STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

10 listopada 2013

"Co wylądowało w lesie Rendlesham?" - Mateusz Kudrański





Tytuł: Co wylądowało w lesie Rendlesham?
Autor: Mateusz Kudrański
Wydawnictwo: wlesie.com
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 404




Do tej pory Mateusz Kudrański poświęcał się pracy grafika, ale w tym roku postanowił zadebiutować w roli pisarza. Jego pierwsza powieść zatytułowana Co wylądowało w lesie Rendlesham? to wyjątkowa pozycja na rynku, i to aż z trzech powodów. Po pierwsze: autor wydał ją samodzielnie. Po drugie: książka wydana jest w twardej oprawie. Po trzecie: cena za powieść nie przekracza trzydziestu złotych. Przyznacie, że wszystkie trzy powody połączone ze sobą robią wrażenie, prawda? A przecież jest jeszcze jej zawartość...

Polacy, Jersey i Ice, Boogie oraz jedyna dziewczyna w paczce - Maggie. Z drugiej strony przystojny BB, głodomór Piguła, złośliwa Andy oraz Red. Te dwie skłócone ze sobą grupki przyjaciół prześcigają się w robieniu sobie nawzajem dowcipów. Traktują to jako dobrą zabawę, ale takowa kończy się w momencie, gdy ojciec Maggie przekazuje jej ważne dokumenty, które dziewczyna musi przekazać jego przełożonym w bazie wojskowej w asyście swoich przyjaciół. Młodzi ludzie wyruszają samochodem w podróż do bazy, lecz po drodze natykają się na bandę Brytyjczyków z BB na czele. Cała ósemka jest świadkami dziwnego wydarzenia. Odtąd to, co wydawało się niemożliwe, okazuje się prawdą, a jest ona wyjątkowo trudna do zaakceptowania. Co wylądowało w lesie Rendlesham oraz jakie ma zamiary wobec Ziemian?

Debiuty Polaków zazwyczaj mnie rozczarowują. W przypadku książki Mateusza Kudrańskiego było inaczej. Piękna oprawa, self-publishing oraz pozytywne recenzje wywołały u mnie entuzjastyczną reakcję. Wprawdzie nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego, ale czułam, że lektury żałować nie będę. I nie żałuję.

Przede wszystkim musicie wiedzieć, że samodzielne wydanie oraz niska cena nie idą w parze z brakiem jakości. Książka wydana jest porządnie, wygląda schludnie i nie brak w niej świetnych ilustracji autora, które są naprawdę klimatyczne i trafne. Styl Kudrańskiego może i nie należy do najlepszych, gdyż momentami nie mogłam znieść infantylności w wypowiedziach bohaterów, niemniej jednak jest na tyle zrozumiały i prosty, by nie robić z lektury przeprawy nie do przebycia. Nic z tych rzeczy! Co wylądowało w lesie Rendlesham? to powieść tak wciągająca, że nie zauważa się upływu czasu. Trudno też choć na chwilę oderwać się od czytania, nawet pomimo kulejącego chwilami języka. A wszystko to zasługa niesamowitej fabuły.

Nie łudźcie się, że wiele sugerujący tytuł, dziwne znaki na okładce i Wasze przypuszczenia tak po prostu dadzą Wam odpowiedź na pytanie zawarte w nazwie książki. Mateusz Kudrański za nic w świecie nie pozwoli Wam rozwiązać zagadki przez bardzo długi czas. Będziecie błądzić tak samo jak bohaterowie powieści, którzy nie potrafią zrozumieć co się wokół nich dzieje. Jest to dość frustrujące uczucie, zwłaszcza dla osób, które od razu lubią wiedzieć o co chodzi. W przypadku tej książki bowiem nic nie jest pewne. Fabuła jest mocno pokręcona i nie sposób się w niej połapać na samym początku. Trzeba czytać do końca, a nawet jeśli dowiadujemy się już co właściwie wylądowało w lesie Rendlesham, i tak pozostaje nam mnóstwo pytań bez odpowiedzi. Całość jest naprawdę intrygująca i wspaniale się prezentuje na tle problemów nastolatków, których - jak się zapewne spodziewacie - mnoży się dość sporo, gdy ma się do czynienia z taką liczbą dorastających ludzi. Szczerze mówiąc niezbyt mnie interesowały sercowe rozterki bohaterów i nie przykładałam do nich zbyt wielkiej wagi. Czekałam na wszelkie wątki związane z tajemniczymi przybyszami, a tych, na szczęście, było całkiem dużo. Naprawdę nie spodziewałam się, że taka powieść będzie w stanie mnie zainteresować, a tu proszę - choć pomysł jest nieco kontrowersyjny i nie do końca odnajduję się w wizji autora, to jednak doceniam jego pracę, bo trzeba być naprawdę dobrym pisarzem, by nakłonić sceptyka do ukończenia lektury. Kudrańskiemu się to udało, toteż należą mu się brawa.

Co wylądowało w lesie Rendlesham? to zaskakująca historia z bohaterami z krwi i kości, pełną napięcia fabułą i finałem, którego nikt by się nie spodziewał na początku przygody z tą powieścią. Jest to naprawdę wciągająca lektura i jestem pod wrażeniem ogromu pracy włożonej w jej stworzenie, jak również szanuję to, iż fabularnie książka ta wyróżnia się na tle konkurencji. Autorowi pozostaje jedynie szlifować styl i pisać dalej!

Ocena:

 

9 komentarzy:

  1. Brzmi kusząco , ale kiedy ja znajdę na nią czas?

    OdpowiedzUsuń
  2. wydawnictwo stworzone na potrzeby wydania jednej książki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli przeczytałabyś dokładnie recenzję, zauważyłabyś fragment o self-publishingu ;) Autor sam wydał książkę, a ja podaję link do miejsca, w którym można o niej poczytać. Pan Kudrański sam sobie jest wydawcą ;)

      Usuń
  3. Pochlebne recenzje przybliżają mnie do książki, chociaż nie wiem czy znajdę na nią czas. Myślę, że to ciekawa tematyka i chętnie dowiedziałabym się co wylądowało w lesie Rendlesham;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie bym chciała przeczytać. Czekam, aż pojawi się w bibliotece *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. Udało Ci się mnie zachęcić :D Twoja recenzja mnie zaintrygowała... Muszę przeczytać tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałabym :) Jest w niej coś przyciągającego, a przy tym cholernie ciężko ją kupić, więc to jeszcze bardziej wzmaga mój papierowy instynkt łowczy ;P

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety książka pomimo tak pozytywnej opinii nie przyciąga mnie niczym. Ewentualnie chciałabym poznać odpowiedź na pytanie zawarte w tytule, ale to za mało, aby mnie zachęcić do sięgnięcia po tę powieść :P Cieszy mnie jednak, że polscy autorzy rozwijają się i coraz częściej spotkać można pozytywne recenzje ich książek ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam autora za samodzielne wydanie książki! Na powieść być może skusze się, ale nie w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!