STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

29 listopada 2013

"Przez bezmiar nocy" - Veronica Rossi





Tytuł: Przez bezmiar nocy
Seria: Przez burze ognia
Tom: #2
Autor: Veronica Rossi
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 352




Trochę już czasu minęło, odkąd przedstawiałam Wam Veronicę Rossi jako obiecującą debiutantkę. Napisaną przez nią powieść Przez burze ognia przeczytałam w lutym, chwaląc ją za kreację świata przedstawionego - brutalnej i niebezpiecznej antyutopii. Szczerze mówiąc, od tamtej pory trafiłam na wiele ciekawszych lektur, niemniej jednak w mojej pamięci wciąż tkwili Perry i Aria, dzięki czemu szybkie wypuszczenie na polski rynek kontynuacji ich przygód, książki zatytułowanej Przez bezmiar nocy, spotkało się z ogromnie entuzjastyczną reakcją z mojej strony. Właśnie na to czekałam przez tyle miesięcy!

Nie to, żeby powrót do świata zdominowanego przez burze eterowe był jakoś szczególnie miły. Dużo ważniejsi byli dla mnie moi ulubieńcy, z którymi rozstałam się pod koniec pierwszego tomu, czując że relacje między nimi zmienią się in plus do tego stopnia, że kontynuacja będzie dla mnie prawdziwą gratką. Och, jakże się łudziłam, że tak będzie... Niestety, Veronica Rossi dała mi prztyczka w nos, bo finalnie dostałam zupełnie inną książkę niż się spodziewałam. Niekoniecznie jednak przypadło mi to do gustu...

Aria i Perry przeżyli wzmagające się burze eterowe, a ich drogi rozeszły się w dwie różne strony. On musiał wrócić do Plemienia Fal, by objąć nad nimi dowództwo, ona wzięła na siebie ciężar misji, która dla wszystkich miała pozostać tajemnicą. W kilka miesięcy po tych wydarzeniach ta dwójka powinna w końcu móc się sobą w spokoju nacieszyć, nie sądzicie? Ale nie według autorki! Choć Perry miał wspaniały plan wcielenia Arii do Fal, dla nich dziewczyna wciąż pozostawała Osadniczką i po prostu nie chcieli jej zaakceptować. Zakochani musieli więc się rozstać - trochę wbrew sobie, a trochę zgodnie ze swoim sumieniem. Każde z nich miało inne zadanie do wykonania, toteż byłam w stanie przełknąć kolejne rozstanie. Jednak i tutaj Rossi zrobiła mnie w konia, bowiem przez praktycznie całą książkę moi ulubieni bohaterowie przebywali z dala od siebie. Coś się zmieniło i mam niemiłe wrażenie, że na gorsze. Mam tylko nadzieję, że z tego wszystkiego autorce nie zachce się tworzyć jakichś trójkątów miłosnych, zwłaszcza dlatego, że burze eterowe zaczęły się nasilać i akcja trzeciego tomu powinna skupić się wokół tematu tajemniczego i nieosiągalnego póki co Wielkiego Błękitu.

Otóż ów Wielki Błękit stanowi obecnie sedno fabuły serii napisanej przez Veronicę Rossi. Już nie Kapsuły Podu budzą moje zainteresowanie, ani tym bardziej wybuchy eteru, które jakimś cudem mój umysł zaakceptował jako naturalne środowisko ichniejszego świata. Właśnie Wielki Błękit, o którym wszyscy myślą i mówią, nie mając pojęcia czym jest, ani gdzie się w ogóle znajduje, najbardziej mnie fascynuje. Chcę wiedzieć więcej na jego temat, jak również liczę na to, że w trzecim tomie coś się w tym kierunku zadzieje, bo - szczerze mówiąc - w tym z fabułą jest krucho. Wszystko oczywiście jest interesujące, ale przedstawione w wyjątkowo nudny i nieciekawy sposób. Zdecydowanie opisywaniu wydarzeń brakuje polotu - zupełnie, jakby autorce wyczerpały się pokłady dobrego pisania! Nie ukrywam, że moje odczucia mogą być mylne, jednakże nadal odnoszę wrażenie, że Rossi wypaliła się jako pisarka. Być może wszystko to, co sobie wymyśliła, opisała już w pierwszym tomie, a kolejne pisze na żywioł, nie do końca mając na to pomysł? Kto wie...

Mimo wszystko ja wiążę z tym cyklem spore nadzieje. To, że jestem lekko rozczarowana tym, w jaki sposób autorka sprzedaje swoją koncepcję oraz niepotrzebnie przedłużającą się rozłąką dwójki najistotniejszych bohaterów, nie znaczy, że postawiłam na serii krzyżyk. Nie, nadal jestem nią ogromnie zainteresowana i straszliwie mocno chcę wraz z Arią i Perry'm zobaczyć Wielki Błękit. Jeśli przy tym będę mogła pozachwycać się ich związkiem oraz dojrzałością wyborów - będę w pełni usatysfakcjonowana. Oby tylko Veronica Rossi przezwyciężyła chwilowy kryzys i stanęła na wysokości zadania!

Podsumowując, Przez bezmiar nocy wyraźnie odstaje od swojej poprzedniczki, podtrzymując tezę, iż nie każda kontynuacja jest lepsza od pierwowzoru. Dla mnie powieść wypadła dobrze, inaczej mówiąc - zadowalająco, choć spodziewałam się większych fajerwerków. Było w niej kilka elementów, które mi się nie podobały (zbyt długa rozłąka bohaterów, nieentuzjastycznie poprowadzona fabuła), a także parę takich, które przypadły mi do gustu (napięcie wywołane Wielkim Błękitem, w miarę ciekawy wątek Arii podróżującej po całej krainie). Co prawda liczyłam na dużo, dużo więcej, ale suma sumarum nie było aż tak źle. Spędziłam na lekturze tej książki kilka przyjemnych chwil i nie mogę narzekać na ich zmarnowanie. Lubię takie historie i jeśli tylko czytaliście tom pierwszy, to i Wam polecam zapoznanie się z tą, którą przedstawiła nam Rossi.

Ocena:




PRZEZ BURZE OGNIA:
Przez burze ognia | Przez bezmiar nocy

7 komentarzy:

  1. Pierwsza część była świetna. Teraz poluję właśnie na tą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. miałam czytać, ale skoro nie ma fajerwerków, to jeszcze się wstrzymam ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Mamy podobne zdanie na temat tej powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo się cieszę, że przygoda z tą serią jeszcze przede mną

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo podobały mi się obie części :)
    Teraz trzeba oczekiwać trzeciej :D

    weronine-library.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta też mi się tak średnio podobała.

    OdpowiedzUsuń
  7. O nie... "przedstawione w wyjątkowo nudny i nieciekawy sposób" - zdecydowanie nie. Szkoda, że się trochę zawiodłaś na tej części, ale może później będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!