STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

3 września 2012

Nowa Fantastyka 360 (09/2012)


Kto powiedział, że początek września musi zwiastować wyłącznie ponurą jesień i powrót do szkoły? Mi przełom sierpnia i września przyniósł miłą niespodziankę w postaci kolejnego numeru "Nowej Fantastyki"! Redakcja tego okołofantastycznego miesięcznika już w tym miesiącu rozpoczęła świętowanie trzydziestolecia istnienia na rynku. Z czystym sercem po lekturze wrześniowej dawki artykułów, informacji i opowiadań mogę powiedzieć, że życzę "Nowej Fantastyce" kolejnych owocnych jubileuszy.

Czego możemy spodziewać się po najnowszym numerze? Przede wszystkim trzymającej poziom, solidnej dawki opowiadań. W pamięć zapadły mi szczególnie dwa z nich - "Do zwartego zaklęcia" Adama Synowca oraz "Opowiastki o siedmiu dżinach" Mike'a, Lindy i Louise Careyów. Pierwsze opowiadanie to bardzo dobra opowieść o wędrownym magu, który para się udoskonalaniem zbrój, ale i szeroko pojętą rozrywką (pewnie stąd odkładający się tzw. "mięsień piwny", a także utrata zdolności sprawnego wsiadania i zsiadania z konia). Brzmi mało ekscytująco, ale zagłębiając się w fabułę opowiadania, można dostrzec kunszt autora w kwestii budowania napięcia. Adam Synowiec wprowadza też kilka ciekawych pojęć, takich jak czarpancerz i czarkrwiści - dobrze wiedzieć, że nie wszyscy autorzy opierają się na utartych schematach i szukają drogi do bycia oryginalnymi. Zauważyłam zresztą, że miesięcznik stawia na oryginalność nadsyłanych do druku prac, co jest moim zdaniem bardzo dobrym posunięciem, bo dzięki temu mamy szansę zapoznać się z wieloma stylami, pomysłami i wizjami świata fantasy. Jak na mój gust niektóre z tych pomysłów są czasami aż nazbyt oryginalne, ale jeszcze mi się nie zdarzyło, bym wśród ekscentrycznych, momentami wręcz dziwnych, opowiadań, nie znalazła takiego, które mi się spodoba. Drugie z wymienionych przeze mnie opowiadań, czyli "Opowiastki o siedmiu dżinach", przywodzi na myśl tajemnicze legendy, w które nikt nie chciał uwierzyć. Opowiadane w charakterystyczny sposób dodają pracy uroku i niepowtarzalności - mamy tu do czynienia z historiami ludzi, którzy nieopatrznie odwiedzili te nadprzyrodzone istoty, nie przemyślawszy swoich życzeń (które dżiny często spełniały dosłownie). Wypada w tym miejscu podkreślić, że właśnie to opowiadanie jest pierwszą z wielu atrakcji, jakie redakcja "Nowej Fantastyki" przygotowała dla nas z okazji swojego święta. Chociażby z tego względu warto więc się z nim zapoznać.

Kontynuując wycieczkę po wrześniowym numerze, trzeba właściwie cofnąć się do jego początku i rzucić okiem na felieton Jakuba Ćwieka pt.: "Język Einsteina i ufolodzy", w którym jak zwykle w typowy dla siebie, błyskotliwy i lekko prześmiewczy sposób, komentuje różne wydarzenia. Tym razem padło na konwenty i kwestię tego, dlaczego nie warto ukrywać swojego zainteresowania fantastyką. Całkowicie zgadzam się z autorem: bycie fantastą nie umniejsza naszej inteligencji i nie jest powodem do wstydu. Wręcz przeciwnie - jest to dowód na to, że mamy wyobraźnię i potrafimy łączyć rzeczywistość i naukę z fikcją i wyimaginowanym światem.

Idąc dalej, warto zapoznać się z tekstem Jana Żerańskiego, który w przystępnej formie prezentuje nam sylwetkę Karola Dickensa, przy okazji nawiązując do premierowej książki "Drood", której słynny pisarz jest bohaterem. Tak jak nigdy nie interesowałam się Dickensem, tak po lekturze tego artykułu mam niepohamowaną ochotę, by nadrobić zaległości. Także tekst "Dziedzictwo Diuny" wywołuje we mnie podobne uczucia, zwłaszcza gdy wezmę pod uwagę to, że "Diuna" Herberta to wzorzec dla science-fiction. Już pierwsze zdanie lidu krzyczy, że jest dla gatunku tym, czym "Władca Pierścieni" dla fantasy. Czy rzeczywiście tak jest? Myślę, że warto się przekonać na własne oczy.

Wspaniale, że "Nowa Fantastyka" nie zamyka się na tematy inne niż literatura. Tym sposobem we wrześniu możemy się zapoznać z arcyciekawymi artykułami dotyczącymi filmu. Pierwszy z nich, "Domowe piekiełko" to nic innego jak analiza rynku horrorów, zaś drugi, "Chaos absolutny", nawiązuje do bogatej w kłopoty realizacji kultowej "Pamięci absolutnej" z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej oraz jej remake'u, który aktualnie możemy oglądać w kinach.

Jeśli dodamy do tego standardowe zapowiedzi, recenzje filmów i książek, a także wywiad z Davidem Weberem na dokładkę, otrzymamy naprawdę ciekawy materiał, z którym warto się zapoznać w wolnej chwili, gdy za oknem szaro, ponuro i pada. Zastanawiam się, czym zaskoczy nas redakcja w przyszłym miesiącu? Mam nadzieję, że jeszcze większą ilością tekstów i opowiadań, które zapadną mi w pamięć równie mocno, co "Do zwartego zaklęcia".

Do "Diuny" przekonała mnie "Nowa Fantastyka".


5 komentarzy:

  1. Ogólnie nie czytam fantastyki, jako gatunku literackiego. Trudno mi się do niego przekonać, choć "Gra o tron" mnie wciągnęła. Za to czasopismo się nie zabieram, póki co. Może kiedyś, kto wie. ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ogóle mam problem z czytaniem czasopism, chociaż staram się to zmienić. Nie potrafię mnie one tak zaabsorbować, tak jak książki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie niestety w moim małym miasteczku w żadnym miejscu z prasą nie mogę kupić tego czasopisma... a specjalnie sprowadzać znów mi się nie chce

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękujemy za omówienie :)
    Redakcja NF

    ps. jeśli pismo jest nie do dostania w kioskach to zawsze pozostaje prenumerata :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie to samo rozwiązanie miałam zamiar podsunąć dziś Miłośniczce Książek, ale widzę, że mnie ubiegliście :) Jest mi bardzo miło, że odwiedziliście mojego bloga, żeby przeczytać recenzję NF. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!