STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

26 listopada 2013

"Kocham Nowy Jork" - Isabelle Laflèche




Tytuł: Kocham Nowy Jork
Autor: Isabelle Laflèche
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 336





Nie tylko pisarka Isabelle Laflèche posługuje się słowami Kocham Nowy Jork. Ja również darzę to miasto ogromnym uczuciem, choć w życiu go na oczy widziałam i zapewne dużo jeszcze w Wiśle wody upłynie, zanim się tam wybiorę. Kiedy więc ujrzałam zapowiedź książki o tak znaczącym tytule, a następnie przeczytałam tak obiecujący blurb, wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Zwłaszcza że nawet sama okładka zachęca do lektury.

Fakt, iż autorka napisała książkę o sobie, pominę żenującym milczeniem i zdradzę jedynie, że w takich sytuacjach czuję się zdegustowana. O ile potrafię zrozumieć ideę pisania autobiografii w przypadku znanych osobistości, o tyle robienie z siebie głównej bohaterki w powieści obyczajowej już niekoniecznie. Zostawmy to jednak i uznajmy, że nic nie wiemy na ten temat, skupiając się w zamian na doskonałej fabule i przystępnym języku - są to bowiem dwa główne wyznaczniki dobrej jakości obyczajówki.

To, co mi się podoba w Kocham Nowy Jork, to świadomość, że główna bohaterka powieści jest pewną siebie i odważną kobietą, wziętą prawniczką oraz profesjonalistką. Gdybym miała operować na znanych mi ikonach popkultury, przyrównałabym Catherine do Carrie z Seksu w wielkim mieście, a nie do Bridget Jones, mimo że często wpada w tarapaty podobnie jak postać wykreowana przez Helen Fielding. Dużo bardziej przemawia do mnie to, że Catherine wie, czego chce od życia, a także posiada szereg zainteresowań, w tym pociąg do mody. Takie bohaterki lubię - nie ciamajdowate Belle Swan, lecz silne i zdecydowane kobiety.

Wspominając o książce Isabelle Laflèche, nie mogę zapomnieć o Nowym Jorku. Miasto to jest tłem dla wydarzeń z otoczenia głównej bohaterki, przy czym prezentuje się z możliwie najlepszej strony. Widzę je oczami Catherine dokładnie tak, jakbym sama chciała je widzieć: Miasto, Które Nigdy Nie Śpi, centrum rozrywki, mody i kultury, raj dla ludzi spragnionych mocnych wrażeń, nowych doświadczeń i znajomości. Zdaję sobie sprawę z tego, że autorka celowo nie wspomina o podejrzanych dzielnicach, dużej przestępczości, bezdomnych i wielu innych aspektach życia w takim mieście, ale bądźmy szczerzy: przecież Nowego Jorku nie odwiedza się po to, by szukać guza! Moim zdaniem autorka wykonała kawał dobrej roboty, gdyż w jej wykonaniu moje ukochane miasto prezentuje się wiarygodnie i znakomicie! 

Oczywiście jak na obyczajówkę przystało, historię życia głównej bohaterki cechują liczne wzloty i upadki. Dążenie Catherine do osiągnięcia szczęścia i równowagi pokazane jest jednak w sposób nienarzucający się - nie mamy tutaj do czynienia z gonitwą za mężczyzną. Decyzje panny Lambert są przemyślane i wyważone, co bardzo mi się podoba, bo w niczym nie przypomina tandetnych historyjek miłosnych. Intrygi w powieści nie są może zbytnio skomplikowane, ale nikt nie oczekuje od takiej powieści rozkminek na miarę Myśliwskiego.

Kocham Nowy Jork to świetna lektura na jesienny wieczór. Zapewnia lekką i naprawdę przyzwoitą rozrywkę i pozwala odpocząć umysłowi od cięższych historii. Bardzo ciepło myślę o tej książce i z pewnością sięgnę po jej kontynuację z akcją osadzoną w Paryżu. Zdecydowanie polecam Wam barwną twórczość Isabelle Laflèche w kontekście remedium na szaroburość Polski, od której czasami nie jesteśmy w stanie uciec.

Ocena:



5 komentarzy:

  1. Chętnie, tylko trudno ten wolny wieczór znaleść

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam pozytywne recenzje książek tej pani i podobają mi się one. Lubię takie niezobowiązujące powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejna książka, którą muszę przeczytać. Idealna na wieczór pod kocem z kubkiem herbaty w ręku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i bardzo mi się podobała. Obecnie czytam 2 tom:)

    OdpowiedzUsuń
  5. "pominę żenującym milczeniem"prosiłabym o dookreślenie tego zwrotu, bo ten przymiotnik nijak tutaj pasuje, straszny potworek....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!