STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

16 lutego 2014

"Alicja w krainie zombi" - Gena Showalter




Tytuł: Alicja w krainie zombi
Autor: Gena Showalter
Wydawnictwo: Harlequin/Mira
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 510




O Alicji w krainie zombi słyszałam wiele dobrego. Nigdy nie czytałam oryginalnej książki Carrolla, nie miałam też styczności z twórczością Geny Showalter, ale uwierzyłam w recenzje, które udało mi się przeczytać, bo obiecywały mi dobrą lekturę. Poza tym trudno mnie odciągnąć od książek o nieumarłych - każda wzmianka na ich temat natychmiast wzbudza moją ciekawość. Finalnie autorka położyła wątek żywych trupów, jednak jakoś udało mi się dobrnąć do końca. Niestety, to chyba jedyne osiągnięcie Geny Showalter.

Sam początek powieści nie zwiastował niczego złego. Była sobie Alicja i jej młodsza siostra. I był sobie ich ojciec - mężczyzna z manią prześladowczą, który nie pozwalał im wychodzić z domu po zmroku, a zamiast lalek kupował im broń. Nic dziwnego, że któregoś razu Alicja się zbuntowała i wymogła na rodzicach wyjście na miasto i późniejszy powrót do domu. Niestety, rodzina głównej bohaterki zapłaciła za ten wypad najwyższą cenę. Dla Alicji chyba najgorsze okazało się to, że za śmierć jej bliskich odpowiedzialne były stworzenia, w które ona nie chciała wierzyć, a przed którymi wiecznie przestrzegał ją ojciec...

I tutaj zaczynają się schody. W ujęciu Geny Showalter zombie najwyraźniej nimi nie są. Różnice między kanonem a tym, co wymyśliła sobie autorka, są zatrważające i w głowie mi się nie mieści skąd pisarka wytrzasnęła taką wizję. Przede wszystkim w polskim tłumaczeniu przyjęło się słowo zombi, co kłuje w oczy na każdym kroku i wywołuje niesmak wśród fanów umarlaków. Idąc dalej: żywe trupy według autorki to istoty duchowe, z którymi walczy się tylko w takiej postaci. A co za tym idzie - nic nie da im się zrobić, nie będąc duchem. Czytając to na samym wstępie na usta wręcz cisnęły mi się przekleństwa. Nie rozumiem po co aż tak komplikować tak oczywistą sprawę? Zombie to chodzące trupy łaknące ludzkiego mięsa, rozkładające się i pozbawione ludzkich odruchów. Dlaczego więc Showalter dąży do tego, by za wszelką cenę było inaczej? Nie jestem w stanie tego przełknąć. I przyznaję, że tylko to wystarczyło, bym poczuła się rozczarowana tą lekturą.

Kolejna sprawa to nawiązania do Alicji w krainie czarów. Jak wspominałam, nie czytałam oryginału, ale - jak każdy - jestem w stanie wskazać pewne charakterystyczne elementy. W tej książce, niestety, nie ma mowy o wielu nawiązaniach. Właściwie to są one niedostrzegalne. Czytelnik zwabiony prozą Carrolla może poczuć się rozczarowany. Tymczasem osoba oczekująca nowej wizji przygód Alicji w krainie żywych trupów poczuje się podwójnie zawiedziona - tak jak ja. Naprawdę szkoda, że pisarka nie wykorzystała tak wielu interesujących motywów. Z pewnością byłoby o wiele ciekawiej, gdyby było tego więcej.

Sama Alicja Bell prezentuje się całkiem dobrze jak na główną bohaterkę. Początkowo bardzo mnie denerwowała swoją nieudolnością. Kiedy trafiła do nowej szkoły dodatkowo zaczęła mnie irytować swoją postawą typowej rozkapryszonej nastolatki, dla której liczą się tylko plotki, popularność w szkole oraz chłopcy. Z czasem, gdy zaczęła rozwijać swoje zdolności i ćwiczyć w celu pomszczenia swoich bliskich, powoli zyskiwała moje uznanie. Jak na bohaterkę wrzuconą do tak kiepsko wykreowanego świata, Alicja broni się do samego końca i w porównaniu z resztą nijakich bohaterów wypada nadzwyczaj dobrze.

Generalnie wymyślona przez autorkę fabuła, gdyby pominąć kwestię beznadziejnych zombie, jest naprawdę ciekawa i wciągająca. Akcja przyzwoicie brnęła do przodu, dostarczając mi odpowiedniej dawki rozrywki. Mnogość wątków była zadowalająca. Przy tak wielu wadach dziwię się, że czytanie w ogóle sprawiło mi jakąkolwiek przyjemność. Z ręką na sercu potwierdzam, że trudno mi było oderwać się od lektury. Kibicowałam Alicji w jej dążeniu do zemsty i starałam się przymknąć oko na krzywdę, jaką pisarka wyrządziła umarlakom. Dzięki temu finalnie książka zyskała w moich oczach. 

W żadnym romansie paranormalnym nie może zabraknąć wątku miłosnego. Jak na autorkę słynącą z pikantnych związków, ten w wykonaniu Alicji i Cole'a wyszedł jej naprawdę kiepsko. Przede wszystkim okoliczności, w jakich się poznali, są co najmniej śmieszne. Strasznie nie lubię ckliwych historyjek o przeznaczeniu i miłości od pierwszego wejrzenia. Dodatkowo Cole i Alice dość długo uskuteczniali podchody, które między nimi wypadły nieciekawie i niepotrzebnie wydłużały akcję.

Co prawda pod względem fabuły i akcji Alicja w krainie zombi nie wypadła źle, to jednak w ostatecznym rozrachunku czuję się dość mocno rozczarowana książką. Nie potrafię przecierpieć tej nienaturalnej wizji umarlaków, bo jest ona wyjątkowo sztuczna i niestrawna. Żałuję, że Genie Showalter nie udało się wykreować historii, w której nie byłoby tylu wad, ponieważ podobał mi się też sam język powieści. Niestety, wciągająca fabuła i prosty styl autora to za mało, by się obronić. Nie byłabym wobec Was uczciwa, gdybym bez żadnych refleksji poleciła Wam tę powieść. Nie jest ona tragiczna i miło spędza się przy niej czas, ale nie jestem pewna, czy oby na pewno warto go jej poświęcać. Musicie sami się nad tym zastanowić.

Ocena:


18 komentarzy:

  1. Książka czeka na półce na swoją kolej;) I pewnie jeszcze trochę poczeka bo ostatnio mam spore zaległości z czytaniem.

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie rowniez czeka na półce, mam nadzieje że mi duzo bardziej przypadnie do gustu...

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że jednak tak dużo niedociągnięć..odkąd zobaczyłam tę książkę pierwszy raz w księgarni mam wielką ochotę ją przeczytać i chociaż same zombie nie są moimi ulubionymi stworzeniami to coś mnie do niej ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. I u mnie "Alicja..." siedzi na półce i czeka, już niedługo jej kolej. Tyle że ja ją kupiłam z prostego powodu - nie słyszałam o niej właściwie żadnej dobrej opinii i chcę sprawdzić, czy naprawdę jest aż tak źle.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałem się zabrać za tę książkę, ale widzę, że zbiera zwykle nieprzychylne recenzje, a paranormal romance naprawdę może być ciekawy :(

    OdpowiedzUsuń
  6. W moim odczuciu ta książka wypadła nieco lepiej :) Właśnie brak tego schematu zombie mi przypadł do gustu. A skąd ten pomysł? A skąd Meyer sobie wytrzasnęła, że wampiry się skrzą w słońcu zamiast płonąć? :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak to nie jest tragiczna? Jest! Umarlaki powinny walać się na lewo i prawo. A tu takie byle co było. I rzeczywiście. Nawiązanie do Alicji w Krainie Czarów marne, i mam wielkie wrażenie że to tylko taki tytułowy chwyt marketingowy.
    Najgorsza książka jaką przeczytałem w zeszłym roku.
    Najgorsza książka na jaką wydałem pieniądze.

    A czytając miałem nadzieję, że Duchowe Zombie zjedzą gówniarę Alicję, a tu bach! Autorka zapowiada kontynuacje!

    Apage!

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że nie sięgnęłam po tę książkę. Wiedziałam, że wypada dość marnie. Poza tym nie lubię umarlaków.. .:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawiązanie do Alicji... Hm. Nie ma go tutaj. Jednak książka bardzo mi się podobała. Dwa egzemplarze nawet, stoją na półce.

    OdpowiedzUsuń
  10. Już od dawna ciągnęło mnie do tej książki, próbowałam też ją wygrać w konkursie, ale się nie udało. Ale mi przeszło. Nie przepadam za umarlakami. Zresztą, jeśli autorka zmieniła wzór zombie, to mogła wymyślić na nie jakąś inną nazwę...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ponieważ książkę i tak mam już na półce, to się przekonam jak wypada w moich oczach. Podoba mi się nawiązanie tytułu do Alicji, ale zobaczymy..

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie podobało mi się - współczesność i licealne miłostki totalnie zabiły klimat powieści. Nawiązanie w tytule do ,,Alicji w krainie czarów" totalnie nietrafione, ale czymś się trzeba było ratować - bez tej dekoracji powieść nie rzucałaby się tak w oczy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam i podobało mi się o wiele bardziej niż Tobie - przede wszystkim za nową wizję zombie. Ale wątek romansu licealnego rzeczywiście trochę zepsuł sprawę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Już kilka razy mijałam tę książkę w księgarni, ale za każdym razem odkładałam ją na półkę, bo zawsze coś mnie powstrzymywało. Chyba to nie była zła decyzja..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alicja to jedna z dwóch moich ulubionych serii, polecam jednak przeczytać <333

      Usuń
  15. Musze przyznać, że mnie Alicja podobała się bardzo. Jest to jedna z moich ulubionych książek. Bardzo podoba mi się sposób pisania Geny, ale też jej pomysł na fabułę. Jej wizja zombie wcale mi nie przeszkadzała, uważam, że każdy autor może mieć inny pomysł na paranienormalne stworzenia, niekoniecznie zgodną z kanonem. Wbrew wielu opiniom związek Ali i Cole uważam za bardzo dobrze zbudowany i ciekawą część całej serii. W swojej recenzji piszesz, że poza Ali bohaterowie są źle wykreowani. Cóż, znowu nie się nie zgadzam. Podobają mi się postacie, bo każda z nich ma dość oryginalny charakter i jest inna od pozostałych. Chociażby postać Kat jest, według mnie cudowna. Podsumowując mnie ta książka urzekła od pierwszych stron, ale rozumiem, że innym mogła ona nie przypaść do gustu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się z tobą w 100%.

      Usuń
  16. Ja jako osoba, która żywymi trupami się nie interesuje, a skupiam się głównie na wątkach miłosnych w książkach mogę powiedzieć, że pierwszą część przeczytałam 2 lata temu i byłam strasznie zadowolona fabuła wszystko było dla mnie rewelacyjne, gdy zabrałam się za 2 cześć rozczarowana się. Przeczytałam fragment, a potem rozpad związku głównych bohaterów. Nie chciało mi się tego wogole czytać. Wydawało mi się, że to nie ma sensu,ale teraz po tych 2 latach wróciłam do czytania i mimo kilku nie znacznych wątków, które sama bym troszkę zmieniła, znowu jestem bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!