STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

7 sierpnia 2012

"Kobieta na krańcu świata 2" - Martyna Wojciechowska




Tytuł:
Kobieta na krańcu świata 2
Autor: Martyna Wojciechowska
Wydawnictwo: G+J Polska
Liczba stron: 350




Martyna Wojciechowska to niezależna, pewna siebie i silna kobieta, na co dzień matka małej Marysi i zapalona podróżniczka, dla której praca w terenie jest spełnieniem marzeń. Zdobyła Koronę Ziemi w trudniejszej wersji, brała udział w rajdzie Paryż-Dakar, zachorowała na groźną chorobę i wyzdrowiała, a od 2007 roku jest redaktorem naczelnym polskiego National Geographic. Dla mnie Martyna jest wzorem do naśladowania, kobietą, którą podziwiam za determinację, chęć niesienia pomocy i.... cykl reportaży pod zbiorczym tytułem „Kobieta na krańcu świata”.

Nie jestem pewna, czy za moją ostatnią fascynację literaturą podróżniczą odpowiada możliwość zrecenzowania książki „Busem przez świat”, czy może zbliżający się wielkimi krokami wyjazd w góry. Niemniej jednak pozostajemy dziś w kręgu podróży, choć tym razem wykraczających daleko poza Europę. Przyjrzymy się drugiej już części „Kobiety na krańcu świata”, opisującej wspaniałą i bogatą w doświadczenia podróż do Afryki i Azji.

Wspominałam Wam już, że na widok takich książek aż świecą mi się oczy, prawda? Przy tej mało brakowało, aby wyszły mi z orbit. Zachwycałam się nie tylko jakością papieru, ale przede wszystkim zdjęciami ilustrującymi podróż Martyny i jej ekipy. Tutaj, muszę przyznać, było ich naprawdę sporo, ale dzięki temu książkę czytało się piorunem. Zdjęcia były niejako przerywnikami tekstu, co pozwalało moim oczom odpocząć. Dawały również większe wyobrażenie ogromu pracy, jaką wykonała ekipa „Kobiety na krańcu świata”.

Na pewno kojarzycie taki program z telewizji. Napisana przez Martynę książka jest wspaniałym uzupełnieniem historii przedstawionych w programie, zwłaszcza że ekipę obowiązywał ściśle czas emisji, odgórnie wyznaczony przez stację telewizyjną. Martyna zawsze podkreślała, że historie te są na tyle ważne i dla jej ekipy, i dla bohaterek reportaży, że po prostu nie byłaby w stanie zmieścić ich w czterdziesto- czy nawet pięćdziesięciominutowych odcinkach z przerwami na reklamy. Z tego też względu napisała te książki, pomimo swojej niechęci do pisania w ogóle.

A wbrew pozorom pisze całkiem dobrze. Rozumiem, że czuwa nad nią osoba odpowiedzialna za korektę, ale główna myśl tego, co chce nam przekazać, pozostaje, tak samo jak lekki, prosty styl pisania, dzięki któremu tak miło czyta się każdy reportaż. Treści jest sporo, ale są one przedstawione w naprawdę przystępny sposób, a także okraszone solidną dawką ciekawostek, które wystrzeliły mnie na orbitę zadowolenia. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam czytać najróżniejsze ciekawostki ze świata. Naprawdę lubię go poznawać, codziennie uczyć się o nim czegoś nowego. Im więcej nowych wiadomości zostaje mi przekazanych w książce, tym lepiej dla mnie. Dlatego też tak bardzo podziwiam Martynę za to, co robi. Nie dość, że jeździ w naprawdę odległe miejsca na świecie, to jeszcze wyszukuje o nich najciekawsze informacje, a następnie przekazuje je czytelnikom. W ten sposób poznałam szczegóły życia japońskich gejsz (fenomenalny reportaż!), zgłębiłam fenomen stylu kawaii, zakochałam się w orangutanach i zapałałam sympatią do wychowanej przez ludzi hipopotamicy Jessici.

Nie mogłam też przejść obojętnie obok historii kobiet, których życie przedstawiła nam Martyna. Na pierwszy rzut oka tych kobiet nie łączy żaden wspólny punkt odniesienia. Każda z nich żyje w innym świecie, zajmuje się czym innym, ma odmienne priorytety i cele. Jedna adoptowała hipopotama, druga szkoli się na gejszę, trzecia lata samolotami w Afryce, czwarta odzyskuje wzrok, piąta kreuje się na księżniczkę, szósta opiekuje orangutanami, siódma oryginalnie ozdabia swoje ciało. Każdą z bohaterek charakteryzuje odmienna kultura, ale łączy je jedna, szczególna cecha: determinacja. Te kobiety mają jasne cele i do nich dążą. Martyna nie próbuje na siłę zmieniać ich życia, nie pomaga im, nie nakierunkowuje na odmienne postawy, ponieważ one wiedzą już, czego chcą. Ekipa „Kobiety na krańcu świata” pokazuje jedynie ich życie - przedstawia je w formie ciekawostki, ale i udowadnia jak ciężko jest przetrwać na tych dwóch kontynentach. Wskazuje pewne problemy i liczy, że każdy czytelnik wyciągnie własne wnioski. Przecież sama Martyna różnie reagowała na relacje swoich bohaterek, miała obawy i wątpliwości, pytała, dociekała. Wykonywała ciężką pracę reportera, jednocześnie wczuwając się w historie swoich rozmówczyń. Poznawała je w najlepszy możliwy sobie sposób: jak kobieta kobietę. Dzięki temu niektóre z bohaterek pokonały lęk i obawy przed kamerą. Chwała jej za to, ponieważ umożliwiło mi to poznanie świata, który wcześniej był dla mnie obcy i dziwny, a który dzięki tej książce stał mi się bliższy i mniej niedostępny.

Gorąco polecam Wam „Kobietę na krańcu świata 2”. Tę z telewizji, a zwłaszcza tę w formie książki. Miłośnicy podróży w trakcie lektury będą się czuli jak w niebie, a osoby, które lubią poznawać nowych ludzi i nowe kultury, również nie będą pokrzywdzeni.

Ocena: 5,5/6


19 komentarzy:

  1. czasem lubię popatrzeć na programy tej pani w Tv, jednak po książki nie sięgam

    OdpowiedzUsuń
  2. Chcę przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzadko mam okazję czytać książki podróżnicze, ale mam nadzieję, że uda mi się przeczytać relacje z wypraw Wojciechowskiej. Podziwiam ją za to co robi, za determinację w dążeniu do celu i chętnie zapoznam się z jej reportażami na temat całkowicie różnych kobiet. Tym bardziej, że podobał mi się program telewizyjny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze ją uwielbiam i podziwiam, program "Kobieta na krańcu swiata" jest moim ulubionym w tej tematyce, ale książki jakoś jeszze nie miałam okazji przeczytać.. muszę szybko nadrobić zaległości!

    OdpowiedzUsuń
  5. @Mała Mi: Nadrób koniecznie, zwłaszcza jeśli podobał Ci się program :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Angie bardzo serdecznie dziękuję ci za rady odnośnie recenzji są bardzo przydatne,postaram je zastosować podczas pisania kolejnych opinii

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim zdaniem książka idealnie nadaję się na prezent, więc jak kiedyś kupię mamie, to może i sama przeczytam :)
    zapraszam do mnie :
    http://ksiazka-na-kazdy-dzien.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurczę bardzo lubię Panią Wojciechowską! Książkę kiedyś na bank przeczytam, póki co inne pozycje wzywają.

    A recka świetna! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepadam za wersją telewizyjną przygód Martyny Wojciechowskiej, więc podejrzewam, że i ta papierowa bardzo by mi się spodobała. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie czytałam podróżniczych książek nigdy. Nie licząc jednej takiej na pograniczu, Pawlikowskiej "W dżungli życia" (ukochana moja książka z osobistą dedykacją i odręcznie narysowaną piranią! największy mój skarb!). Ale to się chyba zmieni. Czuję, że to fajna sprawa do tramwaju, na przerwę w zajęciach i na zimowe popołudnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobra, to tak dla zasady nieco się wyłamię z konwencji komentowania. Skoro o książkach podróżniczych mowa, to nie będę pisać o książkach, a o podróżach. Polecam serdecznie spływ kajakowy - byłem na takowym na ostatnim weekendzie i stwierdzam z czystym sumieniem, że to absolutnie fantastyczna sprawa. Sport dość prosty, nie wymaga zbyt wielkiej kondycji, a co najważniejsze, dobry nawet dla totalnych laików. Ja pływałem po Nidzie, podróż zacząłem z Pińczowa - piękna i o dziwo czysta rzeka, kojąca natura wokół, do tego cisza i spokój, którą od czasu do czasu przecinają tylko odgłosy pracujących wioseł :) Może nie jest to wyprawa na miarę Martyny Wojciechowskiej, ale na pewno tańsza i nie mniej atrakcyjna :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie umiem pływać, a co za tym idzie - boję się głębokiej wody, czyli dla mnie około 1,80 m ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Póki co mialam okazję przeczytać jedynie o jednej wyprawie Martyny w mini książeczce na temat Boliwii. Naprawdę mną wstrząsnęła ale i zachęciła do czytania kolejnych. Książka o której piszesz już dawno pojawiła się na mojej liście książek do zdobycia :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki ale już od dawna mam na nią ochotę więc jak tylko będę miała okazję to na pewno sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jednym z moich marzeń jest właśnie podróżowanie tak jak Martyna Wojciechowska. Bardzo ją cenię i uwielbiam jej programy. Z książką chętnie się zapoznam, skoro stanowi świetne uzupełnienie historii pokazywanych w telewizji :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jakoś nie przepadam za Wojciechowską... Ale ostatnio wysyp recenzji jej książek.

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam Martynę ale jej książki nie miałam jeszcze w ręce :( eh takie życie ...

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam zamiar zapoznać się z książkami Wojciechowskiej, lubię tego typu literaturę :).

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubię Panią Martynę, a jeszcze bardziej lubię książki podróżnicze, dlatego kiedyś na pewno się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!