STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

6 lipca 2014

"Wołanie kukułki" - Robert Galbraith


Dla wielu osób w moim wieku seria o Harry'm Potterze to kwintesencja dzieciństwa i jedno z najważniejszych dzieł współczesnej kultury. Całkowicie zgadzam się ze stwierdzeniem, że Potteromaniak raz złapany w sidła doskonałego cyklu przygód nastoletniego czarodzieja pozostanie nim już na zawsze. Tak było ze mną - dzieła J.K. Rowling po dziś dzień pozostają najczęściej przeze mnie czytaną serią książek, z których każdą czytałam po kilkanaście razy. Na ich filmowe adaptacje zawsze czekałam  z ogromną niecierpliwością, a na finale cyklu płakałam ramię w ramię z dziećmi - tak mocno mam w sobie zakorzenioną miłość do twórczości JKR.

Dlatego też pewnie nikogo nie zdziwi fakt, że gdy ogłoszono prawdziwą tożsamość Roberta Galbraitha, autora Wołania kukułki, ochoczo zabrałam się za lekturę tej powieści. Zamierzałam upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: przeczytać kolejną książkę mojej ukochanej autorki i jednocześnie dać sobie szansę na pogodzenie się z kryminałami, które kiedyś lubiłam, a teraz przestałam regularnie czytać. I to był strzał w dziesiątkę!

Pozwólcie zatem, że nie będę udawać, że nie wiem kto kryje się pod pseudonimem Robert Galbraith i będę po prostu pisać o J.K. Rowling. Tak będzie mi dużo łatwiej i Wam zapewne również.

Pewnej zimowej nocy w jednym z londyńskich apartamentowców dochodzi do strasznej tragedii. Lula Landry, sławna modelka nazywana Kukułką, zostaje znaleziona martwa na chodniku. Policja stwierdza samobójstwo i umywa ręce, ale brat dziewczyny nie wierzy w tę koncepcję i rozpoczyna śledztwo na własną rękę. W tym celu zatrudnia emerytowanego wojskowego, a teraz prywatnego detektywa - Cormorana Strike'a. Jego zadaniem jest znalezienie nie motywu samobójstwa Kukułki, lecz jej... mordercy. Czy da sobie radę?

Muszę przyznać, że hasło zamieszczone na skrzydełku książki - Detektyw, jakiego dotąd nie było - doskonale charakteryzuje głównego bohatera. Cormoran Strike to postać trudna w odbiorze, bo z jednej strony swoim aroganckim i nieprzyjemnym zachowaniem odstrasza ludzi, a z drugiej zaskakuje profesjonalnym podejściem do pracy i nieprzeciętnie błyskotliwym umysłem. Ale nie łudźcie się - bohater Wołania kukułki w niczym nie przypomina ani Doktora House'a, ani Sherlocka Holmesa. Strike to na wskroś normalny, średnio atrakcyjny mężczyzna, kaleki, ponieważ w Afganistanie stracił nogę, a do tego niesamowicie realistyczny. Tymczasem chociażby którakolwiek z kreacji najsłynniejszego detektywa wszechczasów buduje obraz ideału - wprawdzie spaczonego, bo Sherlocka Holmesa normalnym przecież nazwać nie można, ale mimo wszystko ideału. Nigdy nie zastanawialiście się dlaczego Sherlock BBC, Elementary, czy dwa filmy z RDJ mają tylu fanów? Otóż, moi drodzy, Brainy is new sexy, ot i co. Cormoranowi inteligencji odmówić nie można, ale seksowny to on nie jest i dlatego nie należy go rozpatrywać w tych samych kategoriach. Tyle, jeśli chodzi o głównego bohatera.

Z przyjemnością chciałabym oznajmić, że faktycznie JKR aka Robert Galbraith napisała genialny kryminał. Udowodniła tym samym, że potrafi tworzyć nie tylko dla dzieci, ale i dla dorosłych. Choć w moim odczuciu nic nigdy nie będzie w stanie przebić Harry'ego Pottera, przyznaję z ręką na sercu, że pisarka zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Fabuła Wołania kukułki mocno trzyma w napięciu i nie wypuszcza ze swoich objęć. Jest przy tym dość rozbudowana i bardzo szczegółowa - zarówno w kreacji bohaterów, jak i w prowadzeniu wątku kryminalnego, czy wreszcie w szczegółowości opisów świata przedstawionego. Londyn przedstawiony przez autorkę jest niemalże namacalny i przysięgam, że nigdy nie był mi bliższy niż w trakcie lektury tej powieści. Dlatego tym bardziej cieszę się, że niedługo będę miała okazję zweryfikować swoją wizję tego miasta.

Na plus oceniam również to, że akcja toczy się tutaj kilkoma torami. Na pierwszy plan wysuwa się śledztwo w sprawie śmierci Luli, ale to nie wszystko, na czym skupia się fabuła. Bardzo dużo stron poświęca autorka temu jak wygląda życie Cormorana, a nie da się ukryć, że nie jest ono usłane różami. Czy brak nogi to za mało, by cierpieć? Może i tak, w końcu Augustus Waters też jej nie miał, a był najbardziej pozytywną osobą, z jaką spotkałam się w literaturze. Tak czy inaczej wszelakie problemy Strike'a nie są wbrew pozorom zapychaczem czy przerywnikiem, lecz treściwym, fabularnym mięsem, które fascynuje na równi z właściwym wątkiem. Do tego warto pamiętać o wspaniale opisanym Londynie, a także świecie celebrytów, który już nigdy nie będzie mi się kojarzyć z czymś dobrym. Wszak to sława zaprowadziła Lulę Landry tam, skąd nie ma już powrotu.

Pokuśmy się zatem o podsumowanie. Trup jest? Jest. Prywatne śledztwo prowadzone przez błyskotliwego, choć dziwnego w obyciu detektywa? Również. Czy śledztwo przebiega nie bez komplikacji, a detektyw - mimo trudności z jego zakończeniem - łączy wszystkie dowody i poszlaki w zgrabną całość? Jak najbardziej. Czy fabuła jest wciągająca? Żeby tylko. Czy zakończenie wbija Cię w fotel i sprawia, że błagasz mentalnie autorkę o chociażby zalążek kontynuacji? A jakżeby inaczej! A zatem bez cienia wątpliwości polecam Wołanie kukułki miłośnikom dobrych kryminałów, a na dodatek uspokajam tych bardziej niecierpliwych, że całkiem niedługo premierę będzie miał kolejny tom przygód Cormorana Strike'a - Jedwabnik.

Wołanie kukułki (Cormoran Strike #1), Robert Galbraith, Publicat 2013, s. 452.

8 komentarzy:

  1. Powoli przekonuję się do kryminałów - Wołanie kukulki jest jeszcze w kolejce do przeczytania, ale czuję, że to będzie dobra lektura :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałem nic pióra J. K. Rowling, aj. Jak tylko uda mi się w najbliższym czasie nadrobić serię o Harrym Potterze, to na pewno po 'Wołanie..." sięgnę, bo brzmi naprawdę dobrze. I jaką ładną okładkę ma ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak widzę książka mega ciekawa, co sprawia, że zaczynam się za nią rozglądać!
    J.K. Rowling to moja książkowa mama - to dzięki niej pokochałam świat książek i na milion procent będę poznawać jej kolejne powieści. A twoja recenzja utwierdza mnie w przekonaniu, że jej styl nie uległ zmianie na gorsze, a raczej na lepsze (o ile mógł). :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i także przyznaję, że książka jest bardzo dobra :) Już nie mogę się doczekać kolejnej części :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo się cieszę, że tak Ci się spodobała :) Książka czeka na półce... muszę się w końcu za nią zabrać, tym bardziej, że serią o młodym czarodzieju byłam zachwycona.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś nie mam ochoty na tę książkę, może przez to, że po odkryciu tożsamości autora zrobił się wielki szum.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kryminały lubię średnio, ale już tyle osób poleca tą powieść, że chyba kiedyś się skuszę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo brakuje mi w Twojej recenzji ujęcia postaci Robin. Tylko w połączeniu tej dwójki - Cormoran plus jego asystentka otrzymujemy spójną wizję fabuły. Moim zdaniem dopiero mówiąc o Robin można dodać porównanie do Sherlock'a Holmes'a ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!