STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

16 października 2012

"Winter" - Asia Greenhorn




Tytuł: Winter
Autor: Asia Greenhorn
Wydawnictwo: Dreams
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 454




Muszę przyznać, że Wydawnictwo Dreams wstrzeliło się z tytułem swojej książki jak ulał: to, co codziennie widzę za oknem, jednoznacznie kojarzy mi się z zimą. "Winter", choć skojarzenie z jej tytułem momentami wprawia mnie w stan jesiennej chandry, jest jednak książką przyzwoicie napisaną, dobrą i odpędzającą jesienno-zimowe smutki.

Jak widzicie na miniaturce okładki, jest to też książka wspaniale wydana. Od razu zwróciłam uwagę na cieszącą moje oko biel kartek, o którą obecnie tak ciężko na rynku wydawniczym, a także na piękne zdjęcie użyte przez grafików do stworzenia tej okładki. Wspaniały efekt dopełniany jest przez chłodną kolorystykę, króciutką zapowiedź, która nie rzuca się niepotrzebnie w oczy oraz tytuł napisany niebanalną czcionką. Jak dla mnie "Winter" ma wszystko to, czego potrzebuję, by uznać książkę za dobrze wydaną.

Asia Greenhorn to wychowana w Walii (już wiem skąd się wzięły te urzekające, walijskie klimaty) pisarka, obecnie mieszkająca w Mediolanie razem ze swoim kotem syjamskim, Crumbem. Jak twierdzi wydawca, "Winter" to jej pierwsza i póki co jedyna powieść. Na dodatek skończona na tym jednym, jedynym tomie, mimo że zakończenie nie równa się cąłkowitemu zamknięciu wszystkich wątków (co powinno się wydarzyć, chyba że autorka jednak zaplanuje kolejną część).

O fabule wiele mówić nie będę, bo jej zaletą jest enigmatyczność, którą rozumiem jako niemożność przewidzenia tego, co będzie dalej, ale i natychmiastowego zrozumienia o co w tej książce właściwie chodzi. Dochodzenie do prawdy jest wspaniałą zabawą - mnie osobiście przytrzymało to przy "Winter" od pierwszej do ostatniej strony.

Tak czy inaczej, bohaterką książki jest nastoletnia Winter Starr, którą po śmierci jej rodziców opiekuje się babcia. Kiedy starsza pani w dziwnych okolicznościach trafia do szpitala na wpół obłąkana, prawniczka zajmująca się sprawami pań Starr odsyła dziewczynę do walijskiej rodziny zastępczej. Winter nie bardzo cieszy zmiana środowiska, ale wbrew swoim uprzedzeniom zaprzyjaźnia się z dziećmi rodziców zastępczych, a zwłaszcza z sympatycznym Garethem. W nowej szkole poznaje z kolei prezesa Nyksów - dziwnego stowarzyszenia osób, z którymi nikt się nie zadaje - przystojnego Rhysa. W tym samym czasie w miasteczku Cae Mefus dochodzi do tajemniczych ataków, zniknięć i porwań, a Winter trafia w sam środek tych przedziwnych zawirowań. Wszystko wskazuje na to, że stoją za tym nieludzkie istoty. Ale kim właściwie jest Winter? Dlaczego cała historia kręci się wokół jej osoby? Dziewczyna nie potrafi odpowiedzieć sobie na to pytanie, a my od początku do końca towarzyszymy jej w poznawaniu swojej własnej przeszłości.

Tak naprawdę żaden z trójki najważniejszych bohaterów nie wprawił mnie w szczególny zachwyt. Winter, choć w książce najważniejsza, jest naprawdę przeciętną dziewczyną (co w sumie można uznać za zaletę, bo przeginać w drugą stronę jest dużo gorzej). Pewnie, że wszystko chciałaby zrobić sama, nikogo nie narażając na niebezpieczeństwo, ale osobiście odczytuję to jako przejaw arogancji, bo nie od dziś wiadomo, że nec Hercules contra plures (polecam żartobliwe tłumaczenie tej sentencji). Gareth z kolei jest nijaki - porównawałabym go do niedoprawionej zupy, nad którą można jeszcze popracować - i gdyby nie jego ślepe oddanie młodej Starr, jego obecność pozostałaby prawie niezauważona (choć nie mogę nie docenić, że jest wspaniałym przyjacielem i generalnie - człowiekiem). Tymczasem Rhys delikatnie przypomina mi Varena z serii "Nevermore" - na zasadzie "coś w sobie ma, co mnie do niego ciągnie, ale za nic w świecie nie potrafię zrozumieć co". Jest też czarny charakter, który ujawnia się pod koniec książki, co przyjęłam ze smutkiem, bo człowieka lubiłam najbardziej ze wszystkich, kiedy jeszcze udawał, że jest "z tych dobrych".

"Winter" to mój pierwszy kontakt z Wydawnictwem Dreams i bez ogródek przyznaję, że jest to kontakt udany. Bardzo sobie chwalę lekturę tej książki i mogę Wam zagwarantować, że będzie się ją dobrze czytało. Autorka nie używa wyrafinowanego słownictwa, a poza tym nie łudźmy się, że jest to literatura z górnej półki. Jest to po prostu bardzo dobra książka dla młodzieży. Do klasyki literatury nie wejdzie, ale przeczytać warto. Nawet jeśli w dużym stopniu bazuje na pewnej sadze rodem z Ameryki, którą najpierw wszyscy lubili, a potem nagle im się odwidziało. Ale owe nawiązania odkryjcie już sami.

Ocena: 5/6

Wybrałam się w podróż do Walii za pośrednictwem Wydawnictwa Dreams.

9 komentarzy:

  1. Bardzo chętnie widziałabym tę książkę w mej osobistej biblioteczce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Również bardo przyjemnie wspominam lekturę tej książki. Co do jakości wydania, zgadzam się całkowicie. Zadbano o każdy szczegół i książka prezentuje się wzorowo :) Faktem jest też, że można by poprawić głównych bohaterów, gdyż również zauważyłam, że nie zwracają oni jakoś szczególnie uwagi czytelnika. Są, bo są, ale mało wyraziści i odrobinę gubią się na tle innych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Już niedługo się za nią zabieram : > Nie mogę się wręcz doczekać!
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A podobno to taki kompletny niewypał.
    Muszę się jeszcze nad nią zastanowić. Okładka śliczna.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam co do tej książki wysokich wymagań, sama również staram się patrzeć na książki z różnych perspektyw. Innym się mogła nie spodobać - mi podobała się na tyle, by dać jej piątkę. Chyba gdzieś zaznaczę, że są to moje subiektywne opinie ^^

      Usuń
  5. Ta książka jeszcze przede mną, choć nie ukrywam, że już od długiego czasu mam na nią chrapkę... Poza tym okładka jest przepiękna! *_*

    OdpowiedzUsuń
  6. Z każdą kolejną recenzją jestem co raz bardziej ciekawa tej książki :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy jest druga część Winter??? plis proszę o szybką odpowiedź;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest lub niedługo będzie, a zwie się "Silver" :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!