STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

20 sierpnia 2014

"Przegląd Końca Świata. Blackout" - Mira Grant [przedpremiera]

Recenzje poprzednich tomów: Feed | Deadline

[NAJWYŻSZY PRIORYTET NAJWYŻSZY PRIORYTET NAJWYŻSZY PRIORYTET]

Przegląd Końca Świata skradł mi serce za sprawą dwóch pierwszych tomów serii, czyli Feed i Deadline. Niemal od razu okrzyknęłam Mirę Grant cudotwórczynią, zaś jej książki ucztą dla wyobraźni - arcydziełami, które powinien znać absolutnie każdy mieszkaniec Ziemi. Jestem nieodwołalnie zakochana w wykreowanym przez autorkę postapokaliptycznym świecie opanowanym przez żywe trupy, pełnym intryg na najwyższych szczeblach władzy oraz medycznych niuansów, które dały początek wirusowi Kellis-Amberlee. Ubóstwiam całą ekipę Przeglądu Końca Świata, a także wszystko, co ma związek z blogowaniem. Wiedziałam, że prędzej czy później seria będzie musiała się zakończyć, ale powiem Wam szczerze: nie umiem pogodzić się z faktem, że Blackout zamyka trylogię i tym samym kończy się mój ukochany cykl. To nie może być koniec!

Pod względem fabularnym można uznać, że Feed był thrillerem politycznym, zaś Deadline - medycznym. W Blackout mamy do czynienia z wybuchową mieszanką jednego i drugiego, w efekcie czego powieść wgniata w fotel i bez reszty wciąga. Nie zetknęłam się wcześniej z równie fascynującą historią, która - jakby nie patrzeć - jest wytworem wyobraźni Miry Grant, a mimo to chwilami tak bardzo przypomina prawdziwe życie, że można poczuć się nieswojo. Zaraz, zaraz, zombiaki może i są zmyślone, ale już cała ta heca z wirusem i ukrywaniem prawdy przez rząd bardzo przypomina naszą rzeczywistość - takie myśli przychodziły mi do głowy w trakcie lektury Blackout. Prawda stanowi w sumie sedno fabuły Przeglądu Końca Świata. Choć autorka ustanowiła apokalipsę zombie tłem dla wszystkich wydarzeń, najistotniejszym elementem treści wciąż pozostaje dążenie do prawdy za wszelką cenę - można uznać, że w przypadku tytułowej ekipy blogerów powiedzenie Po trupach do celu nabiera głębszego sensu. Tak czy inaczej, książka wydaje się być przemyślana najlepiej ze wszystkich trzech dotychczas wydanych, prezentując najwyższy możliwy poziom wśród powieści postapokaliptycznych. 

Mira Grant kupiła mnie już przy Feed, podczas gdy Deadline podtrzymał moje uwielbienie do serii, a nawet je wzmocnił. Wiedziałam, że i na Blackout nie będę miała najmniejszej szansy się zawieść. Autorka Przeglądu Końca Świata jest absolutną mistrzynią i inni pisarze powinni brać z niej przykład, bo wtedy świat byłby piękniejszy! Zapewne zabrzmi to śmiesznie, ale ja w trzecim tomie trylogii nie widzę żadnych wad i jedyne, co potrafię napisać, to kolejne peany pochwalne na cześć Georgii i Shauna Masonów. Blackout to dzieło pełne, idealne w każdym calu - fabuła przemyślana jest od początku do końca, nie ma w niej niedomówień, wszystko wyjaśnia się w racjonalny sposób, bohaterowie są wspaniale wykreowani, zaś pozostałe elementy powieści godne pochwały. Nie mam się do czego przyczepić - Mira Grant wiedziała, co robi, i zrobiła to perfekcyjnie.

Pierwszy tom trylogii wycisnął ze mnie potok łez, których nie spodziewałabym się po sobie w trakcie czytania książki o żywych trupach. Drugi tom rozwalił mnie zakończeniem - i to do tego stopnia, że skakałam po łóżku jak idiotka, nie mogąc uwierzyć w to, co czytam! Tymczasem trzeci to już wyższa szkoła jazdy. Ogrom emocji towarzyszących mi przy czytaniu zalał mnie do tego stopnia, że zupełnie traciłam kontakt z rzeczywistością. Potrafiłam czytać w każdym miejscu i o każdej porze - nie liczyło się dla mnie nic poza tą książką. Co tu dużo mówić - Mira Grant totalnie mnie sponiewierała i - co więcej - udało jej się znowu mnie zaskoczyć. Jednak jest też jedno ale: mamy w książce taki element fabuły, któremu skrycie kibicowałam od samego początku. TA SCENA miażdży i powie Wam to każdy, kto tak jak ja fangirluje serii. Po prostu musicie przeczytać ją sami - weźcie sobie zawczasu Nerwosol na uspokojenie, bo gwarantuję, że emocje sięgną zenitu!

Bohaterowie z krwi i kości, sensowna fabuła, wielowątkowość, precyzja, niepowtarzalny styl i nieskończone pokłady niebanalnych rozwiązań to główne elementy, z których składa się Blackout. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszej lektury do przeczytania i wspanialszego zwieńczenia cyklu. Mimo że nie potrafię pogodzić się z definitywnym końcem serii, uważam, iż jest to doskonały przykład tego jak powinno się kończyć opowiadane w kilku tomach historie. Poza tym wiem, że Georgia i Shaun znaleźli sobie idealną miejscówkę w moim sercu i zostaną ze mną już na zawsze - wszystkie książki i wszystkich bohaterów będę oceniać przez pryzmat tego, co stworzyła Mira Grant. Majstersztyk - inaczej się tego nazwać nie da.

Dziękuję, Sine Qua Non, że w całej swej mądrości uznaliście, że warto wydać u nas Przegląd Końca Świata. Dzięki Wam nareszcie dowiedziałam się jak wygląda genialna literatura. Gdyby nie Wy, mogłabym nigdy nie poznać tej historii, a to byłby ewidentnie koniec świata, przy którym Powstanie to pikuś. Dziękuję, genialna Miro Grant, że napisałaś tak wspaniałą historię, szczerą, prawdziwą i jedyną w swoim rodzaju, a także za to, że stworzyłaś Georgię i Shauna, którzy są dla mnie wzorem do naśladowania i już nigdy nie zapomnę emocji, jakich dzięki nim doznałam. A teraz Wy, drodzy Czytelnicy, jeśli kiedykolwiek liczyliście się z moim zdaniem w kwestiach doboru lektur - sięgnijcie po cały Przegląd Końca Świata, bowiem nie znajdziecie książek tak perfekcyjnych, co te, które napisała Mira Grant. Jeśli mielibyśmy wierzyć w istnienie natchnienia, to wierzcie mi na słowo - autorka tej serii z pewnością go doświadczyła.

I najważniejsze.

Powstańcie, póki możecie.

[KONIEC PRZEKAZU NA ŻYWO]


Blackout (Przegląd Końca Świata #3), Mira Grant, Sine Qua Non 2014, s. 512.

4 komentarze:

  1. O, widzę, że u kolejnej osoby ta książka jest na celowniku :D Chyba trzeba czekać na nią i poznać co ma środku, skoro wszyscy tak chwalą!

    http://dzikie-anioly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta seria to absolutne mistrzostwo nad mistrzostwami w dziedzinie mistrzowskich książek. Nie wiem, jak wygląda życie ludzi, którzy jeszcze nie sięgnęli po pierwszy tom.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ugh, dlaczego ja wciąż nie mam pierwszego tomu?! Muszę koniecznie kupić, bo już przeczytałam tyle pozytywnych recenzji, że aż mnie skręca. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O jezu... czytalam ELITE. i patrZE a tam na tyle ksiazki byl adres twojego bloga . A ja taka : o WOW !!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!