STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

9 września 2014

"Dawca" - Lois Lowry


Zazwyczaj narzekamy na ekranizacje książek, ponieważ ograniczenia czasowe wymuszają na ich twórcach cięcie scen, wśród których zawsze znajdą się takie, które fani uznają za ważne dla całokształtu filmu. Ich brak niemal za każdym razem wywołuje w widzach poczucie zawodu, co przekłada się na niezadowolenie i kiepskie wyniki w Box Office. Czasem jednak filmowa adaptacja daje jakiejś powieści drugie życie. Tak też się stało w przypadku Dawcy Lois Lowry. Premiera pierwszego tomu Kwartetu Dawcy miała miejsce w 1993 roku, a zatem ponad dziesięć lat temu. Niedawno, właśnie z okazji premiery filmu, Galeria Książki wznowiła i wypuściła na rynek Dawcę w nowej odsłonie. W kinie jeszcze nie byłam, ale lekturę powieści mam już za sobą i dziś z przyjemnością opowiem Wam co o niej myślę. Co więcej, sądzę, że wielu z Was po przeczytaniu tej recenzji razem ze mną popędzi na seans.

Zapewne nie zdziwi Was fakt, iż jest to książka dedykowana młodszemu czytelnikowi. Jak się okazuje, historia w niej zawarta jest jednak na tyle uniwersalna, że właściwie każdy może ją przeczytać. Jedyną wadą tekstu w takiej sytuacji jest jego lakoniczność - narrator jest wprawdzie wszechwiedzący, ale mimo wszystko widać tu spojrzenie dziecka. Co ciekawe, z drugiej strony treść jest przedstawiona w sposób surowy, można wręcz powiedzieć, że wyzuty z uczuć i emocji. O dziwo, właśnie ten zabieg wydaje mi się najważniejszym elementem Dawcy.

Bohaterem historii jest kilkunastoletni Jonasz. Chłopiec zamieszkuje społeczność zupełnie pozbawioną tego, co nazwałabym prozą życia - ludzie niczego nie czują, są całkowicie podporządkowani kaście rządzącej, a ich życie jest bezbarwne, i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Najważniejsze są ład, porządek i trzymanie się zasad. Uwierzcie mi, że choć tekst jest dość dziecinny, to jednak przedstawiona w niej wizja antyutopijnego świata jest przerażająca. Nie dość, że nikt nic nie czuje, to na dodatek wszędzie dookoła widać upiorną wręcz sztuczność, a także zakłamanie, które jest wygodniejsze niż prawda. Świat Jonasza to ponure, smutne i bezbarwne środowisko ludzi, którzy nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że są więzieni - zarówno przez system, jak i samych siebie. 

W tym niepoprawnym społeczeństwie przyszłości niezwykle ważną rolę odgrywa Dawca Pamięci. Zajmuje się on przechowywaniem wspomnień z przeszłości, a więc, jeśli dobrze rozumujecie, to wiecie, że pobratymcy Jonasza takowych nie posiadają. Podobno to one są źródłem nieszczęść, ale ja za nic w świecie nie podjęłabym świadomie decyzji o ich unicestwieniu. Decydując się na odrzucenie wspomnień, nie okazujemy szacunku naszej historii, która - mimo że naznaczona piętnem cierpienia - zdecydowanie warta jest zapamiętania. W takiej sytuacji chyba nie mogłabym nie współczuć Dawcy Pamięci, który jako jedyny posiada wspomnienia, ponieważ to, co przeżywa każdego dnia musi przechodzić wszelkie ludzkie pojęcie. Jednak z czasem każdy musi zostać zastąpiony przez kogoś innego. Obowiązki przejmuje wówczas nowa, odpowiednio przeszkolona osoba i w tym przypadku ma nią zostać Jonasz, przyszły Odbiorca Pamięci, wybrany przez rządzących na zastępcę swojego poprzednika.

Dawca to w gruncie rzeczy naprawdę wstrząsająca powieść. Przyglądanie się przemianie młodego chłopca, który spokojnie dorasta w komórce rodzinnej w poczuciu miłości i bezpieczeństwa, pozbawiony uczuć i wspomnień, a następnie z dnia na dzień przekonuje się, że całe jego życie to sprytnie przygotowana ułuda, to dla mnie istna katorga. Już od samego myślenia o tym robi mi się niedobrze i nawet nie wyobrażam sobie siebie na miejscu Jonasza. Mimo to podziwiam jego upór i odwagę, ponieważ dzięki niemu ostatecznie odczuwam swego rodzaju nadzieję na to, że w jego świecie nastanie lepsze jutro. Sprawienie, że zapomni się o piekle wojny, nie zmieni faktu, że takowe wybuchały i kończyły życie dziesiątek tysięcy osób. Przeszłości nie da się cofnąć, a zapomnienie o niej to policzek dla historii, a zwłaszcza ludzi, którzy brali w niej czynny udział. Tak nie powinno być!

Niewiele istnieje książek przeznaczonych dla dzieci, które są tak niesamowicie opisane i ważne. Ważne dlatego, że dają do myślenia i nie robią sieczki z mózgu, wciskając nastolatkom kity o paranormalnych ideałach. Uważam, że Dawcę powinno się czytać w szkołach jako lekturę - objętościowo nie jest on zbyt obszerny, za to można z niego wyciągnąć wiele dobrego. Gorąco go Wam polecam - po stokroć warto się z nim zapoznać!

Dawca (Kwartet Dawcy #1), Lois Lowry, Galeria Książki 2014, s. 296.

11 komentarzy:

  1. Choruję przewlekle na tę książkę, choć przyznam, że odrobinę się jej też boje ;) Ciekawa jestem też filmu, ale najpierw książka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam, książka ogromnie mi się podobała i już nie mogę doczekać się kontynuacji. :) Cieszę się, że dzięki filmowi o niej usłyszałam, aczkolwiek filmu sama jeszcze nie oglądałam. ;) Słyszałam, że sporo różni się od książki, głównie drażni mnie zawarty w ekranizacji wątek miłosny, ale może kiedyś dam mu szansę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po premierze ekranizacji o książce zrobiło się bardzo głośno, a co za tym idzie, moje chęci wzrosły. Mam zamiar jak najszybciej przeczytać! Jeszcze nigdy wcześniej nie spotkałam się z tą okładką, bardzo mi się podoba.
    Pozdrawiam, Shelf of Books :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie widziałam jeszcze filmu, ale nie miałam pojęcia, że to drugie życie tej książki. Wasza recenzja bardzo mnie zachęciła. Muszę ją przeczytać :D
    Pozdrawiam
    http://artemis-shelf.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ogromną ochotę na tę książkę - obejrzałam najpierw film i dlatego chciałabym zapoznać się z pierwowzorem. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bym nie wpisywała "Dawcy" do lektur szkolnych - narzucona interpretacja zapewne by wszystko zniszczyła. Co prawda książki nie przeczytałam (chwilowy brak funduszy), ale jest na mojej liście "must have".

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest jedna z tych książek, które w prostej treści kryje ciekawe przesłanie. Lektura jest przyjemnością. Co do filmu - od razu widać, że będzie różnił się od pierwowzoru, pytanie na jaką skalę i czy różnice pójdą w dobrym kierunku. Jutro będę miała okazję się przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na pewno przeczytam. I masz racje lista lektur dawno powinna byc odswiezona a z opisow na blogach Dawca sie nadaje.
    pokolenie-zaczytanych.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. przeczytałam, i osobiście uważam, że duuuuużo lepszy jest film, a książka się ciągnie i ciągnie

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy tylko ja mam wrażenie, że końcówka ma podwójne dno? Że oni nie znajdują tego domu i po prostu umierają? Ukazanie, że bunt wobec systemu nie ma sensu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie ten sam dylemat! Nie sądzę jednak, że bunt był bezsensowny. Skoro po śmierci Rosemary jej wspomnienia trafiły do ludzi, to z tymi Jonasza było tak samo (co jest opisane w książce), a że miał ich więcej od swej poprzedniczki, to mogły silniej oddziaływać na społeczność. Ona potrzebowała wspomnień, których wcześniej nie posiadała, aby zrozumieć, co wymaga zmian w jej systemie. Moim zdaniem taki jest właśnie sens tej desperackiej próby, ale nadal mam wątpliwości co do zakończenia.

      Usuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!