STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

20 listopada 2012

"Dotyk Gwen Frost" - Jennifer Estep




Tytuł: Dotyk Gwen Frost
Seria: Akademia Mitu
Tom: #1
Autor: Jennifer Estep
Wydawnictwo: Dreams
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 312



Mówi się, że nie powinniśmy oceniać książek po okładkach. To prawda, ponieważ istnieje wiele świetnych książek, które miały pecha i zostały brzydko wydane. Jednak gdy mam do czynienia z piękną okładką, ciężko mi uznać książkę za niewartą uwagi. Daję takiemu tytułowi szansę. A gdy po zapoznaniu się z nim dochodzę do wniosku, że powieść była fantastyczna, to tym bardziej doceniam to, że została dobrze wydana. W tym momencie słowa te powinnam kierować ku Wydawnictwu Dreams, które wykonało kawał dobrej roboty, racząc czytelników interesującym "Dotykiem Gwen Frost".

Do tej pory nie miałam do czynienia z Jennifer Estep, choć wiem, że na rynku wydawniczym w Polsce można znaleźć jeszcze jedną książkę jej autorstwa. Z jej biografii wynika, że napisała wcale nie tak mało powieści, a także jest członkinią kilku prestiżowych stowarzyszeń dla pisarzy. Zajmuje się zarówno powieściami dla dorosłych, jak i dla młodzieży, choć nie da się nie zauważyć, że te drugie przyniosły jej dużą większą popularność. U nas w kraju wszystko zaczęło się od "W sieci pająka", niemniej jednak teraz prym wiedzie Gwen Frost i jej niesamowity dar, o którym chciałabym Wam co nieco opowiedzieć.

Gwen to młoda dziewczyna, która wskutek pewnych wydarzeń trafia do Akademii Mitu - szkoły dla osób posiadających niezwykłe dary i talenty, a jednocześnie będących potomkami legendarnych wojowników z Rzymu, Grecji, czy Sparty. Jej cygański dar odziedziczony po przodkach to... dotyk. Za jego pomocą Gwen jest w stanie dowiedzieć się o dotykanym przedmiocie bądź człowieku dosłownie wszystkiego. Gdy Akademię Mitu nawiedzają dziwne wydarzenia i wszystko wskazuje na to, że Loki planuje wyswobodzić się spod jarzma innych bogów, okazuje się, że dotyk Gwen Frost może być pożytecznym narzędziem w potyczce ze złem. W tej odwiecznej walce pomagać jej będą walkiria Daphne oraz Spartanin Logan.

W Akademii Mitu dominuje postawa czysto roszczeniowa - każdy jest obrzydliwie bogaty i ostentacyjnie to manifestuje. Tylko Gwen odstaje pod tym względem od reszty uczniów - przez co czuje się wyobcowana. Być może właśnie to wyobcowanie sprawiło, że na Gwen zwrócił uwagę jeden z najprzystojniejszych wojowników w szkole - wszak bez wątku miłosnego nie mogło się obyć. Na szczęście nie jest to ckliwa historyjka o wielkiej miłości, lecz prawdziwa walka o uczucia, którym daleko od przelotnych romansów, będących domeną Akademii. Tak czy inaczej, spodziewałam się raczej szkolnej gwiazdy, a nie szarej myszki, za którą uważa się Gwen. Dzięki temu prostemu zabiegowi byłam w stanie polubić główną bohaterką i z tym większą chęcią śledzić jej życie.

Książka Jennifer Estep to kolejna, typowa młodzieżówka: niezbyt skomplikowana, banalna i pozbawiona głębszego przesłania. Jest to charakterystyczne dla tego typu powieści, jednak należy zwrócić uwagę na to, że nie stanowi to żadnych przeszkód w tym, by lekturę odebrać maksymalnie pozytywnie. Tak też było ze mną. Przede wszystkim zafascynował mnie sam świat mitów, w których lubuję się od czwartej klasy szkoły podstawowej, kiedy to zaczęłam uczyć się historii starożytnej. Dodatkowo wtłoczenie w fabułę paranormalnych zjawisk sprawiło, że "Dotyk Gwen Frost" okazał się książką na swój sposób oryginalną i bez wątpienia godną polecenia. Zdecydowanie największym jej atutem jest jednak przenikanie się mitów greckich, czy rzymskich - ze światem Spartian i mitologią nordycką. Z powodzeniem mogę powiedzieć, że "Dotyk Gwen Frost" to mityczny misz-masz, od którego nie dostanie się mdłości. Wręcz przeciwnie, będzie nam bardzo smakował.

Język powieści jest... poprawny. Nie sprawi nikomu trudności i ułatwi szybkie czytanie. Brak skomplikowanego słownictwa w połączeniu z naprawdę ciekawą fabułą zapewni czytelnikowi kilka godzin prawdziwej przyjemności, a jeśli ktoś lubi ją sobie dawkować, to i na dwa dni mu wystarczy. Szkoda tylko, że część tej przyjemności skradnie nam bez wątpienia obecność literówek - i to w tekście, który trafił przecież do druku, a następnie na półki sklepowe! Z pewnością osoby, które nie pozostają w zażyłych stosunkach z poprawną polszczyzną, nie zwrócą na to uwagi i nie będzie ich to obchodzić, ale znajdą się tacy, którym słaba praca korektorów nie przypadnie do gustu. Ja jestem w stanie przymknąć na to oko, co nie oznacza, że tych błędów nie widzę. Otóż widzę je nad wyraz dobrze, choć wolałabym, by ich nie było.

Pozostaje jedynie odpowiedzieć sobie na pytanie: czy polecam Wam tę książkę? Miałam dużo czasu, by dokładnie przemyśleć swoje zdanie, i doszłam do wniosku, że owszem, polecę. Choć "Dotyk Gwen Frost" nosi znamiona typowej książki dla młodzieży, to jednak kryje w sobie kilka niespodzianek, które mile zaskoczą osoby z góry nastawione negatywnie. Myślę, że warto na własnej skórze przekonać się o tym, że Jennifer Estep udało się stworzyć coś oryginalnego - pomimo tego, że bazowała na tym, co wszyscy inni.

Ocena: 5/6

Recenzja powstała na potrzeby portalu Upadli.


4 komentarze:

  1. No i to też muszę kupić... Ej, za dużo książek, za mało kasy i czasu! xD

    OdpowiedzUsuń
  2. właśnie zaczęłam ją czytać, zapowiada się ciekawie
    asymaka.blog.interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta powieść, koniecznie musi wreszcie do mnie trafić! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno sięgnę :D Chociażby dla samego wątku powiązanego z mitologią, którą po prostu uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!