STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

7 listopada 2012

"Klątwa tygrysa. Wyprawa" - Colleen Houck




Tytuł: Wyprawa
Seria: Klątwa tygrysa
Tom: #3
Autor: Colleen Houck
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 472



Sporo wody w Wiśle upłynęło, zanim znalazłam chwilę czasu, by sięgnąć po trzeci już tom wielbionej przez czytelników tygrysiej sagi. Za sprawą mojej kochanej Sophie "Wyprawa" już od września lśniła dumnie na półce obok jej sióstr, z których pierwszą postawiłam na piedestale, a drugą z niego zepchnęłam. A jak było z najnowszą książką Colleen Houck?

"Wyprawa" wyzwoliła we mnie pokłady radości. Czytałam ją uchachana i radosna jak skowronek, tak się stęskniłam za Indiami i Dhirenem (mam fazę na jego pełne imię)! W trakcie lektury niemal w stu procentach zapomniałam o tym, że zmasakrowałam w recenzji "Wyzwanie", jednakże nadal zdawałam sobie sprawę z tego, że tygrysia saga to mało ambitna kombinacja "Zmierzchu" i "Pamiętników wampirów". 

Pamiętacie jak skończyło się "Wyzwanie", prawda? Zajawka z tyłu książki też o tym napomyka. Kelsey i Kishan cudem wyrwali Dhirena z łapsk Lokesha, ale książę wskutek interwencji Durgi zapomniał o swej ukochanej. Ta niespodziewana amnezja stała się przyczyną wielu kłótni, nieporozumień i wylanych łez, lecz nie była w stanie zabić miłości, która zrodziła się między Renem a Kelsey. Niestety, według Houck wszystko musi być strasznie skomplikowane, więc trójkącik musiał dalej się rozwijać, aby Kells w końcu dokonała wyboru między braćmi.

Pominę fakt, że trafił mnie po tym szlag - w końcu wszystko poszło nie tak jak powinno! Wiem, że autorce zależy na stopniowaniu napięcia i wywoływaniu emocji. Muszę przyznać, że jej się to udaje. Siedziałam jak na szpilkach, śledząc miłosne perypetie książąt i Kelsey, przez co poczułam się jak moja babcia, która z zapałem ogląda "Modę na sukces". Cóż, to nie moja wina, że Houck zżyna, ile wlezie ze wspomnianych wyżej wampirzych sag, tworząc trójkąty, których nie znoszę. Właśnie przez takie zabiegi zawsze jestem zmuszona trzymać kciuki za jednego z bohaterów, mimowolnie ochładzając swoje ciepłe uczucia względem drugiego z nich. Tak było w "The Vampire Diaries", gdzie z bólem serca stanęłam po stronie Stefana, choć Damona wielbiłam już od samego początku. Tak też było w "Zmierzchu", gdzie musiałam znielubić Jacoba, żeby okazać większe wsparcie Edwardowi. W tygrysiej sadze z kolei muszę odwrócić się od Kishana, bo Dhiren jest magiczny i zawsze będę go uwielbiać bardziej niż jego (choć w "Wyprawie" na dłuższą metę Ren zachowywał się jak świnia!). Doprawdy, nienawidzę Houck za to, że mi to zrobiła... I czemu, u licha, zawsze staję po stronie ciepłych kluch!? O, zgrozo, moja romantyczna dusza kiedyś mnie zabije...

Porzućmy może temat uczuć, bo to zawsze wpędza mnie w depresję, a skupmy się w zamian na części przygodowej książki. Tutaj autorka niezmiennie mnie zachwyca i łapie ekstra punkty za pomysłowość i masę nawiązań do wierzeń indyjskich (i nie tylko!). Tym razem nasi bohaterowie wybierają się w morską podróż. Uczą się nurkować, a później eksplorują oceany w poszukiwaniu świątyń i magicznych smoków, które mają im pomóc w odnalezieniu naszyjnika Durgi, dzięki któremu kolejna część klątwy zostanie złamana. Zadania są coraz trudniejsze, dużo bardziej niebezpieczne i zagadkowe, choć - jak zwykle zresztą - nie stronią od głupoty. Przede wszystkim wspomniane wcześniej smoki zmieniają się w ludzi. To jeszcze mogłabym przełknąć, ale zadanie polegające na grze w szachy z jednym z nich jest ponad moje siły. To tylko dwa przykłady, które najbardziej zapadły mi w pamięć - czytając "Wyprawę" i zagłębiając się w jej lekturę, znajdziecie wiele podobnych sytuacji, w których ma się ochotę popukać w czoło.

Nie chciałabym rozwodzić się za bardzo nad postaciami w książce, ponieważ moje preferencje nie zmieniły się od czasów "Wyzwania". Nadal ubóstwiam Pana Kadama, którego w tej książce jakby było mniej, choć bierze czynny udział w wyprawie. Ten mądry, poczciwy człowiek zawsze wywołuje we mnie plejadę pozytywnych uczuć. Z kolei Ren sprawia, że przechodzą mi ciarki po plecach. Na swój sposób jest wyjątkowy, a taki typ bohatera najbardziej mi odpowiada. Tymczasem Kishan ma w sobie więcej ikry i często ryzykuje, co również dobrze wypada w książce. Jedynie biedna Kelsey jest tutaj czarną owcą, bo nijak nie jestem w stanie jej polubić. Nie rozumiem jak można być taką ciamajdą, jednocześnie zaliczając większość punktów potwierdzających marysuizm!

Biorąc pod uwagę aspekty techniczne książki, muszę zwrócić uwagę na to, że niewiele się zmieniło. "Wyprawa" to podobnie jak jej poprzedniczki całkiem obszerna powieść, napisana prostym językiem, generalnie mało wyrafinowanym, aczkolwiek znośnym w odbiorze dla każdego czytelnika. Większość stron w książce rozpoczyna się od myślników, także spodziewajcie się przewagi dialogów nad opisami. Całe szczęście, że chociaż fragmenty dotyczące Indii, wierzeń i mitów, są już nieco bardziej rozbudowane. Cieszy mnie to dlatego, że dzięki Houck coraz bardziej fascynują mnie Indie. Za dwa lata, po obronie pracy magisterskiej, zamierzam wyjechać do tego kraju na nieco dłuższe wakacje połączone z wolontariatem.

Podsumowując, "Wyprawa" to godna polecenia książka, którą będzie się dobrze czytać. Nadal podchodzę z pewnym sceptycyzmem to niektórych literackich zagrywek Colleen Houck, jednak dzięki świetnemu wątkowi przygodowemu przymykam na nie oko. Myślę, że powieść właśnie ze względu na te przygody, jak i arcyciekawe nawiązania do Indii, spodoba się wielu czytelniczkom (a także czytelnikom, bo znam takich, którzy mają chrapkę na całą sagę). Zainteresowanych zachęcam do przeczytania poprzednich tomów, a tych, którzy mają je za sobą, do kontynuacji przygody z Kelsey, Renem i Kishanem. Wyjątkowo polecam.

Ocena: 5/6 


Recenzja powstała na potrzeby portalu Upadli.


KLĄTWA  TYGRYSA:
Klątwa tygrysa | Wyzwanie | Wyprawa

4 komentarze:

  1. Wszystkie tomy mam w swojej biblioteczce, tylko muszę znaleźć czas, by się za nie zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiele osob zachwyca sie ta seria i jestem ciekawy czy faktycznie jest tak dobra jak o niej pisza... musze sam sie o tym przekonac :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oceniłaś książkę dużo lepiej niż ja, ale zgadzam się, że jest w niej coś magicznego i przyciągającego :D

    Myślałam, że tylko ja mam jakiś "defekt" względem trójkątów miłosnych w powieściach :P Więc nie musisz się martwić, że tylko Ty zawsze wybierasz ciepłe kluchy :D ja mam to samo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszyłaś mnie tymi słowami :) Naprawdę bałam się, że jestem jedyna :D Wszyscy wkoło zachwycają się Kaszanką (Kishanem, znaczy się), a Dhiren, z racji tego, co zrobił, traktowany jest jak wstrętny zdrajca. A on to zrobił dla dobra Kells! I założę się, że i tak wszystko pójdzie po mojej myśli, bo Houck zżyna ze Zmierzchu, a tam chyba wiesz jak się sprawa skończyła ;) Mam na myśli "Księżyc w nowiu" :P

      Usuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!