STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

31 grudnia 2013

10 najgorszych książek 2013 roku

Skoro wczoraj zaprezentowałam Wam najlepsze książki mijającego roku, wypadałoby, żebym zrobiła to samo z najgorszymi. Wytypowałam dziesięć pozycji, które uważam za najsłabsze, jednakże chciałabym podkreślić, że nie świadczy to o tym, że nie ma sensu po nie sięgać. Szczerze mówiąc, odradziłabym Wam kategorycznie Miłość alchemika, a także - o ile nie czytaliście poprzednich książek P.C. Cast - dwie części Powrotu bogini. Cała reszta jest  w porządku, tyle że w porównaniu z tymi lepszymi lekturami wypadają słabiej.

Pora na prezentację wszystkich 10 książek - jak zwykle kolejność nie ma znaczenia.

Carlos Ruiz Zafón

"Fanów Zafóna nie muszę namawiać do zapoznania się z Pałacem Północy, bo jest to dla mnie zbyt oczywiste. Jeśli jednak nie mieliście póki co styczności z tym autorem, zacznijcie lepiej od jego pierwszych powieści. Dlaczego? Otóż dlatego, że w momencie sięgania po jego doroślejsze pozycje na własne oczy przekonacie się o tym, jak bardzo jego talent się rozwinął. Polecam Zafóna każdemu bez wyjątku, choć sama jestem nieco zawiedziona, że poza bohaterami i wydarzeniami seria młodzieżowa nie uległa większym zmianom."

Kornel Machnikowski

"Nie potrafię jednoznacznie ocenić tej powieści. Z jednej strony bez wątpienia warto ją przeczytać i poznać negatywne spojrzenie Kornela Machnikowskiego na swoich, jakby nie patrzeć z racji wieku, rówieśników, z drugiej jednak, z uwagi na skłonność autora do przesadyzmu, ciężko się z tą książką zgodzić. Czytelnik może poczuć się skonfundowany. Myślę, że z tego powodu decyzję o sięgnięciu po Albinosa pozostawię Wam. Ani go nie polecam, ani nie odradzam. Zdecydujcie sami."

Aleksandra Kromp

"Jedna z najnowszych powieści wydanych przez Novae Res, która wyszła spod palców młodziutkiej autorki, Aleksandry Kromp, należy do gatunku tych dziwnych. Owa dziwność przejawia się w tym, że choć motyw użyty w powieści jest oklepany i średnio udany, postępowanie głównej bohaterki co najmniej żenujące, a sens całej książki trudny do odgadnięcia, to jednak jest to nie tylko świetna lektura na wieczór, ale i powieść, do której chętnie powrócę, i to nie raz! Absolutnie nie potrafię tego wytłumaczyć, ale mocno wciągnęłam się w fabułę, śledząc ją z niezakłamanym przejęciem i przyjemnością!"

Avery Williams

"Podsumowując, debiutancka powieść Avery Williams to lektura odmóżdżająca, jakiej można poświęcić maksymalnie jeden wieczór, a i tylko wtedy, gdy pod ręką ma się napój wyskokowy, z pomocą którego przetrwamy czas nad nią spędzony. Stanowczo odradzam komukolwiek branie się za tę powieść i myślę, że nie pomylę się zbytnio, mówiąc, że lepiej omijać twórczość tej autorki jak najszerszym łukiem. Nie powiem, że czas spędzony nad Miłością alchemika był całkowicie zmarnowany, ponieważ w karierze recenzenta warto czasem sięgnąć po coś, dzięki czemu o wiele bardziej doceni się inne publikacje. Tymczasem osobom czytającym przede wszystkim z pasji nie polecam debiutu Jessei Perry, chyba że ktoś lubi pustych bohaterów, zbyt wartką akcję z wątkami pozbawionymi zakończeń oraz banalne historie, z których nic się nie wynosi."

Susan Wiggs

"Spotkanie nad jeziorem w całej rozciągłości jawi mi się przed oczami jako ciepła książka, nie tylko o miłości, ale i o pokonywaniu trudności. Kim i Bobby to bohaterowie, których perypetie śledzi się z prawdziwą przyjemnością. Zgodzę się z opinią, że są przerysowani, zaś fabuła - do przewidzenia, niemniej jednak przy romansach nie o to chodzi, by w napięciu i nerwach wyczekiwań kolejnych stron. Takie książki służą przede wszystkim relaksowi i ten warunek najnowsza powieść autorstwa Wiggs spełnia w stu procentach. Polecam - jest to świetna, dobrze napisana i lekka lektura na wieczór!'

P.C. Cast

"Humor towarzyszył mi w lekturze właściwie od pierwszych stron, ale muszę z bólem przyznać, że był to humor tandetny, by nie powiedzieć - żenujący niczym kawały Strasburgera z wiadomego teleturnieju. Jasne, że czasem uśmiechnęłam się pod nosem, ale znacznie częściej czułam zniesmaczenie wynikające z faktu, że w nie mieściło mi się w głowie, iż można napisać świetnie zapowiadającą się fabularnie powieść w tak niedojrzały i wręcz irytujący sposób! I to nie wszystko, bo kabaret językowy wpłynął również na mój odbiór postaci Shannon, która tym razem nie wywarła na mnie wrażenia tym, że nie jest typową bohaterką paranormali. Okropnie irytowała mnie swoją durną, momentami pozbawioną ładu i składu, niedojrzałą gadką oraz tym, że zachowywała się jak dziecko. Jej przemyślenia zaś za nic w świecie nie pasowały w moim odczuciu do niemal czterdziestoletniej kobiety - czułam się tak, jakbym czytała pamiętnik głupawej nastolatki, dla której opisanie czegoś bez elementu humorystycznego graniczy z cudem."

P.C. Cast

"Kochani, nie jestem w stanie przeczytać choćby jednego słowa tej kobiety. Niewątpliwie jej książki coś w sobie mają, skoro tylu ludzi je czyta i zachwala, ale ja jestem już za stara na takie historie. Podobały mi się wątki mitologiczne i indiańskie, a także to, że główną bohaterką serii jest dojrzała kobieta, a nie - jak zazwyczaj - nastolatka. Niestety, dojrzałość w przypadku Shannon interpretować można jedynie w sensie fizycznym, bo pod każdym innym względem dużo jej do psychicznej dojrzałości brakuje. Oceńcie sami, czy chcecie zagłębiać się w mityczny świat Partholonu."

Abby Lee

"Problemem Zdemaskowanej jest to, że treść książki jest nader wulgarna. Autorka zupełnie niepotrzebnie opisuje te tematy w taki, a nie inny sposób. Nie podobało mi się to i przyznaję, że książkę przeczytałam z wielkim trudem, choć była ciekawa i dobrze napisana. Z pewnością znajdzie się wielu entuzjastów pieprznej erotyki, jednak dla mnie było to wyjątkowo niesmaczne i nie mogę powiedzieć, bym z jej lektury była w pełni usatysfakcjonowana."

Karen Wheeler

"Decyzja o tym, czy chcecie przeczytać fabularyzowaną historię z przeszłości Karen Wheeler należy do Was. Ja przeczytałam Samo szczęście z przyjemnością, ponieważ marzę o Francji i sama również uciekłabym na prowincję, gdybym tylko mogła. Nie sądzę jednak, bym kiedyś jeszcze wróciła do tej książki - jest tyle interesujących tytułów i tak mało czasu, że chcę go mimo wszystko lepiej spożytkować. Wiedzcie jednak, że nie znajdziecie lepszego lekarstwa na jesienną chandrę niż wycieczka do malowniczej Francji. Jeśli zależy Wam na odpoczynku od ciężkich lektur, ten tytuł będzie dla Was idealny."

Bez recenzji:

E.L. James
Pięćdziesiąt twarzy Greya oraz reszta tego szatańskiego pomiotu

10 komentarzy:

  1. Według mnie Pałac Północy nie jest najgorszą książką. Przeczytałam ją i mnie osobiście się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie licząc Zafona nie mam zamiaru zapoznać się z żadną z opisanych powyżej książek, więc nie mam zamiaru dyskutować z Twoim rankingiem;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powrót bogini (obie części) przeczytałam. Druga skończyłam dziś. Mam zupełnie inne zdanie. Uważam, że to bardzo dobra seria, która wywołała u mnie mnóstwo emocji. :)
    Pozdrawiam i wszystkiego najlepszego w 2014!

    http://po-uszy-w-ksiazkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej... A ja się zaopatrzyłam w Miłość Alchemika...

    OdpowiedzUsuń
  5. 'Powrót bogini' osobiście bardzo lubię :) Za Zafonem w ogóle nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaskoczyłaś mnie tym, że znalazł się tu Zafón... Ja uwielbiam jego wszystkie książki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam tylko 50 twarzy. Masakra, popieram. Reszty nie znam i poznać nie zamierzam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czuję się ostrzeżona :) Z listy czytałam tylko Zafona i w sumie mi się podobał, ale bez szału :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam żadnej z tej książek i nie zamierzam, więc nie mam się czego obawiać :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam tylko 'Pałac Północy' i zgodzę się, szału nie ma dupy nie urywa. Reszty książek nie czytałem i napewno nie zamierzam :D
    Chcesz wziąć udział w konkursie? Zapraszam - drugi link :)
    mlwdragon.blogspot.com
    historiaadam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!