STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

18 października 2012

"Nadciąga burza" - Robin Bridges




Tytuł: Nadciąga burza
Seria: Katerina
Tom: #1
Autor: Robin Bridges
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 380



Chyba nigdy nie wyrosnę z romansów paranormalnych. Kiedy tylko zapoznałam się z opisem powieści "Nadciąga burza" od Fabryki Słów, wiedziałam, że muszę ją mieć. Uroku z pewnością dopełniła też bardzo ładna okładka, która mimo wszystko jednak wpędziła mnie w kompleksy. Ta dziewczyna jest piękna!

"Nadciąga burza" to debiut Robin Bridges, która łączy pracę pisarki z etatem w szpitalu. Mieszka nad Zatoką Meksykańską z rodziną i psami i mam szczerą nadzieję, że zajmuje się pisaniem kolejnych części historii Kateriny. Choć momentami książka była drażniąca, to jednak szalenie mi się spodobała. Jest inna, a przez to wyjątkowa!

Winowajczynią całego zamieszania jest Katerina Aleksandrowna, księżniczka Oldenburga, która na co dzień uczy się w Instytucie Smolnym, a od święta - częściej przypadkowo, aniżeli z własnej woli - trudni się przywracaniem do życia zmarłych. Dla jednych dar, dla drugich przekleństwo - Katerina staje się odtąd pionkiem w niebezpiecznej grze, w której stawką jest nie tylko jej własne życie, ale i losy całej rodziny. Czasy carskiej Rosji już nigdy nie będą dla mnie tym samym. Za sprawą tej książki wyobrażam je sobie teraz jako bale i koktajle w towarzystwie wampirów i wiedźm, walki carskiego wojska z armią umarlaków i duchem zdrajcy, który stał za zamachem na cara, a także pikantny związek człowieka z faerie. Niebanalnie, muszę to przyznać autorce. Przemaglowany do granic możliwości wątek wampirów wstawiła do zupełnie innej rzeczywistości, ukazując wampiryzm w zupełnie nowym świetle.

Są tylko dwie rzeczy, które nie podobały mi się w tej powieści. O ile wielkie bale bogaczy i elit z początku były czymś fascynującym (słowo daję, nie mogłam się oderwać od czytania!), o tyle później były to najbardziej nużące fragmenty książki. Niemalże wszystkie najważniejsze wątki rozgrywały się właśnie na salach balowych, a mając tak odmienny świat przedstawiony, naprawdę można było załatwić to na wiele ciekawszych sposobów. Pierwszy raz, drugi i trzeci można jeszcze było przełknąć, ale każdy kolejny był po prostu... zbędny. Druga rażąca mnie rzecz wynikała raczej z mojego niedostosowania, a dotyczyła imion i nazwisk. Ciężko było mi się odnaleźć w tych wszystkich Aleksandrowych, Aleksandrownych i Aleksandrowiczach, a do tego dochodziły przecież zdrobnienia imion... Katerina, Katia, Katiuszka... Mnóstwo czasu zajęło mi przywyknięcie do specyficznego nazewnictwa, ale wyszłam z założenia, że lepiej późno niż wcale.

Kiedy przychodzi mi mówić o plusach, pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to wspaniale wykreowani bohaterowie. Katia to odważna, samodzielna dziewczyna o dobrym sercu i interesującym temperamencie. Jurko to nieco wycofany, ale opiekuńczy syn cara o wyrazistej osobowości. Elena i jej siostry to mroczne i złośliwe dziewczyny, dla których liczy się tylko własne szczęście, a ich brat Daniło to chodzące zło wcielone w anielskiej skórze. Każdy z tych bohaterów cechuje się własnymi przywarami, przez co stają się ciekawi i wyraziści. Nie sposób się przy nich nudzić. Nawet Hrabia Czermienieński jawi mi się jako interesująca istota, dlatego darzę go największym sentymentem, jeśli chodzi o ten tom.

Oczywiście bohaterowie to nie wszystko. Warto też zwrócić uwagę na akcję, która w tej książce wrze aż miło! Nie ma tu czasu na monotonię - akcja wciąż prze do przodu, ukazując coraz to ciekawsze wątki i zaskakujące fakty. Osobiście wielbię tego typu książki, które nie pozwalają czytelnikowi zasiedzieć się w jakimś momencie fabuły. Z przyjemnością podążałam za nią coraz dalej i z czasem przestałam zwracać uwagę na to, że nie potrafię prawidłowo przyporządkować nazwisk do poszczególnych osób.

Niewątpliwie jednak największym atutem powieści jest jej język. Robin Bridges zadbała o detale i włożyła w usta swoich bohaterów dialogi, które brzmią naturalnie jak na tamte czasy. Nie uświadczymy w książce "Nadciąga burza" potocyzmów, czy wręcz współczesnego slangu. Znajdziemy w niej za to dostojne słownictwo, które przystoi każdej szanującej się księżniczce. A co dopiero mówić o carskim synu?!

Z ogromną niecierpliwością oczekuję kontynuacji tej powieści. "Nadciąga burza" to przyzwoity wstęp, zachęcający do kontynuowania przygody wraz z Kateriną Aleksandrowną. Jeśli szukacie przyjemnej, niezobowiązującej lektury o wampirach, która nie będzie Wam się kojarzyć ze świecącymi Cullenami, to debiut Robin Bridges wydany w Polsce nakładem Fabryki Słów będzie dla Was idealny. Polecam.

Ocena: 5/6

Za wycieczkę do carskiej Rosji dziękuję Wydawnictwu Fabryka Słów.


6 komentarzy:

  1. Bardzo polubiłam tę powieść. Nawet te bale mi tak nie przeszkadzały, w sumie było to coś nowego i fajnego :) Imiona też mi się bardzo podobały, ale to może dlatego, że imię mojej córeczko pochodzi z języka rosyjskiego :P

    Teraz z niecierpliwością wyczekuje kontynuacji :) Mam nadzieję, że wydawnictwo się pospieszy i nie będziemy musieli długo czekać od amerykańskiej premiery :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Przekonałaś mnie! Będę musiała sięgnąć.;) W zapowiedzi nie było nic o wiedźmach i wampirach.

    OdpowiedzUsuń
  3. O mamuniu, ja jestem mega oczarowana tą książką *_* Chę kolejną część! Bo ta się skończyła tak, ze pobudziła mój apetyt do granic możliwości:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam wiele dobrego o tej książce, więc nie dziwię się, że tak pozytywnie ją odebrałaś :) Na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z pewnych książek dobrze nie wyrastać i w tym tkwi zaleta takich pozycji. Gdy się nadarzy okazja chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!