STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

6 października 2012

"Kroniki krwi" - Richelle Mead




Tytuł: Kroniki krwi
Seria: Kroniki krwi
Tom: #1
Autor: Richelle Mead
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 416



UWAGA! NIE CZYTAJ RECENZJI, JEŚLI MASZ PRZED SOBĄ "AKADEMIĘ WAMPIRÓW"!

Nigdy wcześniej nie miałam styczności z Richelle Mead, choć byłam świadoma, że na rynku wydawniczym można znaleźć wiele jej książek, w tym cykl "Akademia Wampirów", do którego "Kroniki krwi" w dużej mierze nawiązują. Sądziłam, że tych nawiązań będzie nieco mniej, bo w końcu Mead zaczyna zupełnie nowy cykl książek, jednak nawet nie znając świata znanego z "Akademii Wampirów", byłam w stanie książkę przeczytać i mieć z tego satysfakcję. Natomiast zaległości w postaci sześciu tomów Akademii zamierzam nadrobić.

Richelle Mead to urodzona w Michigan amerykańska autorka książek z gatunku literatury młodzieżowej. Czytelnikom w Polsce znana jest nie tylko z cyklu "Akademia Wampirów", ale nie da się ukryć, że to dzięki niemu osiągnęła największy sukces. Teraz przyszła kolej na "Kroniki krwi" i myślę, że fani Mead nie będą zawiedzeni - tyle jestem w stanie powiedzieć po pobieżnym zapoznaniu się z fabułą Akademii.

Bohaterką "Kronik..." jest Sydney, młoda alchemiczka, która podpadła przełożonym ze względu na jej sympatię do wampirów i pomoc jednemu z nich. Jako alchemiczka jej jedynym zadaniem jest zacieranie śladów po bytności strzyg i niedopuszczanie do poznania prawdy o wampirach przez ludzi. Wszystko wskazuje na to, że kariera Sydney stanie w miejscu, jednak okazuje się, że dziewczyna będzie miała szansę na odkupienie swoich win. Jej nowe zlecenie polega na ochranianiu morojki Jill - siostry Lissy Dragomir, królowej wampirów. Razem z obstawą Sydney i Jill zaszywają się w prywatnej szkole w Palm Springs i próbują wtopić w otoczenie. Ktoś jednak nie chce, by wszystko szło po myśli alchemików - gdy pojawiają się tajemnicze zgony, magiczne tatuaże i inne dziwne sytuacje, Sydney robi użytek ze swojego doświadczenia, aby wykryć o co w tym wszystkim naprawdę chodzi.

Sydney to pewna siebie, zdecydowana i utalentowana dziewczyna. Potrafi o siebie zadbać i nie daje sobie dmuchać w kaszę. Walczy o swoje prawa i nie pozwala się stłamsić nieznoszącemu jej Keithowi, który zrobiłby wszystko, aby odesłać ją do domu. Jej jedyną słabością jest wstręt do magii wampirów, co niekiedy utrudnia jej życie, zwłaszcza że w Palm Springs dzieli pokój ze szlachetnie urodzoną morojką, a dużo czasu spędza z dampirem-strażnikiem Eddiem, a także z Adrianem Iwaszkowem, który wiele znaczy dla młodej morojki Jill. Choć dziewczynę uczono, by trzymała się z dala od krwiopijców, Sydney nie jest  stanie zapobiec rodzącym się przyjaźniom z wampirami. Zwłaszcza z Adrianem, który jest równie charakterystyczny, co ona sama, dzięki czemu dobrze się czyta o relacjach tej dwójki.

Przez całą książkę przewija się względnie dynamiczna akcja, którą śledzi się z przyjemnością i z pewną dozą przymusu, bo nie sposób oderwać się od wydarzeń rozgrywających się w "Kronikach...". Richelle Mead ma talent do trzymania napięcia na stałym poziomie, dzięki czemu książkę czyta się jednym tchem. Na pewno sprzyja temu narracja z punktu widzenia Sydney, która nie obarcza nas zbyt dużą liczbą informacji naraz i w ciekawy sposób przedstawia nam wydarzenia, których jest świadkiem.

Język powieści nie odstaje od większości książek dla młodzieży i charakteryzuje się prostym słownictwem, zrozumiałym dla wszystkich bez względu na znajomość cyklu "Akademia Wampirów". Całe szczęście nie mamy do czynienia z przeładowaniem opisów, choć przyznaję, że momentami odczuwałam przesyt w przypadku dialogów. Mimo to mogę uznać styl autorki za przyjemny i przyjazny potencjalnemu odbiorcy.

Najnowszą książkę Richelle Mead przyjęłam ciepło i z dużym zainteresowaniem będę kontynuować przygodę z "Kronikami krwi". Choć nieznajomość poprzedniego cyklu autorki nie sprawiła mi problemów ze zrozumieniem fabuły, żałuję jednak, że nie zapoznałam się do tej pory z Akademią Wampirów. Z pewnością wiedza na temat poszczególnych bohaterów pozwoliłaby mi zrozumieć przedziwną fascynację zakończeniem książki, które przyniosło mi szok i sprawiło, że nie mogę się doczekać tego, co będzie dalej. Chętnie też poznam bliżej Adriana, którego obok Sydney stawiam na piedestale, jeśli chodzi o najciekawszych bohaterów tej pozycji.

Zdecydowanie polecam ten tytuł fanom prozy Richelle Mead. Myślę, że książka przypadnie Wam do gustu i nie zawiedzie Waszych oczekiwań. Jeśli zaś znaleźli się tacy, co recenzję przeczytali mimo ostrzeżenia, zachęcam do tego, by najpierw sięgnęli po Akademię Wampirów. Coś czuję, że wtedy "Kroniki krwi" sprawią Wam jeszcze większą frajdę...

Ocena: 5/6

W świat wampirów wprowadziło mnie Wydawnictwo Nasza Księgarnia.

3 komentarze:

  1. Seria Akademia wampirów tej autorki bardzo mi się podoba. Nie wiem jak będzie w przypadku tej książki, ale przecież można spróbować.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Akademia dopiero przede mną, a i tą serię mam w planach. :) Recenzja ciekawa i wcale nie zdradza wiele z poprzedniej serii :D Chyba, że zmienię zdanie jak przeczytam AW :D

    OdpowiedzUsuń
  3. "Akademia" mimo paru niedociągnięć, jest przyjemną serią, do której lubię powracać. A "Kroniki" od razu skradły moje serce. Nie ma nikogo lepszego dla Sydney, a w ogóle jak tu nie kochać Adriana? :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!