STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

11 maja 2014

"Elita" - Kiera Cass [przedpremiera]


Dziś, kiedy jestem świeżo po zakończeniu lektury wszystkich książek, które Kiera Cass poświęciła Americe i Maxonowi, przyszedł też czas, bym podzieliła się z Wami wrażeniami po przeczytaniu Elity. Pierwszy tom serii - Rywalki - przyjęłam z ogromnym entuzjazmem i nie mogłam doczekać się polskiej premiery drugiego - w efekcie przeczytałam go w oryginale. Nie dość, że nieźle podszkoliłam angielski, to jeszcze nie musiałam tak długo czekać, rwąc sobie włosy z głowy. To była jedna z lepszych decyzji, jakie podjęłam!

W Selekcji pozostało już tylko sześć konkurentek do roli księżniczki Illèi i jednocześnie żony Maxona. Wśród członkiń tytułowej Elity jest, rzecz jasna, America, dziewczyna, dla której książę stracił głowę, a która nie potrafi zdecydować się czy woli następcę tronu, czy swoją dawną miłość - Aspena Legera i ma coraz mniej czasu na podjęcie decyzji. Maxon, który nie ma pojęcia, że były ukochany Ami przebywa na zamku, czuje się zdezorientowany zachowaniem dziewczyny, co komplikuje sytuację i zmusza księcia do szukania alternatyw. Na dodatek rebelianci częściej i dużo zacieklej atakują posiadłość władców Illèi i nikt nie ma pojęcia o co im tak naprawdę chodzi. W zamku jest coraz niebezpieczniej, a atmosfera staje się niezwykle napięta.

Byłam totalnie oczarowana Rywalkami i zakochałam się w Maxonie. Mimo że najchętniej zagarnęłabym dla siebie, kibicowałam Americe i naprawdę liczyłam na to, że między nimi wszystko dobrze się ułoży. Z powodu niezdecydowania głównej bohaterki rwałam sobie włosy z głowy - jestem przekonana, że gdyby nie miotała się w swojej niepewności, Kiera Cass wcale nie musiałaby pisać trzeciego tomu! Co więcej, praktycznie wszystko, co najgorsze, zdarzyło się z winy Ami! Byłam wściekła za jej każde złe słowo skierowane do Maxona i miałam ochotę przywalić jej z liścia za każdą przykrość, jaką mu sprawiła. Niesamowite, że mogła się tak mocno zmienić, podczas gdy Maxon pozostał taki sam - nieco zagubiony, ale mimo wszystko - idealny.

Częściowo zachowanie Americi można wytłumaczyć - dziewczyna nigdy nie dążyła do władzy i nade wszystko ceniła sobie niezależność. W Selekcji wzięła udział tylko dlatego, że ją wybrano, a została po to, by zapewnić lepszy byt swojej rodzinie. Zapewne nie spodziewała się, że jej znajomość z Maxonem rozwinie się do takiego stopnia. Jestem w stanie zrozumieć jej niechęć do sztywnej etykiety i skłonność do przeciwstawiania się zasadom rządzącym Illèą, podziwiam też jej dążenie do zlikwidowania systemu kastowego, ale zupełnie nie rozumiem po jaką cholerę tak bardzo broni się przed miłością Maxona. Przykro mi było obserwować zmienną naturę dziewczyny, którą w pierwszym tomie podziwiałam za charakter. Strasznie denerwowało mnie to, że jednego dnia myślała coś innego, a drugiego zmieniała zdanie. Czasami wątpiłam, czy sprawdziłaby się w roli księżniczki, choć jej system wartości i empatia przysłużyłyby się biedniejszym mieszkańcom królestwa.

Poruszane przez autorkę wątki są interesujące, ale charakteryzuje je... płytkość. Autorka ma masę naprawdę wspaniałych pomysłów, lecz nie kwapi się, by je rozwijać. Albo urywają się one, zanim na dobre rozwiną, albo traktowane są po macoszemu, przez co człowiek czuje niedosyt. Najlepiej prezentuje się wątek rebeliantów i przeszłości królestwa, sięgającej czasów, gdy Illèa była jeszcze Stanami Zjednoczonymi. Póki co temat jest zaledwie liźnięty, ale wierzcie mi - wszystko nieźle się rozwinie. Generalnie książka jest niezwykle wciągająca i dostarcza masy emocji, za co jestem Kierze Cass naprawdę wdzięczna. Żałuję tylko, że Aspen, który mógłby nieźle namieszać w fabule, jest zaledwie cieniem przemykającym się od rozdziału do rozdziału i właściwie nic do niej nie wnoszącym. Sądzę, że Elita mogła być dużo lepszą powieścią.

Drugi tom Selekcji zawiera dużo więcej wątków i trzyma w napięciu, ale tylko pod względem relacji Maxona i Americi. Jeśli ktoś rajcuje się przede wszystkim tym właśnie tematem, będzie zadowolony. Ja nadal jestem zakochana w tej serii, mimo że Elita prezentowała się gorzej od Rywalek. Sądzę, że dla Maxona jestem gotowa przeżyć nawet największe zawirowania w zachowaniu Ami, ale mną się nie przejmujcie - jestem nieuleczalnym przypadkiem. Generalnie polecam Wam lekturę tej książki - nie pożałujecie!


Elita (Selekcja #2), Kiera Cass, Jaguar 2014, s. 352.

11 komentarzy:

  1. Cieszę się, że tak entuzjastycznie podchodzisz do lektury. Mam wielką ochotę na całą serię od dawna, ale obawiałam się, że drugi tom nie utrzyma poziomu. Dzięki za nadzieję, że jest inaczej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fascynacja tym cyklem dopiero przede mną - pod koniec miesiąca planuję zabrać się za pierwszy tom. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wielką ochotę na tę serię ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli chodzi o Rywalki - szału nie było, ale czytało się przyjemnie i lekko, a jest w tej historii coś co zaciekawia czytelnika, więc pewnie i po Elitę sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie dzisiaj przeczytałam ''Rywalki'' i nie mogę się doczekać, aż drugi tom trafi w moje łapki :)

    weronine-library.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham "Rywalki" i muszę zaraz po premierze jechać po "Elitę". Ja również jestem zakochana po uszy w Maxonie i dla związku "Maxon & America" jestem gotowa przeżyć wszystko :D Taki już los romantyczki...

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę się wreszcie zapoznać z "Rywalkami", bo te książki widzę ostatnio wszędzie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka otrzymała od Ciebie wysoką notę. Według mnie jest bardzo zajmująca - owszem. Ale jednak brakuje mi czegoś... nie wiem sama. Irytuje mnie główna bohaterka i jej wieczne nie zdecydowanie. Może to to mi przeszkadza? Ale z drugej strony oznacza to to, że warto było sięgnąć po nią.. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajna recenzja:) Ja teraz czekam na Jedyną...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie rozumiem tego całego zamieszania wokół tej serii. Niektórzy porównują tę serię z trylogią Suzanne Collins ,,Igrzyska śmierci". Ja osobiście wysłałabym Katniss Everdeen do królestwa Illei i niech wystrzela ze swojego łuku wszytkie kandydatki wraz z irytującą Americą i idealnym Maxonem! Mogłaby zrobć nich wszystkich budyń, który ja z ulgą zjem!

    OdpowiedzUsuń
  11. Czy tylko mnie wkurza ze Mer niby cały czas kocha Aspena ale płacze z zazdrości o Maxona? Boże America! Zdecyduj się!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!