STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

5 września 2013

"Wurt" - Jeff Noon





Tytuł: Wurt
Autor: Jeff Noon
Wydawnictwo: MAG
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 360




Jeff Noon to autor powieści i scenariuszy, dla których charakterystyczne są: wyjątkowa gra słów oraz fantastyczna, nierzadko ocierająca się o oniryzm, tematyka. Miejscem rozgrywających się w jego tekstach wydarzeń bardzo często był Manchester, zaś we wszystkich książkach oraz opowiadaniach jego autorstwa można bez trudu zauważyć swoiste zauroczenie twórczością Lewisa Carolla i Jorge Luisa Borgesa.

Jednym z najpopularniejszych dzieł Noona jest „Wurt”. Całkiem niedawno za sprawą Wydawnictwa MAG oraz słynnej serii „Uczta Wyobraźni” doczekał się on w Polsce reedycji. Jest to wydanie jubileuszowe, jako że mija właśnie dwadzieścia lat od publikacji pierwszej książki autora. Co więcej, odświeżoną wersję powieści wzbogacono o trzy opowiadania, które mają ze sobą wspólne korzenie – wszystkie opisują wurtowskie uniwersum, miejsce tak groteskowe i dalekie od utopii, że nie sposób przejść obok niego obojętnie.

Wurtem nazywany jest niezwykle silny narkotyk o wyglądzie różnokolorowych piórek, zsyłający na ludzi bardzo sugestywne – czasami zupełnie odrealnione, a czasami mocno trzymające się prawdy – sny. Tę samą nazwę przybiera automatycznie wykreowany w umyśle człowieka świat. To w nim właśnie żyją Skitrowcy – banda życiowych wykolejeńców, dla których jedyną ucieczką od szarej rzeczywistości są owe narkotyczne transy. Głównym bohaterem, a zarazem narratorem jest Skryba, chłopak pozbawiony perspektyw, szukający sposobu na odzyskanie swojej siostry Desdemony. Dziewczyna zaginęła w odmętach Wurta, a jej brat nie może pogodzić się z faktem, że pozwolił jej odejść. Jak się okazuje, z narkotykami nie ma żartów – wystarczy chwila nieuwagi, by zostać na zawsze uwięzionym w sennej marze, rzadko kiedy będącej odzwierciedleniem szczęścia i radości. Znacznie częściej jest to niewyobrażalny ból i cierpienie, krótko mówiąc: tortura. Już Kot Gracz, tajemniczy przewodnik po wurtowskich krainach, ostrzega wszystkich narkomanów: „Bądźcie ostrożni. Bądźcie bardzo, ale to bardzo ostrożni. To odjazd nie dla słabeuszy”.

Skryba często przebywa w gronie swoich równie zmęczonych realnym życiem przyjaciół, z których jeden jest lepszy od drugiego. Tym sposobem w trakcie lektury „Wurta” poznałam widmową dziewczynę Bridget, pozornie zwyczajną Mandy, niezrównoważonego Żuczka oraz szereg postaci drugoplanowych – robopsy, widmogliny, stworzenia powstałe z energii Wurta. Jest to istny cyrk bohaterów, którzy zaskakują, zniesmaczają, dezorientują i wywołują skrajne emocje. Choć niejednokrotnie potrafiły zagrać mi na nerwach, to jednak za każdym razem z niespotykanym entuzjazmem czekałam na wątki z ich udziałem. Ciężko mi zrozumieć skąd się to wzięło, ale polubiłam tych nie do końca normalnych wykolejeńców, a lektura ich przygód okazała się dla mnie prawdziwą przyjemnością, której nie spodziewałam się, gdy sięgałam po tę powieść. 

Wiedziałam, co prawda, że fabuła jest całkiem intrygująca, a książka szeroko zachwalana w sieci przez znawców science fiction oraz jego entuzjastów, ale pierwsze strony „Wurta” były dla mnie niesłychaną mordęgą. Jeff Noon lubuje się w słowotwórstwie, a przynajmniej  takie odniosłam wrażenie po przeczytaniu kilkunastu niespotykanych w rzeczywistości słów, które wydawały mi się tandetnym pomysłem. O dziwo, bardzo szybko do nich przywykłam, a z czasem nawet je polubiłam i zaczęłam rozpoznawać. Wszystko to za sprawą niesamowitego klimatu książki. Historia opowiedziana przez autora jest maksymalnie odrealniona i za nic w świecie nie mogłabym odnieść jej do naszej rzeczywistości. Jako czytelniczka czułam się tak, jakbym nieustannie przebywała w czyimś śnie, z którego ta osoba nie potrafi się wybudzić. Widać, że pisarz z powodzeniem wykorzystał zjawisko oniryzmu. Choć do fabuły można mieć wątpliwości, to jednak nie da się ukryć, że jest ona fascynująca, a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że uzależniająca. W życiu bym się nie spodziewała, że tak dziwna książka spodoba mi się do tego stopnia, że będę zaskoczona, gdy się skończy!

Lektura „Wurta” Jeffa Noona to prawdziwa uczta dla wyobraźni, dlatego umieszczenie tego dzieła w kultowej serii Wydawnictwa MAG wydaje mi się bardzo dobrym zabiegiem. To – w moim odczuciu – niesłychanie intrygująca powieść, ocierająca się o oniryzm i dająca niespotykane wrażenia w trakcie tak prozaicznej czynności, jaką jest czytanie. Luźny styl autora, wzbogacony o całe dziesiątki niesamowitych słów, sprawia, że książkę pochłania się na jednym wydechu, mimo że przez cały czas czuje się, iż nie ma na świecie dziwniejszej historii niż ta zaprezentowana przez autora „Wurta”. Jestem totalnie i nieodwołalnie zauroczona powieścią Noona i gorąco polecam ją wszystkim miłośnikom tego gatunku, jak również uważam, że sympatycy „Uczty Wyobraźni” powinni obowiązkowo się w nią zaopatrzyć. Niesamowita książka!   

Ocena:




Recenzja powstała na potrzeby portalu eFantastyka.pl.
 

3 komentarze:

  1. Czytałam i zgadzam się z Twoją opinią :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam wcześniej o tej książce i widzę, że to mój ogromny błąd. Science-fiction lubię, dlatego też z pewnością sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje mi się, że cała ta książka byłaby dla mnie ciężka przez to słowotwórstwo... Ale całość za bardzo mi się podoba żeby nie spróbować do niej podejść :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!