STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

27 grudnia 2012

"Hobbit z objaśnieniami" - J.R.R. Tolkien




Tytuł: Hobbit z objaśnieniami
Autor: J.R.R. Tolkien
Opracowanie: Douglas A. Anderson
Wydawnictwo: Bukowy Las
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 456




Istnieje niewiele książek, o których mogę na sto procent powiedzieć, że są wyjątkowe, ponadczasowe i nigdy się nie starzejące. Jedną z nich jest "Hobbit" autorstwa Mistrza Tolkiena, który rozmachem, co prawda, nie przypomina mojej ukochanej trylogii "Władcy Pierścieni", jednak stanowi cudowny wstęp do historii o Pierścieniu Władzy i od kilkunastu lat nieodmiennie podbija moje serce.

Im bliżej premiery filmowej adaptacji "Hobbita", tym częściej myślałam o sprawieniu sobie wydania idealnego. Nie przepadam za kanonicznym tłumaczeniem Marii Skibniewskiej, więc z góry odrzuciłam wszystkie książki, w których można było je znaleźć. Do tej pory byłam wierna Marii i Cezaremu Frącom, a więc i Amberowi, ale podczas wizyty w Empiku rzucił mi się w oczy "Hobbit z objaśnieniami" od Bukowego Lasu. Szybkie oględziny pozwoliły mi uznać to wydanie za obecnie najlepsze na rynku i tym sposobem nie mogło go zabraknąć na mojej tolkienowskiej półce. Tylko w czym tkwi jego urok?

Większość z Was zna "Hobita" lub chociaż o nim słyszało, więc z tego oczywistego względu nie będę streszczać przygód Bilba, opowiem Wam za to o zaletach tego wydania. Czytałam chyba wszystkie polskie przekłady tej książki, jak i zresztą "Władcy Pierścieni". Nie jestem pewna kogo spodziewałam się w roli tłumacza, jeśli chodzi o tę konkretną książkę, ale na pewno nie był to Andrzej Polkowski, zwykle kojarzony z serią przygód młodego czarodzieja z książek JKR. Wspominając mile naszą korespondencję w sprawie mojej matury sprzed ładnych paru lat, postanowiłam dać mu szansę. I muszę przyznać, że w roli tłumacza ponadczasowego hitu Polkowski dał sobie radę. Niewymuszone, w miarę dokładne tłumaczenie, na całe szczęście pozbawione śmieszności i starodawnych naleciałości językowych, tchnęło w "Hobbita" powiew świeżości.

Ale to nie jest jeszcze to, co najbardziej wyróżnia tę pozycję spośród wszystkich dostępnych na rynku! Słowo-klucz znajduje się już w tytule powieści. Owe objaśnienia stawiają "Hobbita" od Bukowego Lasu nie tylko na półce z klasyczną fantastyką, ale i wśród literatury naukowej, i to na bardzo wysokim poziomie. Ja, gdybym tylko mogła, studiowałabym tolkienistykę, dlatego wszelkie wydawnictwa, z których mogę dowiedzieć się czegoś więcej ponad to, że pierwszy "Hobbit" został wydany w 1937 roku, są dla mnie na wagę złota. Dużo bardziej interesuje mnie to, że Tolkien wprowadzał zmiany w tekście, gdy przygotowywano drugie wydanie książki, niż to, kiedy ją wydano, bo te informacje znajdę na Wikipiedii. Tego, co serwuje nam Anderson, nie znajdziemy na tej popularnej stronie, podobnie jak i wielu innych rzeczy wartych poznania. A w tym "Hobbicie" owszem, znajdziemy, i będzie tego dużo więcej, ponieważ jest to najdokładniejsza wersja tolkienowskiego bestsellera, z jaką miałam do czynienia. Kosztuje dosyć sporo, ale warta jest każdej złotówki.

"Hobbit z objaśnieniami" dzieli się na dwa odrębne teksty - pierwszy to właściwy tekst powieści w tłumaczeniu Polkowskiego, drugi to naukowy wywód Andersona, w którym możemy poczytać o wszelkich poprawkach i zmianach tekstu, jak i inspiracjach Tolkiena - zarówno w otaczającym go świecie, jak i dawnych językach. Znajdziemy tam również ciekawostki o konkretnych miejscach w Śródziemiu i postaciach występujących w powieści - słowem wszystko, o czym prawdziwy fan twórczości Tolkiena powinien wiedzieć. Książka wyposażona jest również w autentyczne szkice autora, opatrzone jego autorskim komentarzem, co stanowi nie lada gratkę dla miłośników jego prozy.

Jeśli szukacie dobrego wydania "Hobbita", to z czystym sercem polecam Wam tę konkretną pozycję. Pięknie wydana książka, zawierająca wiele ciekawostek, posłuży Wam przez lata i na pewno będziecie z niej szczerze zadowoleni. Cieszę się, że Bukowy Las wznowił "Hobbita" w takiej, a nie innej formie, bo dzięki temu udowodnił, że nie jedzie po bandzie i że nie idzie na łatwiznę, serwując to samo, tylko trochę inaczej. Jestem głęboko wdzięczna wydawnictwu za to, że zdecydowała się na coś więcej, bo polscy fani zasługiwali na tego typu publikacje. Szkoda, że musieli czekać tak długo, bo aż do premiery filmowej adaptacji książki...

Swoją drogą, byliście już w kinie?

Ocena:

 


Zakochałam się w Śródziemiu po raz n-ty dzięki Wydawnictwu Bukowy Las.


17 komentarzy:

  1. Na tą właśnie recenzję czekałam od ukazania się stosiku! Od jakiegoś czasu targały mną różne emocje i zastanawiałam się, czy sięgnąć po tą konkretną pozycję czy sobie odpuścić. Teraz wiem, że MUSZĘ po nią sięgnąć!

    Do hobbita robiłam podejście jeszcze jako mała dziewczynka i wtedy to nie przeszło, nie podołałam. Mam więc nadzieję, że tym razem się uda, ponieważ lubię takie klimaty a nie przeczytać takiego klasyka to o prostu zbrodnia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Z wielkim zaciekawieniem czytałam twoją recenzję, ja czytałam wersję tłum. przez Skibiniewską, w sumie mi się podobało, ale po wczorajszej wizycie w kinie, muszę stwierdzić, że film zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Dla mnie bije książkę o głowę, ale może dlatego, że nigdy Hobbita nie darzyłam sentymentem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz to będzie moja lektura, więc to coś dla mnie idealnego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka czeka na mnie na półce. Przyszła do mnie od Bukowego Lasu 24 grudnia, w Wigilię. Normalnie poczułam się, jakbym prezent na Święta dostała ^^ Niedługo biorę się za lekturę. "Hobbita" czytałam kilka lat temu, ale zapragnęłam odświeżyć sobie tę historię. A TAKIE wydanie nie mogło być dla mnie obojętne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też chyba kupię to wydanie. Na filmie byłam i bardzo mi sie podobał. Bilbo, Thorin i kolejny raz Gollum to moim zdaniem najmocniejsze punkty filmu.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Hobbita" jeszcze nie czytałam, ale mam zamiar. W końcu Tolkien był przyjacielem Lewisa, a Lewisa uwielbiam :D Jednak chyba wybiorę wydanie w tłumaczeniu Marii Skibniewskiej, choć to wydaje się być interesujące. Te objaśnienia - dobry pomysł. Na film wybieram się jutro. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie brałam uwagi zakupu tej książki, bo swój egzemplarz "Hobbita" już mam, ale po Twojej recenzji nagle chcę mieć te wydanie na swojej półeczce. ;)

    A do kina się wybieram, szkoda tylko, że wszystkie dobre miejsca są zarezerwowane.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham Tolkiena :D Co tu dużo gadać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Popatrz, popatrz... Będąc w Empiku przed świętami widziałam kilka wyeksponowanych Hobbitów, ale mam do tego dosyć specyficzne podejście - premiera filmu jest, więc i rzucają Hobbita, sobie pomyślałam i przeszłam obojętnie. Skoro taka jest ta książka, muszę ją kupić!

    Ja również byłam wierna Amberowi, całą kolekcję Tolkiena mam z Amberu, oprócz Hobbita, którego dostałam jako nagrodę. Moje "amberki" są czarne i mniej więcej A4, z ilustracjami Alana Lee. Tymczasem pierwszy raz czytałam Tolkiena ze szkolnej biblioteki, gdzie było piękne wydane Tolkiena w białych "amberkach", stronica wielkości A5 chyba, wiec była to dosłownie cegiełka ;]

    Mam sentyment do tych białych - pamiętam, że Pani w bibliotece mi powiedziała, że nikt przede mną ich nie wypożyczał :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam najnowsze wydanie WP (będzie w stosie niedługo), a takiej samej wielkości "Dzieci Hurina" i "Niedokończone opowieści". "Hobbita" mam z Bukowego, ale tego z Ambera też chcę ^^ Jak i wszystkie książki Tolkiena ever :D Najbardziej teraz chcę Silmarillion, ale muszę zaczekać pewnie do urodzin :D Widzę, że obie mamy świra na tym punkcie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Daleko masz urodziny? Mogę Ci pożyczyć mojego Simarillionka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za pół roku, 9 czerwca ;) Wytrzymam, bo w końcu już go czytałam. Bossski!

      Usuń
  12. A gdzie wzmianka o ilustracjach!!!! Zabrakło mi jej w tej recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. A mnie Hobbit w ogóle nie kręci, nie lubię go i już!

    OdpowiedzUsuń
  14. Cześć. Skoro już o Hobbicie napisałaś, mam pytanie - bo piszesz, że czytałaś wersje kilku tłumaczy. Mogę zacząć przygodę z Tolkienem od Hobbita tłumaczenia Polkowskiego? Czy jest jakaś seria (hobbi + trylogia WP) jednego tłumacza, którą polecasz? Chodzi o to, że chciałbym wzbogacić swoją biblioteczkę, ale mając wszystkie książki z tej samej serii wydawniczej (i co z tym idzie - podobnymi okładkami). Te wydają mi się ładne, ale nie ma nazwiska tłumacza: http://www.wydawnictwoamber.pl/ksiazka/96/w%C5%82adca-pier%C5%9Bcieni-dru%C5%BCyna-pier%C5%9Bcienia Tylko, że nie znalazłem z tej serii wydania Hobbita (z tego co widzę, jest tylko komiks). Szczerze mówiąc, nie podoba mi się okładka filmowa Hobbita, która jest ponoć bestsellerem wydawnictwa Amber. Jaki zestaw więc polecasz? Możesz coś więcej o tym napisać :)? Dzięki

    OdpowiedzUsuń
  15. Cześć!

    Czytałam wersje Skibniewskiej, Marii i Cezarego Frąców oraz Marii Skibniewskiej. Za klasykę uważa się tłumaczenie Skibniewskiej, ale jest to klasyka w sensie dosłownym, a więc słownictwo jest raczej starodawne. Mi osobiście nie podoba się wcale. Tłumaczenie Frąców jest mi najbliższe, bo z tej serii mam całą trylogię (o taką: http://merlin.pl/Wladca-Pierscieni-Tom-1-3_J-R-R-Tolkien/browse/product/1,1160593.html?place=suggest). Ale Polkowski depcze im po piętach!

    Jak najbardziej możesz więc zacząć lekturę "Hobbita" właśnie od jego tłumaczenia. Nie dość, że jest bardzo dobre, to jeszcze poznasz wiele okołotolkienowskich tematów :) "Hobbit z objaśnieniami" to najlepsze wydanie tej książki na rynku, więc spokojnie i z czystym sumieniem polecam Ci jej zakup.

    Pozdrawiam,
    Angie Wu.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!