STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

6 listopada 2013

"Nowy Przywódca" - Julianna Baggott




Tytuł: Nowy Przywódca
Seria: Świat po Wybuchu
Tom: #2
Autor: Julianna Baggott
Wydawnictwo: Literacki EGMONT
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 560




Julianna Baggott zrobiła na mnie niemałe wrażenie, pisząc Nową Ziemię i udowadniając swój ogromny talent do tworzenia postapokaliptycznych wizji przyszłości naszej planety. Lektura pierwszego tomu cyklu Świat po Wybuchu była dla mnie sporym wyzwaniem, a zarazem ucztą dla wyobraźni. Trudno bowiem o brutalniejszy obraz postnuklearnej Ziemi - to akurat największy atut serii. Autorka ma nieskończone pokłady wyobraźni, co widać na ponad pięciuset stronach kontynuacji pierwszego tomu - Nowego Przywódcy.

Dramatyczne wydarzenia, w których brali udział Pressia i Partridge rzutują na ich przyszłość. Dopiero co złączone rodzeństwo znów musi się rozdzielić, podobnie jak Lyda, Bradwell oraz El Capitan z Helmudem. Bohaterowie grają o dużo wyższą stawkę niż do tej pory - teraz utrata życia grozi nie tylko im samym, ale i mieszkańcom zniszczonych przez Wybuch ziem, a nawet ich sojusznikom żyjącym in cognito w bezpiecznej Kopule. Nikt nie jest bezpieczny, a zadania, które muszą wypełnić Pressia i Partridge są kluczowe do tego, by zapanował pokój. Kto wie, może na końcu ich drogi czeka na nich lekarstwo odwracające skutki katastrofy?

Odnoszę wrażenie, że Nowa Ziemia była zaledwie wstępem do całej historii. Znaczy się: miała za zadanie wprowadzić nas w realia rządzące Światem po Wybuchu. Dopiero teraz, w Nowym Przywódcy, Julianna Baggott dała pełny upust swojej wyobraźni i wykreowała - jeśli to w ogóle możliwe - jeszcze lepszy świat przedstawiony niż to miało miejsce w pierwszym tomie. Muszę przyznać, że troszkę obawiałam się tego, czy autorce uda się przebić lub chociażby dorównać czemuś, co już było doskonałe. Zazwyczaj dzieje się tak, że autor trzyma poziom, a jeśli pisze książkę lepszą od poprzedniej, to znaczy, że jest naprawdę dobrze. Mało tego, po lekturze pierwszej części znamy już uniwersum i myślimy, że nic już nie może nas zaskoczyć, a tu proszę: autorka co rusz zaskakuje nowymi pomysłami i nagłymi zwrotami akcji. Fabuła jest elektryzująca, a przedstawione w książce wydarzenia sprawiają, że czytelnik na nowo odkrywa wyjątkowość tej serii.

Ogromne postępy poczyniono w kwestii kreacji bohaterów. Ci najważniejsi - Pressia i Partridge, po poznaniu prawdy o ich rodzicach w mgnieniu oka dojrzewają. Ich światopogląd zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni i ulega znaczącemu przewartościowaniu. Również relacje łączące poszczególnych bohaterów ulegają zmianie. Miłość ukazana w Nowym Przywódcy jest szczera i prawdziwa, co bardzo mi się podoba. Nic nie jest upiększane na siłę i z pewnością nie mamy tu do czynienia z sielankową historią. Pojawia się nawet trójkąt miłosny, choć do mnie akurat on nie przemawia, a wszystko dlatego, że w mojej głowie od dawna poustawiały się konkretne typy par idealnych i za nic w świecie nie zamierzam myśleć inaczej. Mimo to całość prezentuje się znakomicie i aż miło w natłoku rozgrywających się wydarzeń na moment zwolnić i przyjrzeć się aspektom emocjonalnym powieści. Właśnie ze względu na uczucia i emocje tak bardzo doceniam narrację trzecioosobową z wielu punktów widzenia. Dzięki temu dogłębnie poznajemy charaktery bohaterów oraz obserwujemy ich stopniowy rozwój. Narrator wszechwiedzący pozwala nam dostrzec nawet najmniejsze detale historii - nikomu nic nie umyka i wszyscy są szczęśliwi.

Podobnie jak w swojej poprzedniczce Nowy Przywódca niesie za sobą niezwykle pesymistyczną wizję naszej przyszłości. Prezentuje najróżniejsze mutacje, których opisy są dość obrazowe i niemożliwym wydaje się zignorowanie brutalności Świata po Wybuchu. Na dodatek wydarzenia opisywane w powieści są nader ekscytujące i jak zwykle kończą się w takim momencie, że człowiek aż zgrzyta zębami. Cieszę się, że kontynuacja serii Baggott jest tak udana i szczerze polecam ją wszystkim osobom, które mają za sobą Nową Ziemię. A jeśli nie zaczęliście jeszcze przygody z Pressią i Partridgem, to - po pierwsze - dziwię się, że czytacie tę recenzję, a po drugie - zachęcam Was, byście nadrobili braki. Nie będziecie żałować.

Ocena:

 

5 komentarzy:

  1. Przyznam, że miałam lekkie obawy czy autorce uda się zachować poziom jaki sobie wyznaczyła pierwszym tomem trylogii, jednak Twoja recenzja całkowicie je rozwiała, a ja już nie mogę się doczekać kiedy ściągnę powieść z półki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam serii, ale z chęcią się zapoznam, gdy będę mieć trochę czasu :) Uwielbiam powieści post apokaliptyczne :) Jedynie... okładka do mnie jakoś nie przemawia.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsza część jest genialna, całkowicie skradła moje serce. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się zapoznać z drugim tomem.

    OdpowiedzUsuń
  4. No do mnie też okładka nie przemawia ale sam wątek jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ochotę na całą serię :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!