STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

2 lipca 2013

"Batman i filozofia. Mroczny Rycerz nareszcie bez maski" - William Irwin i inni





Tytuł: Batman i filozofia. Mroczny Rycerz nareszcie bez maski
Autor: William Irwin i inni
Wydawnictwo: Editio
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 280




Komiksowych superbohaterów mogę z powodzeniem nazwać towarem pożądanym przez miliony fanów na całym świecie. Znamy dziesiątki herosów, którzy za sprawą filmowych adaptacji oraz odrodzenia się kultury geeków ubóstwiających wszelkie gadżety z nimi związane, przeżywają swoisty renesans. Znaleźć można ich dosłownie wszędzie: na koszulkach, szkolnych plecakach, skórkach na smartphony… Wymieniać dałoby się bez końca. Czy ten istny wysyp bajerów jest słuszny? W moim odczuciu nie do końca, bo ilość nie zawsze idzie tu w parze z jakością, czego nigdy nie będę w stanie zaakceptować w przemyśle okołokomiksowym. Nie zaprzeczę jednak temu, że mnogość postaci rodem ze stajni Marvela, DC lub jakiejkolwiek innej wytwórni, daje dziś pole do popisu, jeśli chodzi o analizy psychologiczne i filozoficzne dysputy.

Na pewno wiele osób zgodziłoby się ze stwierdzeniem, że filozofia należy obecnie do grona tych najbardziej niedocenianych i ignorowanych nauk humanistycznych. Studia z tej dziedziny są uważane za kolejny kierunek studiowany przez ludzi, zasilających jedynie liczbę bezrobotnych w Polsce, a wśród przyszłych studentów coraz częściej słyszy się, że jest to totalny obciach. Nic więc dziwnego, że humaniści rozpaczliwie poszukują innych sposobów na przekazanie uniwersalnych prawd życiowych, które normalnie wynosi się z zajęć na uczelni.

Jednym z nich jest seria publikacji, bazujących na ikonach popkultury i sprytnie przemycających do młodych umysłów filozoficzne uniwersalizmy i liczne fakty z życia najsłynniejszych przedstawicieli tej nauki. Na naszym rodzimym rynku książki pojawiło się już wiele takich pozycji, wśród których znaleźć można „Batmana i filozofię”. Tym razem William Irwin, przy asyście kilku osób znających się na rzeczy, zaprezentował pogłębioną analizę osobowości Rycerza w Masce. To jedno z ciekawszych dzieł traktujących o herosach w świecie filozofii, ponieważ jego bohaterem jest bodajże najbardziej skomplikowana postać fikcyjna, jaka w ogóle przychodzi mi na myśl. A jako fanka komiksów znam ich wiele.

Pierwszy raz Batman pojawił się na kartach Detective Comics w 1939 roku. Od momentu swojego debiutu przeszedł liczne metamorfozy, przeżył chwile olbrzymiej popularności na przemian z jej brakiem, ale towarzyszył fanom nieprzerwanie od lat 40. aż po dziś dzień. Człowiek Nietoperz, tak jak większość komiksowych superbohaterów, doczekał się również sporego fandomu, a także kilku mniej lub bardziej udanych adaptacji filmowych. Dopiero w 2008 roku stał się takim herosem, o jakim marzyli fani, a wszystko to za sprawą Christophera Nolana. Trylogię przygód Batmana okrzyknięto jedną z lepszych, a Bruce Wayne i jego alter ego stali się jeszcze sławniejsi (reżyser obrazu również uszczknął nieco tej sławy).

Autorzy umieszczonych w książce artykułów, przez pryzmat postaci Mrocznego Rycerza, są w stanie przekazać odbiorcom wiele prawd filozoficznych. Dość dokładnie poddają analizie motywy postępowania Bruce'a Wayne'a, próbując ułatwić zrozumienie jego moralności (nie wszyscy pochwalają działania herosa – przykładem jest tu chociażby niechęć protagonisty do zabicia Jokera, choć doskonale wiemy, jak bardzo ucierpiało Gotham podczas licznych ataków antagonisty) i ze szczegółami opisują przyczyny narodzin tego superbohatera. Batman bez wątpienia zasługuje na tego typu rozważania, ponieważ jako jedna z nielicznych postaci ze świata komiksu nie posiada żadnych nadprzyrodzonych mocy. Wszystko, czego świadkami byli fani Nietoperza – od momentu ukazania się jego pierwszych przygód do chwili obecnej – to, jakby nie patrzeć, rezultat jego ciężkiej pracy i determinacji.

„Batman i filozofia” to pozycja, która pozwoliła mi zrozumieć, dlaczego ten zamaskowany mściciel w ogóle zdobył się na zostanie bohaterem i jak widzą to humaniści. Do tej pory ciężko mi było zrozumieć co ciekawsze wątki znajdujące się w historii Bruce'a Wayne'a, lecz ta publikacja szybko rozwiała wszelkie moje wątpliwości. Z pełnym przekonaniem zaliczam ją do grona najbardziej wartościowych książek traktujących o superbohaterach, jakie czytałam, i myślę, że warto ją polecać wszystkim miłośnikom Batmana, o ile chcą na niego spojrzeć z nieco innej perspektywy niż do tej pory.

Fani Rycerza w Masce znajdą w tej publikacji wiele istotnych faktów powiązanych z nauką filozofii. Autorzy opublikowanych artykułów rozprawiają o istocie przyjaźni Batmana i Robina (czy może powinnam napisać: Robinów?), nienawiści i miłości, budowaniu spójnej tożsamości Nietoperza i wreszcie ciągłej walce dobra ze złem. Wszystko to na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie porządnej analizy, i w dużej mierze tak jest (za przykład niech posłuży tekst Pattersona o porządku społecznym w Gotham, czy też artykuł DiGiovanny o stworzeniu Robina), ale twórcy nie ustrzegli się kilku potknięć. Wydaje mi się, że chcieli z „Batmanem i filozofią” dotrzeć nie tylko do przyszłych adeptów tej nauki i maniaków serii, ale i do ludzi autentycznie zainteresowanych tematem. Jeśli w istocie tak było, to w takim razie zupełnie nie rozumiem, skąd we wszystkich tekstach tyle potocyzmów i języka, który – łagodnie rzecz ujmując – nie przystoi tego typu publikacjom. Autorzy na siłę wplatają we wszystkie możliwe miejsca humor, niekoniecznie należący do kategorii wyszukanego, co w efekcie ośmiesza ich pracę i sugeruje, że nie powinno się jej traktować zbyt poważnie. Także tłumaczenie zasługuje na naganę, ponieważ osoba za nie odpowiedzialna nie pochwaliła się w tej książce znajomością kanonu, co było widać przy okazji wzmianek o Nightwingu.

Tak czy inaczej, zredagowany przez Irwina „Batman i filozofia” to lektura obowiązkowa dla wszystkich fanów Mrocznego Rycerza. Jest to również świetna publikacja dla miłośników filozofii oraz popkultury, której zazwyczaj nie łączy się z kulturą wysoką. Znaleźć w niej można wiele aspektów, na jakie zwykle nie zwraca się uwagi w trakcie oglądania filmu bądź czytania komiksu o Batmanie, jakie bez wątpienia są warte odkrycia.

Bruce Wayne to nie tylko osiłek wytrenowany do walki z kryminalistami, ale i człowiek popełniający błędy, nieustannie uczący się, jak żyć w zgodzie ze sobą i otaczającym go światem. Jak udowodnili autorzy artykułów zamieszczonych w książce, w postępowaniu Rycerza w Masce dostrzec można elementy egzystencjalizmu, a nawet taoizmu, i w związku z tym założę się, że większość jego fanów będzie chciała spojrzeć na niego oczami filozofów, by jeszcze lepiej poznać swojego ulubieńca. Jestem przekonana, że tę książkę dałoby się napisać dużo lepiej, niemniej jednak potrafię docenić walory wynikające z faktu, że entuzjaści piszący pod redakcją Irwina, przedstawili nieznane mi do tej pory oblicze superbohatera, któremu najbliżej do nas wszystkich – zwykłych śmiertelników.

Ocena:




Recenzja powstała na potrzeby portalu eFantastyka.pl.

5 komentarzy:

  1. Nie jestem wielbicielką Batmana, aczkolwiek taką książkę chętnie bym przeczytała - zawsze kusiły mnie pozycje z tytułami typu "X i filozofia", "Y a filozofia" i ciekawiły mnie wysuwane wnioski.
    Nigdy nie odważyłabym się na studiowanie filozofii - o niej tylko lubię słuchać i zabrzmi to pewnie dziwnie, ale w zeszłym semestrze z przyjemnością wstawałam przed 7, żeby dojechać na poranne zajęcia z filozofii, bo miałam genialnego prowadzącego - słuchanie go było jak czytanie dobrej i przystępnie napisanej książki.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Batmanowej filozofii to ja jeszcze nie widziałam i nie bardzo mnie pociąga, ale jak ją kiedyś spotkam to kupie, bo mam w domu fana.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba to coś nie dla mnie, ale znam kogoś komu przypadłaby do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podpisuję się pod dziewczyny:) Ta książka nie jest dla mnie, ale także mam w domu kogoś, komu bardzo by się spodobała:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ogólnie nie przepadam za różnego rodzaju filozofiami... A teraz sporo się ich porobiło. Do Pottera, do Igrzysk, Batmana i wielu innych... Czytałam filozofię dr Housa i to mi wystarczyło. Więcej nie dotknę. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!