STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

25 sierpnia 2013

"Klątwa opali" - Tamora Pierce




Tytuł: Klątwa opali
Seria: Kroniki Tortallu
Tom: #1
Autor: Tamora Pierce
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 600



Wbrew pozorom Tamora Pierce nie jest pierwszą lepszą autorką, która próbuje podbić rynek książek fantasy. Spod jej klawiatury wyszło już kilka całkiem niezłych powieści, a jedną z nich jest z pewnością wydana przez Wydawnictwo Jaguar "Klątwa opali". Choć okładka z gotką nie zachęca do zapoznania się z treścią pierwszego tomu trylogii o Rebecce Cooper, to jednak zapewniam Was, że wybór "Kronik Tortallu" na wieczorną lekturę będzie jedną z Waszych lepszych decyzji.

Bohaterką tej niezwykłej historii jest Rebecca Cooper, która właśnie rozpoczęła służbę w wielce szanowanej Gwardii Starościńskiej i wraz ze swoimi przełożonymi - Tunstallem i Goodwin - patroluje ulice Niższego Miasta w Corusie znajdującym się w królestwie Tortallu. Becca to mądra, rezolutna i uzdolniona dziewczyna, która chowa w rękawie niejednego asa: potrafi walczyć, posiada kota o magicznych oczach, a i sama ma do czynienia z magią. Zadziwiające przy tym wszystkim jest to, że główną cechą, która wyróżnia ją spośród wszystkich nowicjuszy, jest chroniczna nieśmiałość. Mimo to młoda adeptka zaskarbia sobie sympatię zwierzchników i dosyć szybko jak na początkującą strażniczkę zyskuje szacunek mieszkańców patrolowanych przez nią ulic. Jednocześnie ze służbą dla Gwardii, młoda Cooper próbuje rozwikłać zagadkę serii tajemniczych morderstw w stolicy Tortallu, a na dodatek w mieście grasuje enigmatyczny Wąż Cienia, który wydaje się mieć z tą sprawą wiele wspólnego... Jak ze sprawą poradzi sobie początkująca strażniczka?

Zanim wygłoszę peany na cześć "Klątwy opali", chciałabym podzielić się z Wami pewną informacją. Otóż siadając do tej recenzji, musiałam sięgnąć po własny egzemplarz powieści, bo zapomniałam nazwisk strażników szkolących Beccę. Gdy tylko wzięłam książkę do ręki i poza zerknięciem na blurb przekartkowałam kilkanaście stron, zapragnęłam powtórnie przeczytać ją od deski do deski, by znów czuć tę radosną ekscytację z powodu lektury. Moi Drodzy, prawda jest taka, że powieść Tamory Pierce mocno mnie zaskoczyła: tym, że była po prostu fascynująca, dobrze napisana i naprawdę, naprawdę na swój sposób wyjątkowa.

O dziwo, początki z pierwszym tomem tej trylogii nie przemawiały na korzyść autorki. Powód był dość błahy: Pierce posługuje się w książce nietypowym słownictwem, które odczytałam na samym wstępie jako wulgarne i deprecjonujące. Otóż strażnicy nazywani są tutaj Psami, ich miejsce pracy, czyli posterunek - Budą, zaś Becca i inni nowicjusze - Szczeniętami. Ale to nie wszystko. Do Szczeniąt przemawia się tak jak do zwierząt, wobec czego w trakcie lektury niejeden raz Tunstall i Goodwin wydawali Cooper polecenia typu: "Bierz go! albo "Siad!". Prawda, że dziwne? Tak naprawdę nadal nie mogę pojąć skąd wziął się taki pomysł, lecz przyznaję, że z czasem do tego przywykłam, zwłaszcza gdy powściągliwa Goodwin zaczęła być wobec Rebecci na swój własny, pokręcony sposób opiekuńcza, a czasami wręcz czuła.

Powodem, dla którego moja przygoda z "Klątwą opali" trwała w najlepsze, była też fabuła. Dla kogoś takiego jak ja, a więc zwracającego uwagę na szczegóły, niezwykła dbałość autorki o wszelkie detale była na wagę złota. Historia widziana oczyma Becci jest przedstawiona bardzo dokładnie i drobiazgowo - poznajemy nie tylko głównych bohaterów, ale także codzienność mieszkańców Tortallu i wreszcie sam Corus - zarówno ten, w którym żyją biedacy, jak i ten, w którym króluje tamtejsza arystokracja. Wszystko jest przemyślane, a już zwłaszcza intryga kręcąca się wokół drogocennych opali ognistych, Węża Cienia i zagadkowych morderstw. Tak naprawdę jest to jedna z nielicznych książek, o której można z pewnością powiedzieć, że była w pełni dopracowana, dzięki czemu nie brak jej tego czegoś, co każe mi do niej wracać.

Fascynujący są również bohaterowie, przy czym warto zwrócić uwagę nie tylko na nieśmiałą i jednocześnie odważną Beccę, czy też doświadczonych i intrygujących Tunstalla i Goodwin, ale i na licznych przyjaciół Cooper. Już nie wspomnę o Drapku, jej wspaniałym kocim towarzyszu broni, którego z miejsca pokochałam za bystry umysł i charakter wojownika. Obok wydarzeń związanych z tytułową klątwą opali, sceny, w których pojawiał się kochany Drapek, należały do moich ulubionych. Szczególnie polecam przy tym ten moment, kiedy kocur zdenerwował się natarczywą afirmacją ze strony znajomych Becci i wcisnął im małe, rozmruczane prezenty w postaci kociaków zgarniętych wprost z ulicy. Doprawdy, przeurocze!

"Klątwa opali" Tamory Pierce to cudowna lektura, wciągająca i charakteryzująca się tym, że zarówno jej fabuła, jak i bohaterowie, są pieczałowicie dopracowani - do tego stopnia, że powieść zachwyca i nie pozwala o sobie zapomnieć. Niezwykle przyjemnie wspominam chwile spędzone z tą książką i właściwie jej jedynym minusem jest to, że momentami fabuła ciągnie się nazbyt ślamazarnie jak na tak energiczną główną bohaterkę, której wszędzie pełna i która nie przepuści okazji, by złapać jakiegoś zbira lub wyjaśnić tajemnicę masowych morderstw w Corusie. Pod każdym innym względem powieść jest doskonała i zdziwiłabym się, słysząc że komuś nie przypadła ona do gustu. Zachęcam Was gorąco do sięgnięcia po tę lekturę, bo jest ona warta każdej spędzonej nad nią minuty. Zdecydowanie polecam!

Ocena:


9 komentarzy:

  1. Nawet wydaje się ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dawna interesuję się tą książką. Muszę ją znaleźć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam, że mi się okładka bardzo podoba. Rzeczywiście, nietypowe słownictwo. Z chęcią bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie natomiast zaskoczyło Twoje zaskoczenie :) Bo po okładce nawet nie miałam ochoty czytać opisu, a po opisie nie czułam się zachęcona. Teraz wiem, że mimo wszystko warto sięgnąć po tę książkę. Ja też czasami zapominam niektórych imion, tak już bywa. Fajnie, że po sięgnięciu po książkę dla przypomnienia zachciało Ci się ponownego czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja choć nie przepadam za fantastykę, zwłaszcza w młodzieżowym wydaniu, to byłam pozytywnie zaskoczona "Klątwą opali" i ciężko było mi się oderwać. Początek również mnie nie porwał, ale z innych powodów, ten wybieg do przyszłości mi się nie podobał. Mam też zastrzeżenia co do tytułu, trochę mylącego, ale rozumiem problem tłumaczenia w tym przypadku, więc się nie czepiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podobała mi się. Ciekawa fabuła, dobre wykonanie i przyjemny język :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta pozycja interesuje mnie już odkąd ukazała się na księgarskich półkach, na pewno w przyszłości się w nią zaopatrzę - jak mógłbym tego nie zrobić po tak pozytywnej recenzji? :)

    Pozdrawiam,
    R

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale kusisz :D Muszę w końcu ją przeczytać, bo mam na nią chęć od dawna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fantastykę uwielbiam, więc z chęcią sięgnę, szczególnie po tak pozytywnej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!