STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

21 stycznia 2014

"Gone: Zniknęli. Faza szósta: Światło" - Michael Grant



Tytuł: Faza szósta: Światło
Seria: Gone: Zniknęli
Tom: #6
Autor: Michael Grant
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 373



Możecie już opuścić ETAP - napisał Michael Grant w Świetle wieńczącym jego bestsellerową i przez wielu (w tym mnie) ukochaną serię Gone. Kłopot w tym, że ja wcale nie chciałam go opuszczać. Pokochałam tę mocno wynaturzoną historię oraz jej różnorodnych bohaterów, więc to oczywiste, że wolałabym czytać o Perdido Beach w nieskończoność. Ale wiedziałam, że ten dzień prędzej czy później nadejdzie. Autor otwarcie mówił o zakończeniu serii. Światło zbliżało się nieubłaganie, a ja jednocześnie chciałam i nie chciałam jego premiery. Nienawidziłam Granta za doprowadzenie Gone do końca i zarazem byłam mu wdzięczna, że je dokończył.

I w końcu nadszedł ten dzień. Sięgając po tę powieść, nie bardzo wiedziałam czego się po niej spodziewać. Zastanawiałam się, czy w końcu autorowi uda się doprowadzić mnie do łez? Wszak do tej pory zdążył mnie już niejednokrotnie wytrącić z równowagi, ale reagowałam złością i niezadowoleniem, a nie wzruszeniem. Pewna byłam tylko dwóch rzeczy: Światło będzie ohydne jak wszystkie pozostałe tomy cyklu i będzie epickie.

Bariera okalająca Ekstremalne Terytorium Alei Promieniotwórczej stała się nieprzewidywalna. Najpierw pogrążyła Perdido Beach w ciemnościach, a zaraz potem zrobiła się przezroczysta. Tuż za jej granicami widać było normalny świat. Tyle, że świat ETAP-u nie był normalny i z pewnością nie można było powiedzieć o mieszkających w nim dzieciakach, by zachowały choć odrobinę normalności - mutacje, morderstwa i Gaiaphage zrobiły swoje. Wszyscy wiedzieli, że cała ta farsa powoli dobiega końca, ale jak to się skończy dla jej ofiar - tego nie wiedział nikt. Świadomość tego, co stało się w miasteczku, sprawiła, że część mieszkańców wolałaby, by ETAP pozostał nienaruszony. Większość marzyła jednak o powrocie do rodzin. Niestety, kosmiczny potwór nazywający siebie Gaiaphage znalazł sposób, by stać się potężniejszym przeciwnikiem dla Małego Pete'a i posiadł ciało Gai, siejąc wokół siebie zamęt i zniszczenie. Ludzie przebywający na zewnątrz widzieli co dzieje się w ETAP-ie - i znowu część chciała zmieść go z powierzchni ziemi, a część, w tym i papież, nawoływała do okazania współczucia. Koniec był coraz bliżej... Ale czy powinno do niego dojść?

Choć nazywam siebie wielką fanką Gone, nie snułam z nikim teorii spiskowych i nie szukałam ich w sieci. Miałam własne przypuszczenia, ale wolałam zachować je dla siebie. Jak się okazało, miałam rację, gdyż zakończenie wyglądało dokładnie tak jak się spodziewałam. Nie to, bym czuła się rozczarowana! Po prostu wiedziałam, że jest to najsensowniejsze wyjście z sytuacji i nie zdziwiłam się, gdy autor zdecydował się właśnie na nie. Ale jakże ja nie chciałam, by ta historia dobiegła końca! Wściekłam się nawet, gdy przyszła do mnie książka i okazała się taka cieniutka - przy poprzednich wygląda marnie. Jeśli już jest koniec, to powieść, zwłaszcza zawierająca tak świetną historię, powinna mieć z tysiąc stron. I pewnie widzieliście to na wielu blogach, ale i ja nie zgodzę się ze słowami Pete'a: zakończenie wcale nie jest najlepszą częścią historii. Jest najgorszą, bo gdy nadejdzie koniec, w sercu pozostaje jedynie pustka...

Michael Grant zadbał o to, by przy lekturze Światła targało mną mnóstwo emocji. Były krzyki, żal, oburzenie, a nawet potężny gniew, ale łez nie. Nie wiem dlaczego, bo przecież dość mocno przeżywałam losy moich ulubieńców... Powodem pewnie jest to, że autor jednak przyzwyczaił mnie do negatywnych emocji, wywoływanych głównie przez wszechobecną w Gone ohydę. W książce nie zabrakło również akcji, która prężnie posuwała się naprzód i jak zwykle trzymała mnie w napięciu do ostatnich minut. Strasznie mi się podobało, że pisarz dał wreszcie odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Wielokrotnie też mnie zaskakiwał niecodziennymi rozwiązaniami, a i muszę przyznać, że poziom obrzydzenia osiągnął w Świetle swój punkt kulminacyjny. Tego, co leżało na dnie jeziora, nie zapomnę do końca życia!

Pragnę wyrazić swoją wdzięczność autorowi za to, że postanowił napisać tak dobrą serię i że dał nam możliwość poznania jej zakończenia. Już zawsze będę z rozrzewnieniem wspominać Gone i tak na dobre nigdy ETAP-u nie opuszczę, bo będę do niego powracać wielokrotnie w swoim życiu. Sama, Edilia i Małego Pete'a będę wspominać z sentymentem, bo były to postacie do bólu prawdziwe i wyjątkowe. Historia Perdido Beach na zawsze pozostanie w mojej pamięci i zapewne jeszcze przez długi czas będę rozpamiętywać wydarzenia, które miały tam miejsce. Na szczęście mogę też liczyć na to, że serial na podstawie Gone w końcu ujrzy światło dzienne i będę mogła na nowo przeżywać to, co w książkach. Dziękuję również Jaguarowi, że w swej przenikliwości postanowił wydać książki Granta w Polsce i sprawił nam wszystkim tyle radości.

Ocena:


10 komentarzy:

  1. Właśnie nie byłam pewna, czy nie obiło mi się o uszy to, że ma powstać serial. Co prawda nie czytałam żadnej książki z tej serii, ale nie jestem pewna, czy to jest to, co mnie interesuje.
    ~Natalia

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja za to ryczałam jak bóbr przez ostatnie 50 stron. No cóż, obok śmierci ulubionego bohatera nie można przejść obojętnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam. Na ostatnich stronach płakałam i starałam się czytać jak najwolniej, by to się nie kończyło, jednocześnie mając nadzieję, że wszyscy będą cali i zdrowi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż wstyd przyznać, że dalej mam przed sobą całą serię. Posiadam niestety tylko część trzecią a nijak dostać nie mogę dwóch pierwszych. Cóż, na pewno przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Za mną dopiero tom pierwszy, który baaaardzo mi się spodobał.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam jak dotąd tylko dwie pierwsze tomy, ale mam nadzieję, że wkrótce uda się przeczytać kolejne, ponieważ lubię tą serie

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie w ogóle nie ciągnie do tej serii... Nie wiem czemu, ale wydaje mi się być jakaś zbyt nastolatkowa, prosta... Mimo tych wszystkich pozytywnych recenzji, ja nadal mówię nie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo się cieszę, że ta seria dopiero przede mną :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Również mam w planach przeczytanie całej serii - słyszę i czytam same pozytywne opinie :D Btw. świetnie piszesz, bardzo szybko się czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba już wyrosłam z takich powieści :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!