STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

23 sierpnia 2014

"Między teraz a wiecznością" - Marie Lucas


Nazwisko Marie Lucas nic mi nie mówiło, kiedy otrzymałam propozycję zrecenzowania jej książki, która nosi nieco przydługi tytuł - Między teraz a wiecznością. Nie miało to dla mnie większego znaczenia, ponieważ zakochałam się w okładce i uznałam, że skoro jest to kolejna powieść wydana w popularnej serii Poza czasem, to musi mieć w sobie coś wyjątkowego. Niestety, wyjątkowo to ja się co do tej książki pomyliłam.

Nie powiem, że fabuła książki mnie nie wciągnęła, bowiem przeczytałam ją z przyjemnością. Problemem tego tytułu jest to, że autorka po mistrzowsku spartaczyła dwie sprawy. Po pierwsze - kreację bohaterów, z główną postacią na czele, a po drugie - sam pomysł na fabułę. Zacznę może od pierwszego powodu, dla którego Między teraz a wiecznością uznałam za niewypał. Rzadko kiedy czepiam się postaci, ale te, które występują w tej książce, wołają o pomstę do nieba. Powieść opowiada historię Julii, nastolatki zmuszonej do udawania kogoś, kim nie jest. Zaraz, zaraz. Zmuszonej!? To była jej własna, suwerenna decyzja, by stworzyć sobie nową tożsamość, dzięki której zabłyśnie w towarzystwie osób - delikatnie rzecz ujmując - nie reprezentujących sobą żadnych większych wartości. Nie wiem jak Wam, ale mi nie zależałoby na pozyskaniu uwagi bandy snobów, którzy uważają się za lepszych od innych. Dla głównej bohaterki jest to jednak szczyt marzeń. Julia zresztą nie należy do grona inteligentnych nastolatków. Kiepsko idzie jej logiczne myślenie, a pod względem uczuciowym jest niewiele lepsza od ulicznicy, latając od jednego chłopaka do drugiej i mieszając im w głowach.

Przechodząc do kwestii zmarnowanego pomysłu na książkę, chciałabym mocno podkreślić, że miał on duży potencjał. Wydaje mi się, że wciąż niewiele mamy na rynku powieści o duchach i chociażby z tego względu byłam lekturą dzieła Marie Lucas co najmniej podekscytowana. Szkoda, że wszystko potoczyło się tak, jakby autorka za wszelką cenę chciała podążać jak najprostszą drogą do zakończenia. W efekcie kilka dość ważnych wątków spłycono bądź zignorowano, przez co sporej części fabuły nie można zrozumieć lub dogłębnie poznać. Autorka podejmuje wiele ciekawych tematów, ale są to sprawy ledwie liźnięte, potraktowane po macoszemu, jakby głównym powodem ich istnienia była potrzeba zapełnienia większej ilości stron. Nie cierpię takiego pisania na siłę i uważam, że jeśli już autor podejmuje jakiś temat, to powinien doprowadzić go do końca, a nie urywać w połowie i skazywać czytelnika na wieczne domniemania.

Co na pewno mogę powiedzieć o tej powieści? To, że jest schematyczna i przewidywalna. Tak naprawdę nic w niej nie zaskakuje i nie dziwi. Czytelnik prowadzony jest za rękę od początku do samego końca i nie dość, że w niektórych przypadkach musi obejść się smakiem, to jeszcze na dodatek zabrania mu się myślenia. Osobiście lubię zastanawiać się nad czymś razem z bohaterami, ale tutaj tak się nie da - i nie tylko dlatego, że nie można się z nimi jakkolwiek utożsamić, ale i ze względu na to, że fabuła jest prosta jak konstrukcja cepa. Nie trzeba się nad niczym zastanawiać, bo autorka wszystko daje nam na tacy.

Chyba po raz pierwszy jestem tak rozczarowana pozycją wydaną w serii Poza czasem. Bardzo cenię Egmont za ten cykl, a zwłaszcza za jego piękną oprawę graficzną, ale tym razem coś im nie wyszło, bo czuję głęboki niedosyt. Między teraz a wiecznością to mocno przeciętna powieść, nie wyróżniająca się od innych niczym poza perfekcyjnie zmarnowanym potencjałem. Jest to wyłącznie lekkie czytadło, dość dobrze napisane, ale ani trochę nie porywające fabułą, bohaterami, czy też światem przedstawionym. Szkoda.

Między teraz a wiecznością, Marie Lucas, Egmont 2014, s. 464.

8 komentarzy:

  1. O kurcze :/ Mam tę książkę na półce i po tylu negatywnych opiniach, chyba nie sięgnę po nią prędko. Wielka szkoda, że potencjał powieści nie został wykorzystany.

    OdpowiedzUsuń
  2. To już któraś z kolei recenzja, która pokazuje, że książka jest niezbyt ciekawą propozycją dla czytelników, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daria... a ja wlasnie jestem ciekawa teraz jak sie czyta... taka ksiazke, chocby porownac z moim pisaniem... Zeby wiedziec, jak brzmi zle napisana ksiazka...
      w mysl : nie znasz goryczy, nie docenisz slodyczy...:) Pozdr Alicja

      Usuń
  3. Mnie już raz Egmont w tej serii rozczarował, więc mam świadomość, że słabsze punkty im się zdarzają. Ale i tak serię tę cenię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Okladka boska ! A co do opisu ... nie jestem przekonana :c to znaczy na pewno kupie ale boje sie rozczarowania . : / ale wlasnie przeczytalam RYWALKI po twojej recenzji wrecz musialam kupic natychmiast :) i cudowne jutro kupie 2 czesc i bede czekac do 10 na 3 :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oprawa rzeczywiście piękna. Szkoda, że treść rozczarowuje. Na razie odpuszczę sobie tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam tę książke i włąśnie ją skończyłam i muszę powiedxieć że wbrew wszystkim tym opiniom które są negatywne to ta ksiązka tak mnie wciązła że pomimo iż na on 422 strony przeczytałam ją przez 1 dzień. POruszająca historia która chwyta za serce. Polecam

    OdpowiedzUsuń
  7. Co kto lubi, mnie się spodobała.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!