STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

30 września 2013

"Morza szept" - Patricia Schröder




Tytuł: Morza szept
Seria: Morza szept
Tom: #1
Autor: Patricia Schröder
Wydawnictwo: Dreams
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 334



Niemka Patricia Schröder wychowywała się w Düsseldorfie. Jak sama wielokrotnie podkreślała, jej edukacja była dość skomplikowana - autorka studiowała m.in. wzornictwo, lecz finalnie zawsze ciągnęło ją do pisania. Dzięki obecnie bliskiemu sąsiedztwu Morza Północnego w umyśle pisarki narodził się oryginalny pomysł na trylogię, którą zapoczątkowała powieść Morza szept. W Polsce książka pojawiła się na półkach księgarnianych za sprawą Dreamsów, których talent objawia się nie tylko w zjawiskowo pięknych okładkach, ale - jak widać - również w wyszukiwaniu historii wartych przeczytania. Tylko czy Morza szept faktycznie należy do ich grona?

Pod względem okładki powieść Patricii Schröder zdecydowanie wyróżnia się na tle konkurencji - piękna i dopracowana kusi samym już wyglądem. Ale przecież nie tylko wygląd książki się liczy - ważne jest także jej wnętrze. I tutaj zaczynają się schody, o których chciałabym Wam trochę opowiedzieć.

Bohaterką historii jest siedemnastoletnia Elodie, która nie potrafi pogodzić się ze śmiercią ojca, a na dodatek panicznie boi się wody. O ile potrafię zrozumieć ból po stracie bliskiej osoby, a także hydrofobię, o tyle sam sposób ukazania przez autorkę tej przykrej choroby do mnie nie przemawia. Tym bardziej trudno mi wyobrazić sobie wycieczkę na wyspę otoczoną niespokojnymi wodami Morza Północnego - to tak, jakby mnie, osobę z zaawansowaną arachnofobią, zamknąć w pokoju pełnym pajęczaków. Tymczasem Patricia Schröder bez ogródek wysłała swoją bohaterkę w miejsce potęgujące jej lęk - zupełnie tego nie rozumiem. Samej Elodie nie mam nic do zarzucenia, aczkolwiek denerwował mnie jej rozchwiany emocjonalnie charakter. Podziwiając oczyma wyobraźni uroki wyspy Guernsey, byłam w stanie nie zwracać uwagi na jej niepewność, wahania nastrojów, nadpobudliwość i, niekiedy, dziwne reakcje. Szczerze mówiąc, dużo lepiej pod względem kreacji prezentowali się wyspiarze - Ruby i Ashton. Zwłaszcza ten drugi zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Rzadko kiedy autorzy decydują się przedstawić w swojej twórczości osoby ze schorzeniami natury neurologicznej, tymczasem Schröder odważnie zaprezentowała u Ashtona zespół Tourette'a. Ta choroba nie należy do najprzyjemniejszych, ale objawia się pewnymi odruchami, które tak na dobrą sprawę są bardzo przykre, ale mnie osobiście bardzo bawiły. I pewnie dlatego Ashtona wspominam najmilej - choć jego choroba jest bardzo poważna, ten chłopak zawsze, ale to zawsze starał się zachować dobrą minę do złej gry. Z kolei Ruby podziwiałam za jej szczerą, niezachwianą miłość do swojego chłopaka, mimo że przysparza jej wielu problemów, a także jej bezinteresowność względem Elodie oraz ciotecznej babci dziewczyny - Grace.

Inną ważną postacią jest Gordian, a także jego koledzy. Podczas gdy on stanowi pierwiastek dobra, tak pozostali raczej już zasilają szeregi czarnych charakterów. Wspominając o nich, tak naprawdę robię sobie przyczynek do fabuły Morza szept, która może i nie należy do zbyt skomplikowanych, ale kryje w sobie kilka tajemnic - aż żal nie spróbować ich odkryć! Wydaje mi się, że największych atutem historii przedstawionej przez autorkę jest całkowita odmienność pod względem paranormalności bohaterów. Tym razem nie mamy do czynienia z wampirami i wilkołakami, które trochę już się wszystkim przejadły, ale z morskimi istotami: plonksami i niksami. Co prawda nadal nie potrafię odróżnić jednych od drugich, niemniej jednak podziwiam chęć Schröder do wyróżniania się z tłumu pisarzy piszących w kółko o tym samym. Muszę przyznać, że czytanie o tych stworzeniach było ekscytujące. A jeśli dodam, że w fabule znaleźć można wątek morderstwa i poszukiwania motywu oraz sprawy, to chyba już nikt nie będzie zwlekał z sięgnięciem po tę powieść, prawda?

Czuję się jednak zobowiązana do tego, by ostrzec Was przed wątkiem miłosnym. Mówiąc jak najprościej: Morza szept kuleje pod tym względem jak mało która książka. Zgrzytanie zębów macie gwarantowane - nawet Zmierzch nie był tak tandetny, jeśli chodzi o miłość i uczucia. W głowie mi się nie mieści, by po zaledwie kilku dniach znajomości, zdawkowej i urywanej, Elodie mogła do tego stopnia zadurzyć się w Gordianie i zupełnie stracić resztki zdrowego rozsądku. Nie wiem jakim cudem autorce wpadł do głowy pomysł na takie przedstawienie ich miłości i chyba tylko jedno wyjaśnienie mogłoby uratować ten wątek. Gdyby tak potężne zauroczenie powstało pod wpływem magii (aury/uroku) Gordy'ego, mogłabym to przełknąć. Każde inne wytłumaczenie całkowicie pogrąży Patricię Schröder w moich oczach i będę musiała przyznać, że nie potrafi ona pisać o miłości lub też buja w obłokach (co nie przystoi kobiecie w jej wieku).

Pod każdym innym względem Morza szept stanowi naprawdę przyjemną lekturę. Podobało mi się w niej kilka elementów, takich jak umiejscowienie akcji na wyspie Guernsey, kreacja Ashtona, na co dzień zmagającego się z zespołtem Tourette'a, a także przedstawienie zupełnie innych istot paranormalnych - tak odmiennych od tych zazwyczaj spotykanych w tego typu literaturze. Książka Patricii Schröder może i nie była idealną historią z powodu słabego wątku miłosnego oraz momentami kulawego języka (chaotyczne dialogi, literówki, błędy składniowe, niepoprawny szyk zdań, dominacja dialogów nad opisami), niemniej jednak podobała mi się na tyle, bym z chęcią oczekiwała kontynuacji przygód Elodie i Gordiana. W końcu muszę dać autorce szansę na zrehabilitowanie się w moich oczach i poprawę tego, co jej nie wyszło!

Ocena:


  

9 komentarzy:

  1. Niby dla mnie, niby nie dla mnie. Sama nie potrafię stwierdzić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i byłam zaskoczona fatalnością tejże książki. Spodziewałam się czegoś wspaniałego, a tu klops. Jeśli chcesz poznać moją całą opinię zapraszam na bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka czeka już na półce, ale jakoś nie spieszy mi się do niej. Za dużo naczytałam się mało pozytywnych recenzji, a i niedociągnięcia, które każdy wymienia nie nastrajają zbyt kusząco. Już na pewno nie wytrzymałyby ich moje nerwy (jak na razie :P)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie oceniłabym jej aż tak wysoko. Książka rzeczywiście miała kilka plusów (również bardzo polubiłam Ashtona), ale mimo wszystko jest bardzo słaba! Praktycznie wszystko w niej kuleje, nawet Gordian i jego kumple nie zostali przedstawieni w taki sposób, żebym czuła się zafascynowana. Nie wiem jeszcze czy sięgnę po kontynuację, jeżeli akurat nie będę miała co czytać to pewnie tak, ale jeżeli trafi mi się coś innego, pewnie z niej zrezygnuję, bo jest za dużo dobrych książek, by poświęcać czas, tym naprawdę słabym. "Morza Szept" to jedna ze słabszych książek jakie czytałam w tym roku, niestety, bo okładka jest fantastyczna i liczyłam na coś powalającego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem i szanuję Twoje zdanie :) Aczkolwiek z pewnością się ze mną zgodzisz, gdy powiem, że autorka bardzo się starała wypaść oryginalnie na tle innych pisarzy :) Książka ma swoje wady, które wymieniłam, ale ma też zalety. Największą z nich jest właśnie ta odmienność, o której wspomniałam. Przyjemnie było czytać o czymś innym niż wampiry! I za to jestem autorce wdzięczna :) No i nie da się ukryć: okładka jest rewelacyjna :)

      Usuń
  5. Bardzo miło wspominam przygodę z tą powieścią

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka jest przepiękna! Jednak fabuła mi się nie podoba :) Dzięki Tobie na pewno jej nie kupię, bo jestem pewna, iż zakochałabym się bez pamięci w okładce i wzięła ze sobą.
    Rozbawiłaś mnie w niektórych momentach Twojej recenzji - "będę musiała przyznać, że nie potrafi ona pisać o miłości lub też buja w obłokach (co nie przystoi kobiecie w jej wieku)." :)
    Współczuję zaawansowanej arachnofobii... Mam to samo :( ciężki nasz los...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zrezygnowałam z chęci przeczytania tej książki po recenzji tak negatywnej, że wszystkie pozytywne straciły znaczenie. Jednak teraz powoli znowu się przekonuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pojawiła się już w miejskiej bibliotece, i jestem już w kolejce do jej przeczytania. Mam nadzieję, że się nie zawiodę :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!