia. Absolutnie nie przytłaczała mnie ilość stron do przeczytania, chociażby ze względu na przystępny język. Wciągająca fabuła sprawiła, że na nowo rozbudził się we mnie apetyt na "Gone". Michael Grant postarał się tym razem nieco bardziej, eliminując błędy z poprzedniej części i dokładając nowe, ciekawe wątki. Najbardziej jednak cieszy mnie to, że w książce poruszany jest kontrowersyjny temat głodu i kanibalizmu, a także nienawiści na tle rasowym (normalni kontra mutanci) - a wszystko to w otoczce katastrofy nuklearnej. Sprawia to, że drugi tom z serii "Gone" jest rewelacją trzymającą wysoki poziom, a także pozycją, na której nie jestem w stanie się zawieść.

Gorąco polecam Wam sięgnięcie po tę serię. Znajdziecie w niej i wątek miłosny, i akcję, i zaskakujące zwroty akcji, i spektakularne walki. Wszystko to, co miłośnicy książek z katastrofami w tle lubią najbardziej. "Gone" to być może apokaliptyczna wersja świata, niemniej jednak można też z prozy Granta wyciągnąć kilka wniosków, które przydadzą się nam i w życiu, i na przyszłość. Zachęcam do wyciągnięcia własnych.

Ocena: 5/6

Ponownie odwiedziłam ETAP za sprawą Wydawnictwa Jaguar.


12 komentarzy:

  1. Książka jest fantastyczna . Już nie pamiętam o czym dokładnie była ta część bo dla mnie wszystkie się połączyły w całość i już nie pamiętam, która była o czym xD Polecam książke każdemu ! Jest zajesuper :) Szkoda , że jest nie znana bo zasługuje na bycie znaną :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieznana? Toć to bardzo popularna seria na świecie! Niemniej jednak ja mam zamiar propagować ją w Polsce :) Dzięki za wizytę, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Holender, Twoja recenzja wskazuje na to, że książka jest całkiem, całkiem. Ale nadal waham się okrutnie, czy sięgać po tę serię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiście kocham GONE, choć ta część była najsłabsza :< Wynudziłam się trochę i robiłam do niej aż dwa podejścia! Ale i tak uwielbiam Granta ^^ Tak jak Tobie bardzo podobają mi się wszechobecne tajemnice, choć wraz z kolejnymi tomami coraz więcej z nich znajduje rozwiązanie, a szkoda :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Według mnie, tom trzeci jest najlepszy. "Głód" nie jest zły, ale to "Kłamstwa" są moim numerem jeden. Trzecia część ma więcej nowych, ciekawych wątków, a Grant nieraz zaskakuje swoją pomysłowością.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jane, w takim razie nie mogę się doczekać trzeciego tomu! Jestem zachwycona serią i jeśli zapowiadasz więcej wątków, to nie ma co czekać nie wiadomo jak długo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo polubiłam tą serię. Chociaż początkowo miałam wobec niej mieszane uczucia. Na szczęście z każdym kolejnym tomem jest co raz lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Och, kiedy ja wreszcie dostanę w swoje łapki pierwszą część? Szukam i szukam, na marne. :c

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślałaś, że sobie pójdę? HA! Musiałam najpierw przeczytać tą wspaniałą recenzję! A jest świetna. Oczywiście całkowicie się zgadzam, tylko ty ubrałaś moje myśli w słowa. Piszesz tak... dojrzale! Mogę tylko brać przykład.
    Grant to mistrz i cieszy mnie każda osoba, która potrafi poradzić sobie z brutalnością jego książek i dostrzec ich genialność. :D I nie ma przekleństw! Wielki plus! :3
    Caine, czy Sam? :>

    OdpowiedzUsuń
  10. Buuu, gdzie odpowiedź, ja się pytam? :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojej, już piszę odpowiedź! Otóż... żaden! Serio, żaden z nich mnie szczególnie nie zachwyca. Są fajnie zarysowani, ale bardziej interesuję się Gaiaphage oraz Małym Pete'm. I ogólnie społecznością dzieciaków. Tak jakbym lubiła wszystkich po trochu, bo losy wszystkich są dla mnie ciekawe. Uwielbiam GONE!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie ta seria nie przekonuje, pomimo fajnej recenzji i wysokiej oceny:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!