STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

30 lipca 2014

"Poza czasem" - Alexandra Monir


O podróżach w czasie napisano już mnóstwo książek, przy czym wiele propozycji w tej tematyce to okrutnie wtórne historie, podobne do siebie i niewiele wnoszące do gatunku. Mimo to chętnie po nie sięgam, szukając czegoś, co mile mnie zaskoczy. Mogą to być ciekawi bohaterowie, wciągająca fabuła lub interesujący świat przedstawiony. Debiut literacki Alexandry Monir, zatytułowany jakże trafnie Poza czasem, zawiera wszystkie te elementy i jednocześnie wciąż nie powala oryginalnością. Ale i tak jest fajnie!

Michele Windsor miała w swoim życiu wszystko, czego tylko mogła zapragnąć: kochającą matkę, wspaniałych i oddanych przyjaciół oraz dach nad głową. Niestety, los obszedł się z nią okrutnie - dziewczyna właściwie z dnia na dzień straciła wszystko i niechętnie przeprowadziła się do dziadków z Nowego Jorku, z którymi matka nigdy nie utrzymywała bliższego kontaktu. Tam, w przepychu i luksusie, miała rozpocząć nowe życie. Dla nastolatki ogromnym szokiem była sama śmierć najbliższej osoby, ale spotkanie z zupełnie obcymi ludźmi, którzy mieli ją wychować, było ponad jej siły. Sądziła, iż w życiu nie spotka jej już nic dobrego, jednak okazało się, że pewien dziennik i tajemniczy klucz mogą sprawić, że Michele znów odnajdzie szczęście.

Chcecie wiedzieć za co polubiłam Poza czasem? Za Nowy Jork, lata dwudzieste, a także atmosferę, której współcześnie nigdzie już się nie uświadczy. Kto mnie zna, ten wie, że posiadam kilka genialnych książek o tamtych czasach i mam kompletnego fioła na ich punkcie. Tym samym miejsce akcji książki, może i niezbyt ambitnej i w sumie średnio udanej, sprawiło, że chłonęłam tekst jak gąbka, oczami wyobraźni widząc siebie na miejscu bohaterów. Wiele bym dała, żeby choć raz w życiu poczuć się tak, jakbym żyła w tamtych czasach. Chciałabym przejechać się automobilem, posłuchać prawdziwego jazzu i iść na imprezę do Gatsby'ego. Alexandra Monir może i nie wspięła się na wyżyny dokładnego opisu Nowego Jorku sprzed kilkudziesięciu lat, ale dała mi jego namiastkę, a to wystarczyło, bym zachwyciła się jej powieścią.

Bohaterowie książki, Michele oraz Phillip, nie wyróżniają się niczym szczególnym, ale posiadają za to jedną bardzo ważną dla mnie cechę: da się ich lubić. W literaturze istnieje wiele postaci, które irytują mnie samym swoim istnieniem, dlatego bohaterowie wykreowani w nie do końca udany sposób, ale za to znośni w tym, co robią, zdecydowanie są dla mnie godni uwagi. Nie mogę powiedzieć, bym się z ich historią jakoś szczególnie utożsamiała, jednak nie zmienia to faktu, że z przyjemnością śledziłam ich skomplikowane losy - nawet jeśli połączyła ich miłość od pierwszego wejrzenia, w którą absolutnie nie wierzę.

Wątek podróżowania w czasie póki co nie został zbyt dobrze rozwinięty, ale zapowiada się obiecująco. Dzięki niemu fabuła nie jest nudna i nie skupia się wyłącznie na perypetiach nastolatki. W istocie powieść tę czyta się znakomicie, bo i styl autorka ma lekki, i jakiś pomysł kiełkuje jej w głowie... W zasadzie to ciężko jest się do czegoś przyczepić - wprawdzie Poza czasem nie porywa i nie należy do oryginalnych utworów, ale nadal jest interesującą książką, która bez wątpienia spodoba się wielu nastolatkom. Mogą ją Wam z czystym sumieniem polecić. Myślę, że Alexandra Monir zasługuje na szansę - kto wie, może drugi tom będzie lepszy?

Poza czasem (Poza czasem #1), Alexandra Monir, Jaguar 2014, s. 320.

3 komentarze:

  1. Przyjemna książka, nie oczarowała mnie, ale fajnie zabijała nudę (:

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka była schematyczna i krótka. Ciekawa jestem czy druga część wypadnie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i uważam, że pomimo tego, iż na kolana nie powala to warto po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!