STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

11 lipca 2014

"Żywe srebro" - Neal Stephenson


Neal Stephenson to żywa legenda - pisarz, o którym mówi się tylko w superlatywach. Do tej pory nie miałam styczności z jego twórczością, jednak wiedziałam, że kiedy już dojdzie do naszego spotkania, mam spodziewać się czegoś wielkiego. I bynajmniej nie chodzi tu o gabaryty jego powieści, które, krótko mówiąc, wymykają się wszelkim miarom. Odnośnie Neala Stephensona otrzymałam wiele wskazówek - usłyszałam, że jego proza mnie oszołomi i jednocześnie może momentami znużyć, a nawet przerosnąć. Mimo to sięgnęłam po jedno z jego najsłynniejszych dzieł, Żywe srebro otwierające wielbiony za granicą Cykl Barokowy. Czy było warto?

Przede wszystkim, sięgając po pierwszy tom tej serii, musicie liczyć się z tym, że przyjdzie Wam się zmierzyć z ponad tysiącem stron bitego tekstu. Ilość kartek do przewertowania jest dość przerażająca, ale, moi drodzy, żebyście Wy wiedzieli jakie to są kartki! I wcale nie chodzi mi o wydanie składające się z pięknej okładki oraz dobrej jakości papieru, lecz o to, co one zawierają. Na kartach Żywego srebra znajdziecie genialną historię z przełomu XVII i XVIII wieku, napisaną z epickim rozmachem i zachowaniem wszelkich detali.

Akcja toczy się dwutorowo - z jednej strony mamy tu opis XVIII wieku, z drugiej zaś retrospekcje głównego bohatera, Daniela Waterhouse'a, sprzed niemal stu lat. Postać Daniela jest o tyle ważna, że to za jego sprawą mamy okazję poznać największe umysły tamtych czasów, a wśród nich Isaaca Newtona, Johna Locke'a, czy też Godfryda Wilhelma Leibniza i wielu, wielu innych. Co za tym idzie, nauka jest tu dość istotnym, jeśli nie najważniejszym elementem powieści. Wiele dyscyplin dopiero się wówczas rodzi, a naukowcy nie widzą nic złego w najróżniejszych eksperymentach, niekiedy naprawdę drastycznych. 

Stephenson dość dokładnie, czasami aż do przesady, rozprawia o narodzinach filozofii naturalnej, co dla osób niezainteresowanych tematem może być niezwykle trudne do przebrnięcia. Całość dodatkowo gmatwa fakt, iż akcja dzieje się praktycznie w każdym zakątku świata. Nie da się ukryć, że rozmach fabuły robi wrażenie, jednak można czasem zgubić wątek lub po prostu nie nadążać. Żywe srebro to monumentalne, wymagające dzieło, do którego lektury trzeba się przygotować, zarówno pod względem czasowym, jak i mentalnym.

Może i nie porwała mnie kwestia narodzin filozofii naturalnej, ale za to jestem zachwycona czasem akcji. Dla maniaka historii chyba nie ma nic lepszego niż przekrój przez najważniejsze wydarzenia z tamtego okresu. Mi najbardziej zapadło w pamieć wydarzenie z Londynu z 1666 roku, zwane Wielkim Pożarem, choć oczywiście to zaledwie wycinek z dużo większej całości. Jestem absolutnie przekonana, że wielu czytelników będzie miało podobne zdanie. A jeśli dodać do tego kwestie polityczne i związane z nimi intrygi? Po prostu żal nie czytać!

Pod względem językowym autor Żywego srebra zaskakuje. Widać jego zabawę słowem, swoistą metaforykę, w której najwyraźniej się lubuje, a także jego miłość do dokładnego określania rzeczywistości. Opisy w jego wykonaniu to gorzko-słodkie doświadczenie - z jednej strony czyta się to z prawdziwą rozkoszą, a z drugiej robi się z tego straszna tyrada. Niekiedy autor rozwleka się z czymś, co mogło zająć kilka zdań, na ładnych parę stron. A wtedy czytelnik nie wie, biedny, czy ma czuć radość, czy znużenie. To dopiero zabawa!

Żywe srebro to prawdziwy majstersztyk. Nie dziwię się, że Neal Stephenson ma tylu fanów na całym świecie, a jego książki wychwalane są pod niebiosa. Ja jestem przekonana, że Cykl Barokowy to seria, którą po prostu trzeba przeczytać. Ogrom faktów, wymieszanie fikcji z rzeczywistością, mnogość wątków oraz bohaterów - wszystko to składa się na bardzo długą, niekiedy nużącą, ale mimo wszystko fascynującą lekturę, o której nie sposób mówić bez emocji, a już zwłaszcza - zapomnieć. Gorąco polecam, warto przeczytać!

Żywe srebro (Cykl Barokowy #1), Neal Stephenson, MAG 2014, s. 1120.

5 komentarzy:

  1. Z tego co próbuję skojarzyć to dotychczas nie miałam styczności z tym autorem, jednak coś mi w łebku świta, że gdzieś o nim słyszałam. I to w pozytywnym kontekście. Lubię od czasu do czasu przeczytać coś, co się wyróżnia od masy innych książek, dlatego tę z chęcia bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  2. A, to to jest ten cykl barokowy! Brzmi ciekawie, ale... męcząco. A widziałem jej gabaryty w Empiku. Muszę się poważnie zastanowić, czy chcę jednak po tę powieść sięgać, a jeśli tak, to wyznaczyć sobie do tego jakiś dobry czas. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię metaforykę i zabawę słowem myślę, że trafiłaby w mój gust. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba ten język ostatecznie mnie przekonał. Poszukam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś czuję, że to jednak pozycja nie dla mnie :P

    Poza tym tu Dori, dawna autorka bloga czyteniaa. Powróciłam z kolejnym blogiem -> http://minsjel.blogspot.com/. Niedługo powinny pojawić się pierwsze recenzje, a na razie zapraszam do proponowania, co mogłabym tam oprócz nich publikować :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!