STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

26 kwietnia 2014

"Kamerdyner" - Wil Haygood


Przed 2008 rokiem, nim w Białym Domu zamieszkał pierwszy czarnoskóry prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama, nikt nie słyszał o Eugenie Allenie. Mało kogo obchodził wówczas kamerdyner wychowany na plantacji bawełny, mimo że usługiwał najbardziej wpływowym ludziom w Ameryce. W końcu był służącym i w nawet najśmielszych snach nie mógł liczyć na choćby namiastkę sławy. Pewnie dlatego sporym zaskoczeniem okazał się dla niego telefon od Wila Haygooda, który postanowił napisać o nim artykuł. Wieszcząc kto zasiądzie na fotelu prezydenckim po George'u Bushu, autor chciał prześledzić zmiany w postrzeganiu czarnoskórych ludzi przez obywateli USA. Trafił z tematem w dziesiątkę, bowiem Obama rzeczywiście wygrał tamte wybory.

Kamerdyner to forma minireportażu zamknięta na niecałych dwustu stronach. Opowiada o życiu Allena w trakcie pełnienia licznych obowiązków w Białym Domu, począwszy od prezydentury Dwighta Eisenhowera, na Ronaldzie Reaganie kończąc. Niestety, biografia ta jest bardzo skondensowana i okrojona, co nie do końca przypadło mi do gustu, gdyż liczyłam na coś więcej niż tylko zajawkową opowieść. Właściwie książka Haygooda stanowi jedynie dodatek do filmu, w którym główną rolę gra fenomenalny Forest Whitaker. Bez podstawowej znajomości obrazu wyreżyserowanego przez Lee Danielsa zawartość książki zdaje się nie mieć celu, czy też motywu przewodniego. Dopiero w połączeniu z wrażeniami wyniesionymi z seansu można powiedzieć, że dzieło to ma jakiś sens. W tym jednym, odosobnionym przypadku podpisuję się pod opinią, że najpierw warto pójść do kina, a dopiero później poszerzyć swoją wiedzę o tę ciekawą, ale niezbyt obszerną pozycję. Bez filmowego odpowiednika historia przedstawiona przez autora okazuje się boleśnie nijaka i absolutnie nie jest w stanie zainteresować potencjalnego czytelnika.

Eugene Allen był służącym w trakcie rządów ośmiu prezydentów i obracał się w środowisku, którego działania miały wpływ na losy całego świata. Wil Haygood w dziele poświęconym temu sympatycznemu kamerdynerowi dość obszernie przedstawił kwestię segregacji rasowej, a także pokusił się o krótkie podsumowanie kariery czarnoskórych aktorów w Hollywood. W książce znaleźć można również niedługie opisy prezydentów działających na rzecz obalenia murów między obywatelami Stanów Zjednoczonych. Większą część treści stanowi opowieść o tym jak doszło do tego, że życie Allena zekranizowano i zaprezentowano całemu światu jako przykład prawdziwego bohaterstwa. Całość uzupełniają liczne fotografie z filmu oraz kilka zdjęć z prywatnych zbiorów słynnego pracownika Białego Domu. Trzeba przyznać, że dzięki temu Kamerdyner stanowi cenne źródło informacji, a także wspaniałą lekturę na jeden wieczór.

Dla mnie najważniejsza była historia Eugene'a. Szczególnie wzruszająca okazała się opowieść sprzed wyborów, w których wygrał Barack Obama. Bohater książki opowiedział o swoim największym marzeniu, czyli o dojściu do władzy czarnoskórego człowieka, a także podzielił się z autorem swoimi wspomnieniami z pracy. Po tylu latach służby u białych kamerdyner w końcu doczekał się przełomowych wydarzeń. Szkoda, że żona Allena nie dożyła tych dni i nie mogła wraz z mężem wrzucić swojego głosu do urny wyborczej.

Może i Kamerdyner to jedynie dodatek do filmu, który odniósł wielki sukces, niemniej jednak nadal potrafi wzbudzić zainteresowanie. Niestety, lepiej po niego sięgać tylko w połączeniu z widowiskowym obrazem Lee Danielsa. Jest to dzieło wybitnie komercyjne, nastawione na zakup przez ludzi oczarowanych gwiazdorską obsadą filmowej adaptacji życia Eugene'a Allena, lecz mimo wszystko warto się nad nim pochylić. Wśród kinowych ciekawostek historia dążenia Ameryki do uznania praw osób czarnoskórych zasługuje na największą uwagę.

Kamerdyner, Wil Haygood, Marginesy 2013, s.184.
Recenzja powstała na potrzeby portalu eFantastyka.pl.

2 komentarze:

  1. Miło wspominam tą książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałam ją przeczytać jakiś czas temu i teraz utwierdziłam się w przekonaniu, że warto. Muszę tylko poszukać.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!