STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

16 czerwca 2014

"Przegląd Końca Świata. Deadline" - Mira Grant

Recenzja poprzedniego tomu: Feed

Minęło sporo czasu, zanim zabrałam się za tę recenzję. Moje życie przez kilka ostatnich miesięcy wyglądało niezbyt ciekawie - po prostu funkcjonowałam jak na wariackich papierach. Na dodatek rzadko kiedy miałam Deadline pod ręką, bowiem przekonana o niezaprzeczalnej wartości serii Przegląd Końca Świata, wciskałam książki Miry Grant komu popadnie, aby kolejne osoby zaraziły się miłością do twórczości tej autorki.

Kilka osób udało mi się zainteresować, dwie przeczytały dostępne u nas tomy cyklu, ale psychofanem numer jeden i tak pozostaję ja. Dobrze pamiętam emocje towarzyszące mi przy lekturze Feed i nigdy nie zapomnę, że była to pierwsza książka o zombie, przez którą płakałam. Przy Deadline nie uroniłam wprawdzie ani jednej łzy, ale i tak historia w niej zawarta nieźle mnie sponiewierała (o końcówce nie wspominając).

Akcja powieści rozgrywa się w rok po tragicznym finale pierwszego tomu. Shaun Mason wraz z przyjaciółmi stara się normalnie funkcjonować i prowadzić Przegląd Końca Świata, choć tak naprawdę nic nie jest dla niego takie jak kiedyś. Traumatyczne przeżycia zmieniły jego życie i sprawiły, że zachowuje się jak zupełnie inny człowiek. Śmierć Georgii tak nim wstrząsnęła, że nie potrafi sobie z tym poradzić i w efekcie rozmawia z siostrą w głowie. Inni mają go za czubka, lecz czy można mu się dziwić? Utrata bliskiej osoby zawsze boli, a gdy samemu się do niej przyczyniło, nie ma mowy o normalnym funkcjonowaniu. Ale życie Shauna toczy się dalej i bez względu na wszystko chłopak musi je przeżyć najlepiej jak potrafi. Tego chciałaby Georgia. Zatem kiedy do drzwi jego mieszkania puka pracownica komórki rządowej pracującej nad wirusem Kellis-Amberlee i mówi, że upozorowała własną śmierć, by móc mu przekazać tajne informacje o spisku na górnych szczeblach władzy, Mason bez wahania po raz kolejny rzuca się w wir politycznych intryg.

W tym tomie tyle się dzieje! Fabuła nieustannie trzyma w napięciu, a akcja nie zwalnia do ostatniej strony. Ba, ostatnie zdanie książki sprawiło, że szczęka opadła mi do samej ziemi i do dziś opada mi za każdym razem, gdy przypominam sobie ten fragment. Sadziłam, że fabuły nie da się poprowadzić lepiej niż w pierwszym tomie, a jednak Mirze Grant udało się wbić mi ćwieka, bowiem Deadline jest jeszcze lepszy! Dzieje się tu o wiele więcej, polityczne intrygi są tak zawiłe, a śledzenie zmagań Przeglądu Końca Świata z korupcją na szczycie władzy jest bardziej niż fascynujące. To niesamowite, że Mira Grant potrafi pobić sama siebie pod względem pisania genialnej książki. Jedna lepsza od drugiej! Już się boję co też autorka narozrabia w Blackout!

Konstrukcja świata i kreacja bohaterów w wykonaniu autorki nadal prezentują najwyższy poziom. Wciąż jestem zachwycona stworzoną przez Grant wizją zombie apokalipsy, która wydaje się zupełnie normalnym zjawiskiem, tak dobrze jest opisana. Jest to chyba najbardziej uczłowieczona wersja, z jaką się spotkałam, gdzie uwagę kieruje się raczej na ocalałą ludzkość, a nie na żywe trupy. One nadal są i całkiem dobrze sobie radzą, ale dużo ważniejsze jest to, co dzieje się poza ich środowiskiem. Nie wiem skąd Mira Grant posiada tak rozległą wiedzę o polityce, ale pisze o niej z taką lekkością, jakby miała z nią do czynienia na co dzień. W ogóle odnoszę wrażenie, że ta kobieta zna się na wszystkim, o czym pisze. Deadline jest tego świetnym dowodem.

Generalnie wszystko, co napiszę, już zostało przekazane o książce w recenzjach innych osób, dlatego też nie widzę sensu, by po raz kolejny pisać jak mocno zakochana jestem w tej powieści. Nie będę zatem owijać w bawełnę: Deadline to zajebiście dobra historia i nie umiem ubrać w słowa mojego zachwytu. Po prostu musicie sami się przekonać, co w niej widzę, ale gwarantuję Wam, że od razu zrozumiecie dlaczego uważam, że to najlepsza seria, z jaką się spotkałam. W tej kwestii nic się nie zmieniło i tak już pewnie pozostanie.

Deadline (Przegląd Końca Świata#2), Mira Grant, Sine Qua Non 2013, s. 504.

8 komentarzy:

  1. Mam wielką ochotę na tę serię, ale nigdzie nie mogę dorwać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsza część była niezła, ale druga... wybitna po prostu. :) No i ten koniec!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mogę cię tylko poprzeć - Przegląd Końca Świata to świetna seria. Ja mam za sobą Blackout i teraz czekam, aż autorka wyda 4 tom serii, bo takowy jest planowany :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wowowowow! Ja już chcę drugą część! Po przeczytaniu pierwszej stałam się niezaprzeczalnym fanem tej serii i już się nie mogę doczekać kontynuacji! Po prostu genialne ksiażki :3
    Jeśli chcesz, to możesz przeczytać recenzję "Feed" u mnie na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się!!! Ja chcę już Blackout, ta seria zawsze mnie rozwala :'(

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę w końcu zabrać się za tom pierwszy, który nota bene, od dłuższego czasu gości u mnie na półce. Mam nadzieję, że ja również zarażę się uwielbieniem dla tej serii, w podobnym stopniu co Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham te serię. Kocham tę autorkę. I umieram każdego dnia patrząc ile czasu jeszcze do polskiego wydania Blackoutu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Słowami nie jestem w stanie opisać mojego uwielbienia do Przeglądu Końca Świata :) A zanim wydadą Blackout, chyba sama stanę się zombie :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!