STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

25 października 2012

"Podróż do miasta świateł. Róża z Wolskich" - Małgorzata Gutowska-Adamczyk



PREMIERA!
Tytuł: Podróż do miasta świateł. Róża z Wolskich
Seria: Podróż do miasta świateł
Tom: #1
Autor: Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 480



Zapoznanie się z twórczością Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk dopiero teraz to dla mnie powód do wstydu. Wstydzę się strasznie, bo oceniałam poprzednie książki autorki "po tytule". "Cukiernia pod Amorem" zn nazwy brzmiała dla mnie zbyt słodko i infantylnie, przez co nie chciałam się z nią zapoznawać. Najnowsza powieść Gutowskiej-Adamczyk, którą recenzuję dla Naszej Księgarni z punktu widzenia osoby nie znającej poprzednich hitów pisarki, zmieniła moje podejście właściwie z dnia na dzień. Tyle bowiem zajęło mi przeczytanie książki i uznanie jej za świetną, wręcz fantastyczną lekturę. I tylko tyle wystarczyło, bym zapragnęła całej trylogii "Cukierni pod Amorem" na własność.

Małgorzata Gutowska-Adamczyk urodziła się w Mińsku Mazowieckim i tam też przez jakiś czas uczyła języka polskiego i łaciny. Zajmowała się wszystkim, co w jakiś sposób wiązało się z pisaniem: tworzyła scenariusze, była dziennikarką, ale przede wszystkim pisała książki. Dziś są już one bestsellerami, a Gutowska-Adamczyk ma wierne grono fanów, do których oficjalnie dołączam.

"Podróż do miasta świateł. Róża z Wolskich" to pierwszy tom dylogii o o Róży Wolskiej i dziewiętnastowiecznym Paryżu, słynnym Mieście Świateł, a zarazem czwarty tom z Gutowem w tle - fikcyjnym miasteczkiem, w którym teraźniejszość spotyka się z przeszłością. Ze względu na to, że obecne i przeszłe czasy są w tej książce kluczowe, bohaterów mamy kilku. Jest Nina Hirsch, która wykłada na uczelni historię sztuki. Właśnie ze względu na jej zainteresowania Iga Toroszyn, właścicielka zabytkowego pałacyku w Zajezierzycach, prosi ją o pomoc w ustaleniu, czy portret Hrabiego Zajezierskiego, wiszący w holu pałacyku,  jest autentyczny i z jakiego powodu ktoś kradnie wszystkie obrazy namalowane przez Rose de Vallenord. Jest też matka Niny, podła, apodyktyczna, wredna i uzależniona od córki kobieta, o której mam bardzo niskie mniemanie. Są to bohaterki z czasów współczesnych, które z różnych względów zaskakująco często spoglądają w przeszłość. Igę i Ninę da się jeszcze lubić, ale Irenie miałabym ochotę wygarnąć prawdę na temat tego jak traktuje swoją córkę. Jak widać każda książka potrzebuje bohaterów mniej lubianych i taka z pewnością jest matka Niny.

Nie da się ukryć, że najważniejszą i najbardziej fascynującą postacią w książce jest Róża Wolska. Poznajemy ją, gdy jako kilkulatka wyjeżdża do Paryża, aby leczyć się z niemoty u uznanego francuskiego lekarza. Razem z matką zamieszkuje u swojego wuja Izydora. Ojciec dziewczynki, Kazimierz Wolski, został zesłany na Syberię za spisek przeciwko carowi. Róża wraz z matką od luksusu szybko przechodzą w nędzę, stopniowo próbując wrócić na salony, jak na polską szlachtę przystało. Jest to żmudny proces, okupiony rozpaczą i poświęceniem. Wydarzeniom tym towarzyszy dorastanie Róży, którą coraz bardziej fascynuje malarstwo, a już zwłaszcza młody książę Roger de Vallenord, malujący pod pseudonimem, przystojny uwodziciel, który wciąga dziewczynę w świat malarstwa. Od tej pory uczestniczymy w burzliwym życiu dwójki kochanków, jednocześnie poznając dziewiętnastowieczny Paryż, rządzący się własnymi, często brutalnymi zasadami, które mogą czytelnika zaszokować.

W kwestii tematyki na pewno główne skrzypce gra sztuka. Malarstwo jest wszystkim tym, co dla Róży najważniejsze. Dzięki niemu się utrzymuje i jest szczęśliwa. Miłość często jej to szczęście odbiera, ponieważ związek z Rogerem nie jest łatwy - dla Róży jest on właściwie głównym źródłem cierpień. O miłości naczytacie się w "Podróży..." sporo - być może niektóre jej aspekty Was zaskoczą, ale na pewno na tym temacie się nie zawiedziecie. Zauważyłam również tendencję autorki do poruszania tematu trudnych relacji rodziców z dziećmi. Matka Róży, Krystyna z Wolskich, to urodzona szlachcianka. Wszelką pracę uważa za uwłaczającą i najchętniej nie robiłaby nic, gdyby nie musiała zarabiać na życie. Jest wręcz identyczna jak Irena Hirsch, czym sprawiła, że z miejsca ją znienawidziłam za okrucieństwo i jad kierowany w stronę jedynego dziecka.

Zakończenie nie stanowiło dla mnie zaskoczenia, bo wiedziałam, że przede mną jeszcze dwa tomy. Co najwyżej poczułam się zawiedziona, że to już koniec i że na kolejną książkę będę musiała długo, naprawdę długo czekać (premiera planowana jest na jesień przyszłego roku, a co, jeśli będzie koniec świata!?). Jestem przekonana, że się nie zawiedziecie, sięgając po "Podróż..." - lektura wciągnie Was do reszty i sprawi, że będziecie z taką samą niecierpliwością wyczekiwać kontynuacji.

Nie jestem w stanie przyczepić się do niczego. Książka jest świetnie wydana, ma piękną, klimatyczną okładkę i tłoczony tytuł. Na półce prezentuje się wyjątkowo dobrze. Idąc dalej, muszę wspomnieć o aspekcie językowym powieści. Styl jej autorki szalenie mi się podoba, choć mimowolnie przyrównywałam go do stylu Kasi Michalak. Tej drugiej nie przebił, ale nie zmienia to faktu, że okazał się świetny, przyciągający wzrok, nieskomplikowany i ciekawy. Książkę czyta się dzięki temu z niezakłamaną przyjemnością, bo nie jest przeładowana pojęciami z XIX wieku, jak by się można było spodziewać po tych jakże specyficznych ramach czasowych powieści. Tekst jest zaskakująco prosty, lekki i nie sprawia wrażenia wymuszonego - autorka ma dar przekazywania wiedzy o dawnych czasach w sposób, jakby sama w nich żyła.

Tak samo nie jestem w stanie narzekać ani na bohaterów, ani na fabułę, ani na wydarzenia, których jesteśmy świadkami. Choć obawiałam się, że Paryż XIX wieku niekoniecznie mnie zainteresuje, ostatecznie skończyłam kompletnie nim zafascynowana. Nie mogę się doczekać dalszych losów Róży i śledztwa Niny, którą polubiłam najbardziej ze wszystkich bohaterów. Do tej pory interesowałam się głównie literaturą młodzieżową, ale "Podróżą..." jestem nieskończenie urzeczona i zamierzam kontynuować przygodę z jej autorką.

Gorąco polecam wszystkim najnowszą powieść Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk. Jestem ogromnie zadowolona z możliwości zapoznania się z tą książką i jestem wdzięczna pisarce za otwarcie mi oczu. Już trzecia Polka udowodniła mi, że nasze rodzime powieści są równie dobre jak te zagraniczne. W niektórych przypadkach - pewnie nawet lepsze. Jeśli zakupicie książkę "Podróż do miasta świateł. Róża z Wolskich", będzie to świetny zakup, którego nie będziecie żałować, bo warta jest każdej wydanej na nią złotówki.

Ocena: 6/6


Odwiedziłam dziewiętnastowieczny Paryż na zaproszenie Wydawnictwa Nasza Księgarnia.


15 komentarzy:

  1. Jeszcze nie miałam przyjemności poznać tej autorki, cały czas rozważam zakup Cukierni, choć po Twojej receznji zastanawiam się czy aby nie zacząć właśnie od tej książki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto poznać tę autorkę, tylko radzę zacząć od "Cukierni pod Amorem", bo "Podróż..." to niejako jej kontynuacja. To znaczy w Cukierni Róża była jedynie wspominana, za to w "Podróży..." jest wiele nawiązań do Zajezierskich, Hryciów i Cieślaków. Na autorce się nie zawiedziesz, także spokojnie doradzam zakup w pierwszej kolejności "Cukierni...", a potem "Podróży..." :)

      Usuń
    2. Właśnie w tej najnowszej powieści są kontynuowane wątki z trylogii o cukierni. Owszem, nie przeszkadza to nowemu czytelnikowi, który nie zna trylogii (wnioskuję po recenzjach ;)), ale gdy już ktoś planuje sięgnąć też po cukiernię, to na pewno przed powyższą pozycją.

      Usuń
    3. W Empiku akcja: 3 za 2 - literatura polska, wiec mozesz zakupić trylogie Cukierni pod Amorem, a zapłacisz tylko za dwie książki:)

      Usuń
  2. Nie ciągnie mnie do książek tego typu, trochę się przy nich nudzę, mimo że opisałaś wszystko ciekawie, recenzja świetna, jak zawsze. :) Wzbudziłaś moje zainteresowanie, ale na razie nie będę się śpieszyć z lekturą. :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, troszeczkę się z Tobą nie zgadzam. Jestem w trakcie czytania "Podróży do miasta świateł". "Cukiernię" czytałam po kilka razy. Proszę, spójrz jeszcze raz na trzeci akapit. :) "Podróż", z tego co wiem, nie jest trylogią (mają być tylko dwa tomy), a Gutowo to tylko wspomnienie z "Cukierni". Akcja zdecydowanie kręci się wokół Paryża.
    Krystyny tak bardzo bym nie potępiała. Kobieta miała ciężkie życie. Nie każda matka potrafi dobrze wychowywać swoje dzieci. Wolska popełniła wiele błędów, jej relacje z córką były niezdrowe, ale okrutna nie była.

    I ja bym pani Gutowskiej-Adamczyk nie przyrównywała do pani Kasi Michalak. Lubię książki tej drugiej (szczególnie uwielbiam sklepiki, ale dla mnie obie autorki mają zupełnie inny styl. Pani Kasia pisze luźno, i zabawnie (choć ostatnio pokazuje pazur, który mi osobiście się nie podoba... (Ale Nadzieja" była bardzo dobra.) Pani Małgosia pisze zupełnie inaczej. I mnie bardziej podoba się styl Gutowskiej-Adamczyk. I językowo pani Michalak się nie umywa. Takie jest moje zdanie.
    Jednak obie autorki bardzo cenię i lubię.

    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mnie w ogóle zasmuciłaś, że to jednak nie jest trylogia :( Błąd, oczywiście, zaraz poprawię. Po prostu wydawało mi się, że gdzieś przeczytałam dokładnie taki zwrot: "trylogia o Gutowie" - nawet fajnie brzmiało.

      Zgodzę się, że najważniejszy jest Paryż, ale Gutowo również odgrywa ważną rolę. Więc po prostu zmienię trylogię na dylogię i też będzie zgodnie z moim podejściem :)

      Widzisz, dla mnie traktowanie dziecka w ten sposób jest okrucieństwem. Agresja nie przejawia się jedynie w biciu, ale również w słowach. A w, za przeproszeniem, gębie, Krystyna była mocna. Na miejscu kilkuletniej dziewczynki byłabym przerażona i ciągle bym płakała. Dobrze, że Róża była ulepiona z twardszej gliny.

      A porównanie z Kasią Michalak wynikło z tego, że są to dwie polskie autorki, które poznałam w stosunkowo niewielkim odstępie czasu. Możesz tego nie wiedzieć, ale kiedyś w ogóle nie brałam się za polskie tytuły. Pani Małgosia faktycznie pisze lepiej, jeśli chodzi o język, ale mi właśnie ta luzackość i ten humor bardziej podobają się w stylu Kasi Michalak. Wzbudza we mnie zdecydowanie więcej emocji.

      I również bardzo obie autorki cenię :)

      Dziękuję za uwagi!

      Usuń
    2. Zgadzam się, że Kasia Michalak, a Małgorzata Gutowska to zupełnie inna bajka, Gutowska jest mistrzem języka i nie ma sobie równych :) Tzn na pewno ma, ale lepiej włada piórem niż Katarzyna Michalak, którą darzę ogromną sympatią :)

      Usuń
  4. Ta autorka napisała naprawdę ciekawe powieści. Trylogię o cukierni pochłonęłam w ciągu kilku dni, więc i na tę mam ochotę! :) Zachęciłaś mnie i to skutecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Gutowską, jedna z moich ulubionych polskich pisarek, a wielu ich nie ma ;p Czytałam dwa pierwsze tomy Cukierni pod Amorem, (kocham!) a na Targach Ksiązki w weekend zamierzam kupić trzecią część. "Podróż do miasta świateł" na pewno przeczytam, ale w swoim czasie, może pod choinkę sobie zażyczę, o ile wytrzymam do tego czasu ;) A co do stylu pisarki się nie zgodzę, Katarzyna Michalak pisze wzruszające i emocjonalne ksiązki, ale Gutowska jest lepsza pod względem stylu i języka, mistrzostwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W komentarzu wcześniej podkreśliłam, że styl Kasi wzbudza we mnie więcej emocji, mimo że Gutowska-Adamczyk technicznie pisze lepiej. Obie autorki cenię i szanuję, jednak pod pewnymi względami bardziej odpowiada mi Kasia Michalak. Nie oznacza to, że Gutowska-Adamczyk jest gorsza. Ja po prostu bardziej lubię humor Kasi i emocje, jakie wzbudza w odbiorcy.

      Usuń
    2. Zauważyłam, najpierw skomentowałam, a potem czytałam pozostałe komentarze ;)

      Usuń
  6. Nie powiem. Zapowiada się doprawdy ciekawie. Jeszcze nie miałam okazji czytać książek autorki, ale coś czuję, że po Twojej recenzji coś w tym kierunku może się zmieni!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie miałam okazji zapoznać się z twórczością tej autorki, ale widzę, że muszę jak najszybciej nadrobić te zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś nie przepadam za tą autorką. ;)
    Zapraszam do mnie na konkurs!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!