STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

25 października 2013

"Samo szczęście" - Karen Wheeler




Tytuł: Samo szczęście
Autor: Karen Wheeler
Wydawnictwo: Pascal
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 352




Zazwyczaj omijam tego typu książki szerokim łukiem, jednak kto przeszedłby obojętnie obok takiego obrazka? Ja na pewno nie! Kocham zapach lawendy i widok jej bukieciku na okładce zadziałał na mnie niezwykle zachęcająco. Wręcz rzuciłam się na powieść autorstwa Karen Wheeler, mając w pamięci obietnicę niesamowitej historii brytyjskiej singielki postanawiającej wynieść się na francuską prowincję. Gdzieś w głębi serca podzielam chęć bohaterki do ucieczki od dotychczasowego życia, dlatego spodziewałam się opowieści, która mnie do czegoś natchnie. Jednak czy tak się stało? Czy osiągnęłam Samo szczęście?

Nie do końca, bowiem powieść okazała się niezobowiązującą opowiastką na jeden wieczór. I nic poza tym. Smaczku dodaje jej co prawda świadomość czytelnika, że jest to lekko podkoloryzowana, ale mimo wszystko autobiograficzna historia, która wydarzyła się naprawdę, jednak dla mnie to za mało. Spodziewałam się czegoś więcej, choć wiem, że jest to tylko typowa powieść obyczajowa, od której nie powinno się zbyt wiele wymagać. Napisana jest prostym językiem, znaleźć w niej można w miarę ciekawe dialogi i jeszcze lepsze opisy, ale nie ma sensu szukać w niej głębszych treści, bo po prostu ich tam nie ma. Książka Wheeler to przyjemna lektura na kilka godzin i właśnie tak powinno się ją oceniać. Ma ona swoje wady i zalety - a co najdziwniejsze, są one na tyle zbalansowane, że finalnie Samo szczęście jest godne polecenia.

Przede wszystkim zawiodłam się na wątku miłosnym - w życiu nie spodziewałabym się tego, że romans Karen i jej ukochanego ledwo się zacznie, a zaraz potem skończy. Późniejsze perypetie bohaterów są momentami nudnawe i przewidywalne, aczkolwiek dobrze się o nich czyta, bowiem wyczuwa się w nich prawdziwość. Trudno byłoby rozpoznać wątki zmyślone od tych, które faktycznie miały miejsce, toteż nawet nie próbowałam tego rozpracowywać. Zamiast tego cieszyłam się lekturą, chłonąc Francję niczym gąbka. Muszę autorce przyznać, że pod tym względem Samo szczęście wręcz zachwyca. Uroki Francji są w powieści widoczne na pierwszy rzut oka. I to nie tylko w ogólnym zarysie, ale i w detalach jak chociażby słynne rogaliki i francuskie kawiarenki. Doprawdy, właśnie dla takich opisów byłam gotowa przełknąć słabą linię fabularną i przymknąć oko na nie do końca warte mojej uwagi przygody Karen. Albo inaczej: nie sądzę, by życie głównej bohaterki, a zarazem autorki, było aż tak frapujące, by rozpisywać się o nim na trzystu stronach.

Decyzja o tym, czy chcecie przeczytać fabularyzowaną historię z przeszłości Karen Wheeler należy do Was. Ja przeczytałam Samo szczęście z przyjemnością, ponieważ marzę o Francji i sama również uciekłabym na prowincję, gdybym tylko mogła. Nie sądzę jednak, bym kiedyś jeszcze wróciła do tej książki - jest tyle interesujących tytułów i tak mało czasu, że chcę go mimo wszystko lepiej spożytkować. Wiedzcie jednak, że nie znajdziecie lepszego lekarstwa na jesienną chandrę niż wycieczka do malowniczej Francji. Jeśli zależy Wam na odpoczynku od ciężkich lektur, ten tytuł będzie dla Was idealny.

Ocena:

 


4 komentarze:

  1. Recenzja świetna, ale lektura zdecydowanie nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam inną książkę tej autorki, tą akurat ma moja siostra z biblioteki, mimo Twojej niezbyt pozytywnej recenzji i tak chętnie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpoczynek od ciężkich lektur... może kiedyś. Dla mnie plusem tej książki jest przepiękna okładka (też bym nie przeszła obok obojętnie :D) oraz pokazanie uroków Francji :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!