STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

29 sierpnia 2013

"Dziewczyna w stalowym gorsecie" - Kady Cross [przedpremiera]




PRZEDPREMIERA!
Tytuł: Dziewczyna w stalowym gorsecie
Autor: Kady Cross
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 400




Jeśli połączyć trzy składowe: steampunk, wiktoriańską Anglię oraz X-Menów, wyjdzie z tego najnowsza powieść Kady Cross, czyli ukrywającej się pod pseudonimem Kathryn Smith autorki mieszkającej w Connecticut wraz z mężem i kotami. Okładka Dziewczyny w stalowym gorsecie nie przywodzi co prawda na myśl żadnego z tych składników, niemniej jednak gotowa jestem poświadczyć, że zachęcony blurbem czytelnik znajdzie w owej książce po trochu każdego z nich.

Bohaterka historii to szesnastoletnia Finley Jayne, która skrywa mroczną tajemnicę: swoją drugą, nikczemną naturę, przywodzącą na myśl zarówno Jekylla i Hyde'a, jak i dwoistą osobowość Hulka. Pomijając fakt, że jest to już kolejna postać około piętnastego roku życia, z jaką mam do czynienia w ostatnim czasie, muszę przyznać, że z miejsca obdarzyłam sympatią tę pokręconą dziewczynę. Mimo że spodziewałam się raczej kogoś z poważniejszymi problemami dotyczącymi rozdwojenia jaźni, to jednak finalnie doceniłam całość powieści, która urzekła mnie pod wieloma względami. Druga natura Finley objawiała się wyłącznie w chwilach zagrożenia i nie ma co ukrywać – jej ciemna strona stanowiła nie lada problem dla otaczających dziewczynę ludzi. Główna bohaterka sprawia wrażenie osoby wartej uwagi również ze względu na to, że wiele w swoim krótkim życiu przeszła, a z takimi postaciami zawsze najłatwiej jest mi się utożsamić. Oczekiwałam raczej kogoś na miarę Hulka, a więc chaosu zamkniętego w ludzkim ciele. Tymczasem tytułowa dziewczyna w stalowym gorsecie była, jak na mój gust,  momentami zbyt spokojna i ułożona. Jak na geeka przystało bardzo dobrze zdążyłam poznać Bruce'a Bannera, stąd moje rozczarowanie. Uważam, że postać Finley mogłaby dużo częściej pokazywać swoje drugie oblicze, bo dzięki temu powieść byłaby jeszcze ciekawsza.

Pozostali bohaterowie stanowią mieszankę wybuchową, ale nie należy odczytywać tego jako coś negatywnego. Do grupy męskich postaci zaliczają się: książę Griff oraz jego przyjaciele Sam i Jasper, a także enigmatyczny Jack Dandy, opryszek o wyjątkowo nienagannych jak na taki fach manierach. Wśród pań wymienić można Kordelię, ciotkę Griffa, oraz genialną wynalazczynię – Emily. Jak widać bohaterów jest wielu, ale czy mogłabym z czystym sumieniem stwierdzić, że są to postacie, o których powiedziano już wszystko? Nie. Jestem przekonana, że wszyscy mają szansę rozwinąć się w kolejnej książce Kady Cross, ponieważ posiadają spory, jak na młodzieżówkę, potencjał. Wydaje mi się, że autorka chowa w zanadrzu parę asów w rękawie, gdyż część wątków nie kończy się wraz z ostatnią kartką powieści, a co za tym idzie, istnieje możliwość, że zostaną rozbudowane w kontynuacji przygód Fin i jej przyjaciół. Szczególnie liczę tutaj na Griffa, jako że niewiele jeszcze pokazał jak na jedną z najważniejszych postaci w tej historii. Z pewnością młody arystokrata skrywa przede mną wiele tajemnic, a ja aż zacieram dłonie, by je wszystkie poznać!

O fabule nie mogę powiedzieć zbyt wiele, nie zdradzając istotnych szczegółów, niemniej jednak stwierdzam, że historię Finley czyta się bardzo dobrze akcja jest zrównoważona i nie musiałam obawiać się, że nie nadążę za tokiem myślenia autorki. Często bywa tak, że wydarzenia dzieją się w iście ślamazarnym tempie lub pędzą na łeb, na szyję. Tutaj bez problemu można śledzić ważniejsze wątki bez obawy, że coś się pominie, przy czym historia opowiadana przez Kady Cross jest wciągająca do tego stopnia, że wyważona fabuła okazuje się idealnym rozwiązaniem.

Na sam koniec pozostaje mi rozprawić się z obietnicą wydawcy, a więc jednoznacznie określić, czy Dziewczyna w stalowym gorsecie autorstwa Kady Cross rzeczywiście zawiera wszystkie składniki, o których pisałam na początku recenzji. Czy w powieści można znaleźć elementy steampunku? Owszem, choć na miejscu Cross pokusiłabym się o to, by dać go odrobinę więcej. Docierając do zakończenia książki, bez problemu byłam w stanie ocenić czy autorka faktycznie interesuje się tym nurtem. I rzeczywiście widać, że zależy jej na tym, by ukazać go jak najwięcej i najciekawiej, a ja wierzę, że do czasu wydania  kontynuacji najnowszego hitu będzie jeszcze lepiej. Wiktoriańska Anglia w ujęciu autorki przedstawiona jest raczej od strony obyczajności oraz wystawnych przyjęć. Nie dowiedziałam się z książki jak, na przykład, wyglądał XIX-wieczny Londyn. Ale za to w kilku scenach pojawiła się wielka monarchini, królowa Wiktoria! Jakże wspaniały odnośnik do historii Wielkiej Brytanii! Jestem wdzięczna Kady Cross za tę wzmiankę – historii nigdy za wiele. Co do porównań z herosami ze stajni Marvela, to wydaje mi się, że jest to w dużym stopniu trafne spostrzeżenie, gdyż umiejętności bohaterów z Dziewczyny w stalowym gorsecie również wzięły się z mutacji genetycznych. Choć w kilku rozmowach przewijał się także temat ewolucji człowieka, a to tylko kolejny powód do sięgnięcia po ten tytuł...

Podsumowując, najnowsza powieść Kady Cross to dzieło o sporym potencjale, który zakiełkował w tym tomie, a rozwijać się będzie w następnych książkach. Na szczęście dla mnie – jako fanki tej powieści – autorka nie porzuciła przygód Finley Jayne i zamierza opisywać je dalej, a ja w związku z tym mam szczerą nadzieję, że historia nabierze rumieńców, a bohaterowie jeszcze bardziej dojrzeją. Książkę czytało mi się świetnie, a wszystko to za sprawą prostego języka i ciekawej fabuły. Mimo że autorka popełniła kilka drobnych, nieistotnych dla ogólnego odbioru książki, błędów (brak opisów wiktoriańskiego Londynu czy niedopasowane do epoki słownictwo), jestem gotowa kontynuować tę przygodę. Rzadko kiedy bowiem trafiają się takie projekty. Kathryn Smith być może faktycznie bardzo wysoko postawiła sobie poprzeczkę, ale stawiam dolary przeciwko orzechom, że będzie walczyć do samego końca, aby książka stała się jeszcze lepsza i przyciągnęła rzesze oddanych fanów. We mnie już znalazła kibica – trzymam bowiem kciuki za kolejny sukces.

 Recenzja powstała na potrzeby portalu eFantastyka.pl.

9 komentarzy:

  1. No proszę, nie spodziewałam się, że ta książka będzie czerpała z tylu różnych nurtów i sięgała do takich motywów. Tak naprawdę zachwyciłam się parę dni temu samą okładką i już na jej podstawie orzekłam, że to będzie ciekawa książka. Myślę, że pomimo uchybień, które i mnie by uderzyły [lubię dbałość o takie szczegóły jak język czy otoczenie], naprawdę dobrze by było zapoznać się z tym tytułem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznaję, że mi się podobała. :) Ciekawa jestem kolejnych części.

    OdpowiedzUsuń
  3. Koniecznie muszę przeczytać i to w jak najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie się książka podobała, chociaż mam spore zastrzeżenia co do steampunku. Za słabo ukazany. Za dużo techniki, za mało atmosfery Londynu. Fakt, że prawie równocześnie czytałam ostatni tom trylogii Hoddera, nie podziałał na korzyść Kady Cross. Podsumowując książka dobra, ale jak na tę zapowiadaną rewelacją, to się nieco zawiodłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję, że uda mi się szybko zdobyć tę książkę po premierze... Bardzo bym chciała ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja na moją przygodę z tą książką jeszcze czekam i powiem szczerze, że doczekać się nie mogę! Przed Twoją recenzję, jeszcze bardziej niecierpliwie tupię nogami :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To chyba czwarta recenzja tej książki, którą czytam i nabrałam na nią ochoty :) pozdrawiam
    http://qltura.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje się naprawdę ciekawa, zdecydowanie zapisuje, aby o niej nie zapomnieć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie spodziewałam się czegoś takiego po tej książce! Teraz jeszcze bardziej nabrałam na nią ochoty :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!