STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

30 maja 2013

"Lady Australia" - Marek Tomalik





Tytuł: Lady Australia
Autor: Marek Tomalik
Wydawnictwo: Bezdroża
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 192




Nie trzeba mieć talentu do pisania, by zostać autorem książki podróżniczej. Ale trzeba być mistrzem, by na kartki papieru przelać bezgraniczną miłość do kontynentu - i kimś takim jest właśnie Marek Tomalik. "Lady Australia" to swoisty manifest jego uczuć do tej dzikiej - a przez to jeszcze piękniejszej - krainy, którą jako podróżnik pokochał ponad wszystkie inne, co skończyło się na tym, że jego książka wręcz kipi zmysłowością Australii. Autor wielokrotnie w swoich przemyśleniach przyrównuje najmniejszy kontynent do kobiety, a erotyzm tej jakże pierwotnej urody Lady jest niemalże wyczuwalny.

Jest to nad wyraz fascynująca opowieść o kraju, w którym Marek Tomalik, podróżnik i dziennikarz, zakochał się niczym Orfeusz w Eurydyce. Swoją miłość kreśli autor w "Lady Australii" z niepohamowanym wręcz pietyzmem, łącząc tekst z obrazem i dźwiękiem - a wszystko to za sprawą polecanej przez niego muzyki, dzięki której można jeszcze mocniej odczuwać Australię. Czytelnik zostaje z premedytacją wrzucony w barwną opowieść i akurat w moim przypadku było tak, że niezbyt mi zależało na tym, by przedwcześnie się z niej uwolnić. Magia widoczna w każdym słowie oczarowała mnie raz, a porządnie.

Z ogromną przyjemnością chłonęłam wszystkie fakty, coraz bardziej poddając się urokowi ukochanej Tomalika, aż w końcu przyznałam się przed samą sobą, że koniecznie muszę ją kiedyś odwiedzić. Ta wyjątkowa książka pozwoliła mi w pełni dostrzec piękno tej krainy. Wcześniej była dla mnie jedynie dzikim i egzotycznym krajem, do którego lepiej nie zaglądać ze względu na pająki wielkości pięści i owady większe od mojej stopy. Dzięki "Lady Australii" dostrzegłam jednak wiele innych aspektów, o istnieniu których nie miałam wcześniej pojęcia. Tomalik ukazał je tak, że nie można było nie zwrócić na nie uwagi.

Jak tego dokonał? Co takiego zrobił, że książkę czytałam na wydechu od deski do deski, nie roniąc przy tym ani literki? Już Wam mówię. Nie dość, że obficie podzielił się ze mną swoimi wrażeniami odczuwanymi wszystkimi zmysłami z wizyty w Australii, to na dodatek wzbogacił książkę o teksty Williama Blake'a, przez co nabrała ona poetyckiego wyrazu i jeszcze bardziej wyróżniła się na tle pozostałych publikacji z tego gatunku. Znajdziecie w niej również wiele odniesień do legend i wierzeń tamtejszych plemion Aborygenów. Nie wątpię też, że będziecie zachwyceni fotografiami upiększającymi "Lady Australię".

Mając w rękach książkę Marka Tomalika i kartkując jego zapiski, nie ma się wątpliwości, że darzy on Australię bezgranicznym podziwem i szacunkiem. Czytając tę niecodzienną książkę podróżniczą czuje się ducha najmniejszego kontynentu. Aż żal jest rozstawać się z tą fascynującą historią. Na szczęście jedno jest pewne: jeszcze nieraz do niej wrócę. I Was również zachęcam do sięgnięcia po "Lady Australię". Warto.

Ocena:




Z Lady Australią zaprzyjaźniłam się dzięki Wydawnictwu Bezdroża!


1 komentarz:

  1. Koniecznie muszę przeczytać, czytała inną pozycję tego autora, równie bardzo dobra, jak i ta, pozdrawiam i zapraszam do siebie ):

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!