STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

9 listopada 2012

Nowa Fantastyka 362 (11/2012)



Świętowanie XXX-lecia w Nowej Fantastyce trwa dalej. Rzucający się w oczy napis na klimatycznej okładce nie pozostawia złudzeń - jest to czas wyjątkowy, bo w końcu, by przetrwać trzydzieści lat na rynku i nie upaść, to nie lada wyczyn. Dla Redakcji miesięcznika jest to powód do dumy, a dla Czytelników - czas prezentów! Właśnie ze względu na nie wyjątkowo zacznę od opowiadań - a dokładniej dwóch, na które zwróciłam szczególną uwagę. Mowa o Terry'm Pratchetcie i jego "Piekielnym interesie" oraz Andrzeju Ziemiańskim i jego "Pułapce Tesli".

Pierwsze opowiadanie, to od Pratchetta, było dla mnie pierwszym spotkaniem z tym autorem w ogóle. Pratchett nigdy nie przekonał mnie do siebie ze względu na swój specyficzny, humorystyczno-ironiczny styl pisania. Styl ten był również użyty w "Piekielnym interesie", ale tekst opowiadania był o tyle krótki, że nie zdążył mnie zniechęcić. Wykreowana przez autora historia była ciekawa i niezwykła, bo rzadko kiedy - bądź wcale - mamy do czynienia z Szatanem, który reklamuje Piekło i wręcz próbuje ściągnąć do niego nowych ludzi. Humorystyczna pointa na końcu opowiadania wywołała u mnie uśmiech i poprawiła mi nastrój. Właśnie tego spodziewałam się po Pratchetcie, choć na dłuższą metę nie mogłabym czytać tego typu utworów.

W samych superlatywach mogłabym za to wypowiadać się o "Pułapce Tesli" Andrzeja Ziemiańskiego. Autor zmyślnie i wiarygodnie opisał fenomen serbskiego naukowca i mistrza patentów (miał ich około 150, a poza tym to on, nie Marconi, wynalazł radio!), dzięki czemu czytałam opowiadanie z zapałem i ciekawością. Żeby jeszcze bardziej rozbudzić naszą wyobraźnię, Ziemiański wplótł do fabuły wątek spisku m.in. Bella i Edisona, którzy zazdrościli Tesli światłości umysłu i pragnęli w jakiś sposób mu zaszkodzić. Nie przewidzieli jednak roli Marconiego i tego, że Tesla wystrychnie ich na dudka. W jaki sposób? Tego dowiedzcie się z lektury "Pułapki Tesli". Po stokroć warto rzucić okiem na to opowiadanie!

A co jeszcze znajdziemy w najnowszym numerze Nowej Fantastyki? Standardowo felieton Jakuba Ćwieka, który w typowy dla siebie sposób dosadnie i z pomysłem komentuje gorące tematy - w listopadzie porusza temat reżyserów i ich wielkich dzieł, które niekoniecznie powracają w udanej odsłonie. Chociażby takie "Gwiezdne Wojny", ostatnio mocno komentowane w mediach z racji tego, że Disney wykupił LucasFilm i zapowiedział na 2015 rok kolejną część Gwiezdnej Sagi - stare filmy są kultowe, podczas gdy te nowsze wypadają przy nich żałośnie blado.

Idąc dalej, nie możemy nie zatrzymać się przy tekście Jacka Dukaja o jakże wymownym tytule: "Spowiedź rówieśnika", będącym  przekrojem przez trzydzieści lat rozwoju fantastyki i science fiction w Polsce i na świecie. Jest to najbardziej wartościowy artykuł w tym numerze. Wraz z pomocą kolegi - entuzjasty ambitnej fantastyki - sporządziłam sobie listę książek, które koniecznie muszę przeczytać. I na pierwszy ruszt wrzucam sobie "Ziemiomorze"!

Na sam koniec polecam zapoznać się z poradnikiem dla piszących autorstwa  Michaela J. Sullivana, który tym razem poucza nas o wielozadaniowości tekstu, coby nie był pisany na marne, a także z tekstami "Odyseja kosmiczna 1982-2012" Wągrowskiego o rozwoju kinematografii i kina oraz "Recenzje z lamusa" Haskiej i Stachowicza, którzy w żartobliwy sposób pokazali jak kiedyś pisało się recenzje. Co do samych recenzji, to sporo znajdziecie ich także i w tym numerze. Może i nie są długie, ale zawierają kwintesencję tego, co w recenzowanych książkach i filmach najważniejsze.

Listopadowy numer Nowej Fantastyki zdecydowanie trzyma poziom. Dobre teksty w połączeniu z ciekawą tematyką nie mogą się nie spodobać. Osobiście trzymam kciuki za kolejne trzydzieści lat dla tego czasopisma. Kto wie, może i ja kiedyś pokuszę się o spowiedź godną tekstu Dukaja..?

Świętowałam wraz z Redakcją Nowej Fantastyki.

2 komentarze:

  1. Mówiłam Ci już jak bardzo podoba mi się Twój blog? Kto Ci stworzył design? jest fascynujący, taki jaki i mnie by odpowiadał :D

    z Fantastyką nie jestem zapoznana. Za dużo książek do czytania, żeby jeszcze w magazyny się załapywać :D

    Zapraszam Cię do zabawy u mnie na blogu. Nie mniej, nominacja nie oznacza, że musisz brać w niej udział!

    http://ksiazki-wedlug-agniechy.blogspot.com/2012/11/za-nominacje-dziekuje-zarowno-chomikowi.html

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety dotąd nie dane było mi zapoznać się z żadnym numerem tego magazynu. Z prostej przyczyny. Do mojego malutkiego miasteczka w ogóle go nie sprowadzają. A znów nie będę specjalnie zamawiać prenumeraty..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!