STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

2 lutego 2013

"Pałac Północy" - Carlos Ruiz Zafón





Tytuł: Pałac Północy
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 288




Carlos Ruiz Zafón to jeden z najlepszych pisarzy, z jakimi kiedykolwiek się zetknęłam. Pomijając Tolkiena, to właśnie on obok Jodi Picoult zajmuje w moim rankingu szczególne miejsce - jest jednym z niewielu autorów, książki których przeczytałam wszystkie co do jednej. Jako ostatni przeczytałam "Pałac Północy", choć to jego druga powieść w karierze. Zakwalifikowana do literatury młodzieżowej, szybko zyskała popularność w tej kategorii wiekowej. Jednak czy tylko młodzieży może przypaść do gustu? Wszak sam Zafón podkreślał, że ma nadzieję, iż po "Pałac Północy" sięgną również dorośli. Sądzę, że jego nadzieje spełniły się co do joty.

"Pałac Północy", choć o młodzieży traktujący, to świetna minipowieść z dreszczykiem emocji i szczyptą grozy, do której często tęsknią dorośli szukający dobrej książki. Opowiada ona historię kilku sierot wychowujących się w Kalkucie - mieście biedy, nędzy i rozpaczy. Narratorem powieści jest jeden z członków Chowbar Society, organizacji, którą dzieciaki stworzyły nie tylko w celu zabicia nudy, ale i pomagania sobie nawzajem w trudnych sytuacjach bez względu na wszystko.

Na pierwszy plan wysuwa się postać Bena, który podobnie jak reszta wychowanków sierocińca, kończy właśnie szesnaście lat, co w świetle prawa oznacza, że jest już dorosły. W dniu, w którym Chowbar Society ma być rozwiązane, dzieciaki poznają Sheere. Dziewczyna opowiada im o tragicznej przeszłości jej rodziny i snuje utopijną wizję idealnego domu stworzonego przez jej zmarłego ojca, genialnego architekta. Ben, z pewnością zauroczony tą wizją, postanawia, że ostatnim zadaniem Chowbar Society będzie pomoc Sheere w odnalezieniu tego domu. Chłopiec nie ma pojęcia, że tym samym wkracza na niebezpieczną ścieżkę przygody, z której zarówno on, jak i jego przyjaciele, niekoniecznie muszą wyjść cało.

Od tej chwili akcja nabiera rozpędu i nie pozwala nam spocząć na laurach aż do ostatnich stron powieści. W typowy dla Zafóna sposób niezwykłe wydarzenia ukazują się od tej najmroczniejszej strony, wprowadzając atmosferę grozy podszytej emocjami czytelników. W moim przypadku emocje te nieco przyklapły, bo - niestety - znam już twórczość hiszpańskiego pisarza na tyle dobrze, by wiedzieć o tym, że jest to wtórne i przewidywalne. Swoją przygodę z Zafónem rozpoczynałam od "Mariny", która naprawdę mnie przeraziła. Potem były "Światła września", a następnie "Książę mgły". Wszystkie utrzymane były w tym samym tonie, co bardzo mnie rozczarowało. Generalnie zauważyłam, że Zafón pisze swoje książki na jedno kopyto, jak nie ową młodzieżową serię, to serię o Cmentarzu Zapomnianych Książek. Byłabym jednak niesprawiedliwa, gdybym powiedziała, że z tego powodu jego książki czyta się źle. Na jedno kopyto, czy nie, i tak są genialne.

"Pałac Północy" mimo wszystko był dla mnie rozczarowaniem. Liczyłam na cokolwiek, co choć w minimalnym stopniu wyróżniłoby tę powieść na tle pozostałych, lecz w efekcie otrzymałam kolejny z rzędu odgrzewany kotlet, od którego zrobiło mi się niedobrze. Szczerze mówiąc, po skończeniu tej książki odczułam ulgę, wiedząc, że więcej młodzieżówek w swoim dorobku pisarz nie posiada. Wiedziałam już, że jest to moja ostatnia styczność z tego typu książkami Zafóna i ucieszyłam się niezmiernie, bo "dorosłe" powieści wychodzą mu znacznie lepiej. Co nie oznacza, że kiedyś nie powrócę do "Pałacu Północy", "Księcia Mgły" i "Świateł września", gdyż nie wykluczam, że kiedyś za nimi nie zatęsknię ("Marinę" uważam za swego rodzaju przejściówkę między jednym style autora a drugim").

Styl pisania Zafóna pozostaje nienaganny i w jednym, i w drugim przypadku. "Pałac Północy" to wciąż świetnie napisana powieść. Oczy czytelnika gładko przesuwają się przez tekst, w którym nie ma żadnych zgrzytów ani stylistycznych nieporozumień. Zafón wie, co robi, gdy pisze - gorzej tylko z oryginalnością. Jasne, że każda książka jest inna, ale łączy je jeden schemat, swoisty szablon, od którego, wydawać by się mogło, autor nie potrafi uciec.

Fanów Zafóna nie muszę namawiać do zapoznania się z "Pałacem Północy", bo jest to dla mnie zbyt oczywiste. Jeśli jednak nie mieliście póki co styczności z tym autorem, zacznijcie lepiej od jego pierwszych powieści. Dlaczego? Otóż dlatego, że w momencie sięgania po jego doroślejsze pozycje na własne oczy przekonacie się o tym, jak bardzo jego talent się rozwinął. Polecam Zafóna każdemu bez wyjątku, choć sama jestem nieco zawiedziona, że poza bohaterami i wydarzeniami seria młodzieżowa nie uległa większym zmianom.

Ocena:




Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:


6 komentarzy:

  1. Również czytałam i muszę przyznać Ci rację, że powieści "dla dorosłych" wychodzą Zafonowi o wiele lepiej. I dobrze, facet się na książkach dla młodzieży rozwinął i obrał dobrą drogę. Mam nadzieję, że w przyszłości coś jeszcze dla swoich czytelników naskrobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, i ja wiernie czekam na cokolwiek, co wyjdzie spod jego pióra tudzież klawiatury :)

      Usuń
  2. Osobiście książka mi się podobała. Może dlatego, że autora uwielbiam od lat i cieszy mnie lektura kolejnych jego książek :) W tej chwili brakuje mi jedynie znajomości "Więźnia nieba", tak mam wszystkie "zaliczone" na swoim koncie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka była moim drugim spotkaniem z twórczością autora :) Podobała mi się znacznie bardziej niż "Książę mgły" bo ma w sobie znacznie więcej akcji. Co do schematyczności, to jak tak teraz o tym myślę, to muszę przyznać Ci całkowitą rację :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i muszę przyznać, że podobała mi się. Na pewno bardziej niż "Książę mgły". Na pewno kiedyś wrócę do tej książki, bo bardzo dobrze ją wspominam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja czytałam "Księcia mgły" i następną jego powieścią będzie "Cień wiatru", a nie ta powieść czy "Światła września".
    Nieco się rozczarowałam tym autorem już na początku, ale może to dlatego, że od złej książki zaczęłam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!