STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

6 stycznia 2014

"Maria Antonina. Z Wiednia do Wersalu" - Juliet Grey





Tytuł: Maria Antonina. Z Wiednia do Wersalu
Seria: Trylogia o królowej Francji
Tom: #1
Autor: Juliet Grey
Wydawnictwo: Bukowy Las
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 392




Kiedy na lekcjach historii uczyłam się o rewolucji francuskiej, o Marii Antoninie dowiedziałam się naprawdę niewiele. Nie zagłębiając się w historię jej losów, poznałam jedynie jej tragiczny los. Wtedy jeszcze mało mnie to obchodziło, a poza tym nigdy nie interesowałam się monarchią francuską na tyle, by miało to dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Dopiero teraz, gdy zakochałam się w powieściach historycznych i historii w ogóle, uznałam, że mam żal do moich historyków o to, że potraktowali losy Marii Antoniny po macoszemu. Dzięki Juliet Grey udało mi się jednak nadrobić zaległości, zwłaszcza że jej powieść, traktująca o drodze Austriaczki z pałacu wiedeńskiego do francuskiego Wersalu, obfituje we wszystko, czego miłośnik historii może oczekiwać po dobrej powieści historycznej. Nie spodziewałam się, że będzie aż tak dobrze!

Marię Antoninę poznajemy już jako dziesięciolatkę. Jak na córkę cesarzowej Austrii przystało, młodziutka Habsburżanka pobiera lekcje u prywatnych guwernantek i nauczycieli. Jednak umysł dziewczynki zaprzątają inne sprawy - Maria Antonina wciąż jest dzieckiem i od nauki woli zabawę. Jest żywą i energiczną arcyksiężniczką, lecz nadal trzyma się z dala od polityki. Wszystko zmienia się w momencie, gdy z Francji nadchodzi list, w którym sam król Ludwik August XV prosi o rękę najmłodszej pociechy cesarzowej Marii Teresy dla swojego wnuka i zarazem delfina Francji. Maria Antonina ma niewiele czasu, by z lekkomyślnej trzpiotki zmienić się w przyszłą małżonkę Ludwika Augusta XVI. Jej rażące braki w edukacji, nieznajomość zasad etykiety, niestosowne zachowanie i niezainteresowanie sprawami Francji mogą zaważyć na przyszłości tego mariażu, toteż cesarzowa dokłada wszelkich starań, aby jej córka wyrosła na prawdziwą damę.

Mijają cztery lata i Maria Antonina w końcu wsiada do powozu, który zawozi ją prosto do Wersalu. Nawet po tak długich przygotowaniach wystawne życie dworskie oszałamia ją, a także fascynuje. Mariaż z delfinem na szczęście dochodzi do skutku, lecz przyszła królowa ma problem ze skonsumowaniem związku. Jak zakończą się jej perypetie i czy uda jej się olśnić wybrednych Francuzów?

Cóż, tego nie dowiemy się z tej książki, bowiem jest ona zaledwie wstępem do historii słynnej królowej Francji. Jestem totalnie rozczarowana - wiem jak zakończy życie Maria Antonina, a po lekturze powieści Juliet Grey naprawdę ją polubiłam i żal mi będzie się z nią rozstawać. Całe szczęście, że cała trylogia będzie stała na mojej półce i kiedy tylko zechcę, znów powrócę do tej opowieści i będę towarzyszyła uroczej Austriaczce w jej drodze na szafot. Tymczasem pozostaje mi celebrować drugi tom tego wspaniałego kawałka francuskiej historii. Zanim jednak po niego sięgnę, chciałabym podzielić się z Wami opinią na temat tej części.

A jest o czym mówić, bowiem Juliet Grey napisała tę książkę kompleksowo, z pasją i dbałością o wszelkie detale. Dzięki temu życie Marii Antoniny zyskało dla mnie nowych barw. Nie jest to już dla mnie jakaś tam francuska królowa stracona podczas rewolucji, ale żywa kobieta, która tak jak każdy z nas próbowała przejść przez życie z dumnie podniesioną głową. Podziwiam, naprawdę szczerze podziwiam ją za hart ducha i bardzo bym chciała, żeby królowa wykreowana przez autorkę książki rzeczywiście była taka w prawdziwym życiu. Zdaję sobie sprawę z tego, że większa część opowiedzianej przez Grey historii jest fikcją literacką, ale nie zapominam również o garści faktów historycznych, które wzbogaciły moją wiedzę o monarchii francuskiej. Od czasu przeczytania książki Maria Antonina. Z Wiednia do Wersalu zaczęłam z dużo większą dbałością eksplorować temat i wdzięczna jestem autorce, że obudziła we mnie miłość do dawnych czasów.

Juliet Grey wprowadza nas w osiemnastowieczne realia razem z całym ich inwentarzem. Poznajemy dworskie zwyczaje, zasady rządzące Wersalem, a nawet sytuację polityczną Francji. Jednocześnie towarzyszymy Marii Antoninie w jej próbach zrozumienia otaczającego ją świata pełnego intryg i skandali. Wszystko to przedstawione jest z jej punktu widzenia, co w połączeniu ze świetnym stylem pisarki daje bardzo dobry efekt. Książkę czyta się szybko i z przyjemnością, a brak wymyślonych i pozbawionych sensu wątków sprawia, że nie mam do niej żadnych zastrzeżeń. Właściwie jestem przekonana, że powieść autorstwa Grey mogłaby nie spodobać się jedynie tym osobom, które nie przepadają za historią i tego typu opowieściami.

Krótko mówiąc, ja byłam lekturą zachwycona. Pokochałam Marię Antoninę jako bohaterkę i z pewnością będę po jej stronie do samego końca. Spodobała mi się narracja z punktu widzenia Austriaczki oraz styl autorki. Bardzo sobie chwalę wszelkie informacje odnoszące się bezpośrednio do epoki, w tym te dotyczące zwyczajów panujących na dworze królewskim, które były dosyć specyficzne. Juliet Grey wspaniale zilustrowała życie jednej z najbardziej znanych królowych w historii świata. Polecam powieść wszystkim zainteresowanym, bo jest to naprawdę wartościowa literatura. Takiej mi brakowało.

Ocena:


14 komentarzy:

  1. Jeśli spodobała Ci się postać Marie Antoinette polecam Ci jeszcze "Tajemny Dziennik Marii Antoniny" oraz biografię autorstwa Antonii Fraser + film Sofii Coppoli na dokładkę. :) XVIII-wieczna królowa Francji to nietuzinkowa postać, która potrafi zafascynować nie tylko pasjonatów historii.

    Co do samej książki Juliet Grey - autorce należą się owacje na stojąco. Napisała niemalże bezbłędną powieść, którą czyta się w tempie błyskawicznym, jednym tchem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po dziennik i biografię na pewno sięgnę w miarę możliwości (zwłaszcza biografię!), a film Coppoli obejrzałam właśnie dzisiaj, nastrajając się do napisania recenzji. Podobały mi się zwłaszcza stroje z epoki. I dobrze, że nie pokazali tragicznego końca Marii Antoniny, bo tego na filmie bym nie zniosła ;)

      Usuń
  2. Nie moje klimaty. Juz po godzinie lekcji historii robi mi się niedobrze. :D

    http://po-uszy-w-ksiazkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja koleżanka właśnie przeczytała i domaga się pilnie drugiej części, ja poznałam już obie i druga jest równie świetna co pierwsza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię wiek osiemnasty, lubię Marię Antoninę, skoro tak zachęcasz, to może kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Od szkoły podstawowej po liceum włącznie nienawidziłam historii. Nie pomagali też w tym nauczyciele, dla których najważniejsze były daty oraz przyczyny i skutki - do liczb nie mam pamięci, a suche fakty zupełnie mnie nie interesują. Kiedy (właściwie przez przypadek) rozpoczęła się moja przygoda z powieściami historycznymi, zaczęłam widzieć w postaciach z lekcji historii prawdziwych ludzi, a tym samym wzbudziło moje zainteresowanie, to co się wokół nich dzieje. Szkoda, że tak mało jest nauczycieli historii, którzy prowadzą lekcje z pasją i potrafią dotrzeć do uczniów - ja niestety nie trafiłam na żadnego z nich. Powyższa powieść już jakiś czas temu wpadła mi w oko, a Ty dodatkowo mnie do niej zachęciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Historycy nie mają wyjścia, muszą zrealizować program. Ja trafiłam na fantastycznego nauczyciela, który starał się przekazać nam fakty historyczne w jak najciekawszy sposób na przykład sypiąc ciekawymi anegdotami jednak program zmuszał go do bawienia się właśnie w przyczyny-skutki. Co z tego, że po lekcjach z tego przedmiotu znalibyśmy życiorys Marii Antoniny jak na maturze zapytaliby nas o stronnictwa walczące o władzę po zwycięstwie Wielkiej Rewolucji Francuskiej.
    Po książkę Grey sięgnę jak tylko uda mi się w jakiś sposób ją zdobyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to mi chodzi - jeżeli pomiędzy tymi datami i resztą pojawiają się anegdotki, czy nauczyciel dopowiada coś od siebie, to cała lekcja zupełnie inaczej wygląda ;) A z realizacją programu, cóż... nieraz nie doszliśmy nawet do połowy podręcznika. Tak jak wspomniałam, nie miałam szczęścia w tej materii :D

      Usuń
  7. Zdecydowanie coś dla mnie! Co prawda historię lubiłam jeszcze w szkole, ale zgodzę się, że wiele tematów jest tam potraktowane 'po macoszemu'. Taki jet program - a szkoda. W każdym razie po tę książkę sięgnę na pewno, zainteresowała mnie zarówno tematyka, jak i Twoja recenzja. (:

    OdpowiedzUsuń
  8. Od dawna mnie kusi, ale jeśli chcę ją kupić to nie mogę się przekonać. Widzę, że muszę wreszcie ją nabyć i zobaczymy, jaki wydam werdykt wobec tej książki. :)
    Pozdrawiam Serdecznie

    weronine-library.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę przeczytać tę książkę, i to koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi również brakuje takiej książki, mam nadzieję, że gdzieś ją zdobędę, bo naprawdę bardzo chciałabym ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przywiozę Ci lub wyślę razem z drugim tomem :* Warto przeczytać :)

      Usuń
  11. Przyznaję, nie jestem fanką powieści historycznych to i tak Twoja recenzja skutecznie rozbudziła moją ciekawość. Mam wielką ochotę zapoznać się z treścią książki :) Na szczęście, mam ją na półce :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!