STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

12 marca 2013

"Ostatnia spowiedź" - Nina Reichter




Tytuł: Ostatnia spowiedź
Seria: Ostatnia spowiedź
Tom: #1
Autor: Nina Reichter
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 380



Novae Res jawiło mi się do tej pory jako niewielkie wydawnictwo, przeznaczone dla niszowych autorów, z którymi niekoniecznie mamy chęć i potrzebę się zapoznawać. Moje postrzeganie zmieniło się jednak wraz z pojawieniem się na rynku "Ostatniej spowiedzi", która szturmem zdobyła polskie blogi. Do tego stopnia, że do dzisiaj już co najmniej dwukrotnie robiono dodruk, a ja miałam spory problem ze zdobyciem tej książki na własność. Wreszcie udało mi się ją znaleźć w hurtowni zaopatrującej Kumiko i nie wahałam się skorzystać z faktu, że pracuję w tej księgarni, bo dzięki temu nareszcie mam "Ostatnią spowiedź" na półce.

Chwała Ninie Reichter, że poza zawodem prawniczki postanowiła też pisać. Chwała jej za to, że nie wzięła się za wampiry i wilkołaki, jadąc po najmniejszej linii oporu, a zabrała się za życie w showbiznesie wymieszane z tym najnormalniejszym, które wiedzie każdy z nas.

Bohaterami są Ally i Bradin, którzy któregoś wieczoru poznają się na lotnisku, czekając na swoje samoloty. Ich znajomość nie ma racji bytu, z czego sprawę zdaje sobie dziewczyna, niemniej jednak Brade jest na tyle upartym człowiekiem, że odnajduje Ally we Francji dzięki swoim znajomościom. A te są niemałe, bowiem chłopak jest wokalistom znanego zespołu Bitter Grace. Ally nie ma o tym zielonego pojęcia i trwa w błogiej niewiedzy, wikłając się w niecodzienną przyjaźń z chłopakiem, którego - w jej mniemaniu - nigdy więcej nie zobaczy. Nie docenia jeszcze Bradina, który zrobi wszystko, by się do niej zbliżyć.

I znowu jestem oczarowana. Żadnych nadnaturalnych zjawisk. Żadnych kłów i pazurów. Nic, tylko życie. Nina Reichter, pisząc "Ostatnią spowiedź", dokonała cudu: siedziałam jak na szpilkach, czytając tę powieść, choć była na wskroś normalna i jedynie urozmaicona faktem, że jeden z bohaterów to gwiazda. Autorka w tak naturalny sposób opisała gwiazdorskie życie, jakby na co dzień miała z nim do czynienia. Dzięki temu mogłam poznać gorzką stronę sławy, w skład której wchodziły nieustanne próby, niezmordowane stalkerki, pogróżki i wszystko to, czego sama nigdy nie przeżyję z racji swojego jakże nudnego trybu życia. Byłam zachwycona możliwością przyglądania się showbiznesowi z tej drugiej strony. I wdzięczna jestem autorce, że wplotła do niego wątek zwyczajnej dziewczyny, dla której słynny gwiazdor traci głowę.

Tak naprawdę "Ostatnia spowiedź" to jedno wielkie, młodzieżowe romansidło. Wskażcie mi jednak chociaż jedną powieść z tego gatunku, która wbiłaby Was w fotele, a Wy powiedzielibyście to szczerze i bez ubarwiania. Ja tak mogę powiedzieć o książce Niny Reichter. Śledziłam romans Ally i Bradina z wypiekami na twarzy, nie mogąc uwierzyć, że historia bez właściwie żadnego większego celu tak mnie wciąga i fascynuje. Nie spodziewałam się tego i tym bardziej dlatego jestem tą książką tak zachwycona.

Wszystko mi się w niej podobało: i niezbyt skomplikowany język, i wyraziści bohaterowie, i cała ta skomplikowana relacja dwójki głównych bohaterów. Nie było im łatwo. Wbrew pozorom Ally nie kwapiła się do związku z kimś znanym, co sprawiło, że nieraz ich znajomość wisiała na przysłowiowym włosku. Szczerze mówiąc, nie rozumiałam jej i pukałam się w głowę, bo wyznaję zasadę: kto nie ryzykuje, ten nie ma. Denerwowało mnie to jej wahanie, z powodu którego Brade, którego, tak na marginesie, wielbię i ubóstwiam pod każdym względem, niejednokrotnie mocno cierpiał, ale uznałam, że to część jej natury i postanowiłam jej wybaczyć. Jakby nie patrzeć, była w końcu całkiem sympatyczna.

Nie podobało mi się tylko zakończenie. To jedno wielkie nieporozumienie, które miało miejsce w finale, wyrwało mi serce i sprawiło, że chciało mi się wyć ze złości i żalu. Natomiast zupełny koniec książki wprawił mnie w totalne osłupienie. Koniecznie muszę sięgnąć po kolejny tom, bo za wszelką cenę muszę się dowiedzieć, czy ta historia miłosna będzie miała ciąg dalszy, czy może stanie się coś, czego bardzo nie chcę, a co podejrzewam, że będzie miało miejsce, jeśli ten pierwszy scenariusz nie wypali.

A teraz, moi drodzy, biegiem do księgarni i bibliotek po "Ostatnią spowiedź". Tę książkę zupełnie słusznie okrzyknięto hitem Internetu. Zgadzam się z tym stwierdzeniem w pełnej rozciągłości i dodam coś od siebie: do książki powinna być dołączana gwarancja, że historia w niej zawarta okaże się tak fascynująca i chwytająca za serce, że spodoba się każdemu. Zdecydowanie polecam i gwarantuję, że i Wy wpadniecie po uszy.

Ocena:



19 komentarzy:

  1. Recenzja pod którą mogłabym się podpisać! <3 Naprawdę świetnie to napisałaś i jakbyś spisała moje odczucia po tej książce - miałam identycznie wrażenie ;))
    Uwielbiam "Ostatnią spowiedź" i już nie mogę się doczekać kontynuacji, która będzie w maju :33

    PS Strasznie ci zazdroszczę twojej pracy, masz naprawdę ogrooomne szczęście pracując w Kumiko <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się! Sama zakochałam się w tej książce i po końcu i tym co się wydarzyło - chce jak najszybciej następną część (bo chyba jest)!

    OdpowiedzUsuń
  3. Po za tym też, tak jak ty znienawidziłam koniec, jak tak można zrobić?! To przecież grzech śmiertelny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam książkę na swojej półce, ale mimo tego całego zachwalania przez niemal wszystkich blogerów, moja chęć na nią zamiast wzrastać tylko maleje. :c Niestety jestem taką dziwną osobą, że po bardzo zachwalane książki nie mam ochoty sięgać. :D Jednak pewnie i tak niedługo się za nią zabiorę, bo książka nie może czekać wiecznie na swoją kolej! ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Zryczałam się przy książce, co robię stosunkowo rzadko, cytaty Bradina czasem krążą mi w pamięci:)
    Zgadzam się w 100% :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podobała mi się, a przede wszystkim nieźle zaskoczyła! Bardzo dobra recenzja, z którą oczywiście się zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Romasidło? Nie dla mnie. Ale jednak chcę przeczytać tą książkę, chociażby po to, aby przekonać się, czy i mnie tak porwie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Podpisuję się pod każdym słowem ;) Też zakochałam się w tej książce, a zakończenie... OBOŻEOBOŻEOBOŻE nadal nie mogę uwierzyć :((

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam i choć jest wiele podobieństw do Tokio Hotel to książka naprawdę mi się podobała. Historia była realna, bohaterowie ciekawi, nawet emocje były! Jestem ciekawa kontynuacji :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak wpadnie mi w ręce to na pewno przeczytam, bo mam na to wielką ochotę, szczególnie, że wszyscy tak kuszą tymi recenzjami ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna recenzja, zgadzam się w pełni. Mam nadzieję, że zakończenie okaże się jakąś jedną wielką pomyłką, i nie spełnią się moje najgorsze przewidywania... W końcu Ally i Bradin to jedna z moich ulubionych par książkowych :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Już chyba wszyscy czytali tę książkę, tylko ja nie! :) Liczę na to, że niedługo ją przygarnę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tyle pozytywnych recenzji o tej książce, a mnie nadal do niej nie ciągnię, może kiedyś. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo, ale to bardzo mi się ta powieść podobała, a zakończenie sprawiło, że koniecznie muszę przeczytać kontynuację. Nie mogłabym nie dowiedzieć się jak ta historia dalej się potoczy :) Pozdrawiam.
    czytamwiecpisze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. No nie! Muszę dorwać w końcu tę książkę :D

    OdpowiedzUsuń
  16. To może być naprawdę ciekawa książka... Tytuł jest bardzo fajny, taki tajemniczy :) I podoba mi się także okładka.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Dzięki, zastanawiałam się, czy warto i teraz wiem, że tak! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Od dłuższego czasu czatuję na ta ksiażkę, a twoja recenzja jeszcze bardziej mnie do niej zachęciła ;)

    wyrazajac-siebie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!