STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

8 grudnia 2012

"Mądrości Shire" - Noble Smith





Tytuł: Mądrości Shire
Autor: Noble Smith
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 232




Bum na tolkienowską tematykę pojawił się na kilka miesięcy przed długo wyczekiwaną przez fanów Mistrza Śródziemia premierą filmu "Hobbit. Nieoczekiwana podróż" w reżyserii Petera Jacksona. Na rynku wydawniczym pojawiło się kilka najnowszych wydań kultowego już dzieła Tolkiena, a także wiele tytułów podchodzących bardziej pod tolkienistykę. "Mądrości Shire" z przydługim podtytułem "Krótki poradnik jak żyć długo i szczęśliwie" wpasowuje się z kolei w okołotolkienowskie tematy, gdyż utrzymany w tym tonie poradnik nie można nazwać ani też utożsamiać z naukową wiedzą odnośnie dzieł tego wybitnego pisarza.

Autor poradnika, Noble Smith, to enztuzjasta prozy Tolkiena prezentujący fakty dotyczące i Shire, i zamieszkujących go hobbitów, w sposób gawędziarski, momentami zabawny bądź też skłaniający do refleksji (wiele sytuacji wyjętych z kart historii porównuje autor do naszego, w dużej mierze konsumpcyjnego i pozbawionego wartości stylu życia). I choć oprawa, jak i sam temat, są więcej niż interesujące, to nie można tego powiedzieć o samej treści książeczki. Może powiem inaczej: prawdziwy miłośnik Tolkiena nie znajdzie w niej niczego nowego, więc może ten tytuł potraktować jak kolejne trofeum z ulubionej dziedziny.

Tak naprawdę każdy z entuzjastów prozy tolkienowskiej może dokładnie scharakteryzować hobbitów i ich kraj, więc nie potrzebuje wnikliwej analizy tego, dlaczego można powiedzieć, że ten ludek jest żarłoczny, kocha naturę i żyje zgodnie z jej prawami, a także nie pali się do wielkich czynów. Tak samo nikt z fanów nie będzie zaskoczony informacją o platonicznej miłości Sama do Froda, czy też o tym, że Gollum nie był na wskroś zły i w zasadzie uratował całe przedsięwzięcie, gdy w końcu na zboczach Orodruiny Pierścień całkowicie zawładnął Frodem. Wszystko to jest nad wyraz oczywiste, przez co czuję lekki niedosyt. Poza kilkoma ciekawostkami Smithowi nie udało się mnie zaskoczyć, choć nie ukrywam, że nawet lektura takich oczywistości sprawiła mi frajdę - jest to jednak podyktowane nie jakością argumentacji autora "Mądrości Shire", lecz moją, niczym niezachwianą, bezgraniczną miłością do prozy Mistrza Tolkiena.

Zupełnie zbędne wydają się być porównania współczesności do wyimaginowanego Śródziemia i samego Shire, bo wiele czynników wyklucza możliwość życia w warunkach, jakie pojawiły się na kartach trylogii, "Hobbita" lub "Silmarillionu". Mimo to uważam za cenne rady dotyczące możliwości zmiany swoich zachowań na takie, które bardziej odpowiadają Shire. Co prawda ja sama nie pochwalam hobbickiej żarłoczności, ale nie mam nic przeciwko długim spacerom lub obdarowywaniu znajomych kurzołapkami, bo przecież zawsze lepiej jest dawać niż brać. Tutaj Smith wypada dużo lepiej, bo moim zdaniem jego wiedza o Śródziemiu nie różni się zbytnio od wiedzy przeciętnego miłośnika Tolkiena, a co za tym idzie, nie kwalifikuje go do miana znawcy, którego znajomość tematu wręcz obliguje do napisania książki. Można powiedzieć, że Noble Smith popłynął na fali popularności zbliżającego się filmu, idealnie wstrzeliwując się w rynek i jego potrzeby.

Być może moje słowa wydają się Wam mocno krytyczne, ale pamiętajcie o tym, że oceniam tę książkę przez pryzmat własnej wiedzy na temat prozy Tolkiena. W tym momencie, gdy moje wnioski sprowadzają się do tego, że Smith tak naprawdę nie wie dużo więcej ode mnie, czuję się tak, jakbym i ja mogła napisać coś podobnego. Ale jeśli po "Mądrości Shire" sięgnie osoba, która dopiero rozpoczyna swoją przygodę z Tolkienem, to jej wnioski będą wyglądały zgoła inaczej. Lektura tego poradnika pomoże takiej osobie zrozumieć mechanizmy rządzące całym Śródziemiem (nie tylko Shire), a także rzuci światło na rzeczy, które niekoniecznie mogą się wydawać tak oczywiste jak dla mnie. Wydaje mi się, że warto samemu zgłębić ten temat, aby przekonać się, czy myślimy podobnie, czy może jednak coś jeszcze wymaga z naszej strony głębszej analizy. Tak czy inaczej, "Mądrości Shire" to całkiem fajnie napisana ciekawostka dla fanów Tolkiena, a także dla osób, które aspirują do tego, by nimi zostać.

Jeśli miałabym pokusić się o podsumowanie, to przede wszystkim chciałabym powiedzieć, że z dumą kładę "Mądrości Shire" na mojej półce zarezerwowanej dla Tolkiena. W gruncie rzeczy każda, nawet niezbyt zaskakująca, pozycja traktująca o Mistrzu jest dla mnie niezwykle cenna, ponieważ to "Władca Pierścieni" stał się motorem napędzającym moją chęć do czytania i to między innymi dzięki niemu w ogóle prowadzę tego bloga. Gdyby nie Tolkien i jego utopijne Śródziemie, byłabym teraz jedną z tych osób, które zaniżają poziom czytelnictwa w Polsce. Także ogromnie cieszę się z tego, że SQN wydało tę pozycję... A także...

Dziękuję Ci, Mistrzu.

Ocena: 4/6

Nieoczekiwaną podróż do Shire zafundowało mi Wydawnictwo Sine Qua Non.


11 komentarzy:

  1. Przyznam szczerze, że nie czytałam żadnej z książek Tolkiena i nie wiem czy po nie sięgnę. Dlatego też "Mądrości Shire" nie są dla mnie odpowiednią lekturą, niemniej jednak wierzę, że spodoba się ona miłośnikom twórczości Tolkiena. ;3
    Ach, mówiłam Ci już jak bardzo kocham Twojego bloga? :D *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie Tolkien to podstawa - od niego wzięła się moja miłość do książek.

    I nie przypominam sobie, byś to mówiła, ale jest mi bardzo miło, że doceniasz mój wysiłek włożony w pracę nad Zrecenzujemy :) To wiele dla mnie znaczy :) Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałam dostać tę książkę do recenzji, ale niestety się nie udało :<
    Sprawiłabym sobie nowe wydanie Hobbita, są bardzo ładne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam "Hobbita" i nie podobał mi się, ale staram się mimo wszystko nie skreślać za to Tolkiena. Mam w planach jego trylogię i może uda mi się ją przeczytać w 2013 roku. Natomiast tę pozycję posiadam w swoich zbiorach, czytałam i dziękuję Ci za to, że swoją recenzją przypomniałaś mi o tym, że muszę napisać swoją ;p Na śmierć o tym zapomniałam. Nie mniej jednak uważam, że to już taka całkowita komercha, żeby tylko zbić kasę na tym, że akurat teraz w związku z premierą "Hobbita", robić o tych stworach poradniki i tego typu rzeczy ^^ Jakoś tego nie kupuję...

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Hobbita i Władcę, ale "Mądrości Shire" raczej sobie odpuszczę. Mam wiele innych książek do przeczytania, a ta najzwyczajniej w świecie do mnie nie przemawia :/ Ale recenzja ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama nie wiem, czy to książka dla mnie. Jeszcze się nad tym zastanowię, zanim po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Raczej wątpię abym sięgła po tę książkę, ponieważ nie lubię takiej formy. Co do Tolkiena to... ubóstwiam! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Parafrazując. Gdyby nie Tolkien i jego utopijne Śródziemie, byłabym nadal zagorzałą fanką JKR. Uważałabym, że to jedyna słuszna fantastyka, a jej słowa to prawda objawiona. ;] Teraz też jestem, ale JKR została zdetronizowana. W dodatku zaczęłam czytać fantasy!

    Ile cały świat zawdzięcza Tolkienowi! ;]

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie JKR nigdy nie zdetronizowała Mistrza ;]

    OdpowiedzUsuń
  10. Aaa! Wróć ;] Źle się wyraziłam - moje życie dzieli się na PRZED zetknięciem się z Tolkienem i PO. Kiedy już przeczytałam WP nigdy później żaden człowiek nie był w mojej opinii lepszy od Tolkiena. A JKR była pierwsza, bo były kiedyś takie czasy, że nie znałam Tolkiena.

    Teraz już jaśniej? ;] Czyli u mnie też JKR nigdy nie zdetronizowała Mistrza ;]

    Strach pomyśleć, ile jest jeszcze ludzi, którzy nie przeczytali nic Tolkiena! Muszę ich zaraz tolkienizować ;]

    OdpowiedzUsuń
  11. Najważniejsze, że my znamy i czcimy Mistrza :) Reszta niech żałuje!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!