STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

27 września 2012

"Zanim nadejdzie ciemność" - Susan Wiggs [przedpremiera]





PRZEDPREMIERA!
Tytuł: Zanim nadejdzie ciemność
Autor: Susan Wiggs
Wydawnictwo: Harlequin/Mira
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 412




Przeglądając zapowiedzi na październik, od razu wiedziałam,  że koniecznie muszę się zapoznać z tą pozycją. Zaciekawił mnie nie tylko opis, ale i nazwisko autorki. Susan Wiggs jest znaną i poczytną pisarką, ma na swoim koncie kilka prestiżowych nagród, a na co dzień - jak wynika z opisu na stronie wydawcy - udziela się w swojej lokalnej społeczności. Jeśli dodać do tego fakt, że wydawnictwo Harlequin/Mira jeszcze ani razu nie zawiodło mnie w kwestii doboru lektury - wybór wydawał mi się oczywisty.

Bohaterką książki jest Jessie Ryder - zawodowa fotografka, która nie potrafi zagrzać nigdzie miejsca, kobieta-wulkan, której wszędzie pełno, a do tego zapalona podróżniczka, dla której każda kolejna podróż jest na wagę złota. Życie Jessie wydaje się być idealne... Do czasu. Kiedy kobieta dowiaduje się, że nie ma dla niej ratunku i wkrótce straci wzrok, bez wahania powraca w rodzinne strony i jedzie do swojej siostry, a zarazem matki jej córki, którą oddała do adopcji zaraz po urodzeniu.

Fabuła kręci się wokół Jess i jej prób odnalezienia wspólnego języka z dorastającą córką Lilą, która nie ma de facto pojęcia o tym, że jest adoptowanym dzieckiem Benningów. Jess chce wyjawić jej prawdę, co doprowadza do kilku spięć między nią a siostrą. W sumie rozumiem jej potrzebę poznania córki - w końcu w ogóle jej nie widywała, więc całkowicie zrozumiałe dla mnie jest to, że chciała ją zobaczyć, zanim na dobre pogrąży się w ciemnościach. Inaczej ma się już sprawa z poinformowaniem Lili o adopcji - decyzja o wyjawieniu tego powinna być wspólna i cieszę się, że Jess to uszanowała. Z początku irytowała mnie przez to, że zachowywała się egoistycznie. Nie patrzyła na to jak poczuje się Lila, ani co będzie przeżywać Luz i jej mąż Ian, gdy wszystkie szczegóły wyjdą na światło dziennie. Na szczęście wraz z rozwojem fabuły coraz bardziej przywiązywałam się do głównej bohaterki, powoli zaczynając rozumieć motywy jej postępowania. Jess jest postacią niezwykle barwną i myślę, że większość osób będzie miała o niej  podobne zdanie.

Oczywiście w żadnej powieści obyczajowej nie może zabraknąć wątku miłosnego, dlatego i w tej książce go znajdziecie. Tym razem nie będzie to jednak tandetny romans, który wywołuje mieszane uczucia, lecz historia dwojga ludzi pokrzywdzonych przez los, którzy chcą zaznać miłości pomimo tego, co ich spotkało. Pierwszy raz zdarzyło mi się z taką uwagą śledzić czyjeś perypetie miłosne (pomijając, rzecz jasna, rozwój związku Eleny i Stefana z TVD), dlatego gorąco polecam Wam zapoznać się szczególnie z przeszłością Dusty'ego. Podziwiam tego mężczyznę za poświęcenie, jakiego podjął się, by jego córka Amber mogła żyć. Myślę, że ta historia wzruszy niejedną z czytelniczek (bo zakładam, że jedynie Panie podejmą się lektury).

Chciałabym powrócić do tematu kreowania bohaterów. Jess miała już swoje pięć minut, dlatego wspomnę krótko o pozostałych postaciach. Susan Wiggs spisała się na medal, tworząc tak różnorodne osobowości, których życiowe historie zapadają nam głęboko w pamięć. Są to postacie o wyraźnie zarysowanych cechach charakteru, osoby z pewnym bagażem doświadczeń, co sprawia,  że wydają się być realistyczne - takie, które moglibyśmy spotkać w realnym życiu. Z przyjemnością poznawałam życie Luz, starszej siostry Jess, tak samo nie mogłam przejść obojętnie obok całej rodziny Dusty'ego. Nawet pies głównej bohaterki miał swoją osobowość! I z tego właśnie względu mogę z czystym sumieniem przyznać autorce szóstkę w kategorii kreacji bohaterów. Ponieważ są to ludzie, o których czyta się chętnie i bez poczucia, że są sztuczni.

Na pochwałę zasługuje także przystępny język powieści i podzielenie jej na dwie części, co pozwala dogłębnie zgłębić problematykę "Zanim nadejdzie ciemność". Książka momentami jest bardzo przewidywalna i w sumie niemożliwym jest nie wiedzieć jak zakończy się cała historia, jednak sposób jej przedstawienia jest naprawdę dobry, dzięki czemu można się wciągnąć w lekturę i zniknąć na cały wieczór. Dla mnie przystępność języka jest istotnym kryterium, ponieważ nie znoszę, gdy mam do czynienia z pseudofilozoficznym bełkotem lub, dajmy na to, nagromadzeniem długich, bezsensownych opisów, przez które gubi się wątek. Wiggs ładnie wszystko wyważyło, przez co lektura nie męczy i nie odstręcza. Czyta się ją z przyjemnością od początku do końca.

Najważniejsze jest to, że książka niesie za sobą pewne przesłanie. Możemy dzięki niej dojść do wniosku jak ważna jest rodzina i miłość. Do tego trudna tematyka ślepoty zmusza nas do refleksji nad tym, że wzrok jest prawdziwym darem, z którym nikt nie chciałby dobrowolnie się rozstać. Dzięki tej powieści możemy zrozumieć, że nie ma sensu przejmować się błahostkami i należy cieszyć się z tego, co mamy. Tak naprawdę całe nasze życie jest darem.

Polecam Wam "Zanim nadejdzie ciemność", bo na pewno mile spędzicie przy tej książce swój wolny czas. Wszyscy doskonale zdajecie sobie sprawę z tego, że obyczajówki to książki przewidywalne, pisane według jednego schematu, jednak nie zaprzeczycie też, że mają one swoisty urok, który nas do nich przyciąga. Powieść Susan Wiggs niewątpliwe urok ten posiada, ponieważ jestem w stanie przymknąć oko na schematyczność i dostrzec naprawdę ciekawą fabułę oraz nietuzinkowych bohaterów, a przy tym nie żałować czasu spędzonego przy lekturze. Najlepiej przekonajcie się sami na czym polega fenomen tej autorki.

Ocena: 5/6


Zapoznałam się z twórczością Susan Wiggs dzięki Wydawnictwu Harlequin/Mira.


7 komentarzy:

  1. Ciekawa recenzja. ;) Sama mam w planach tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzadko sięgam po książki obyczajowe, ale wydaje mi się, że ta mogłaby mi się spodobać. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedługo się za nią biorę, więc recenzja leci do zakładek i po przeczytaniu skomentuję merytorycznie :*

    OdpowiedzUsuń
  4. z chęcią przygarnęłabym tę książkę i w wolnej chwili przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w planach. Zgubiłaś literkę w pierwszym słowie tego posta- "Przepremiera", a powinno być "Przed premiera", poza tym recenzja bardzo fajna. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. @Monika, dzięki wielkie za zwrócenie uwagi. Literówkę już poprawiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z chęcią zapoznam się z tą historią :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!