STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

7 września 2014

"Hopeless" - Colleen Hoover


Miłość nastolatków to wdzięczny temat na powieść młodzieżową. Nie trzeba się wysilać, bo i tak zawsze znajdą się chętni do przeczytania książki o licealnych miłostkach. Aby z typowej historyjki dla niewymagających powstało coś wartego naszej uwagi, trzeba już bardziej się przyłożyć. Należy obowiązkowo obarczyć swoje fikcyjne postacie masą problemów, uważając, aby nie przesadzić z dramatyzmem, a następnie za sprawą świetnie wykreowanych bohaterów, sensownej i refleksyjnej fabuły oraz chwytliwego stylu podbić serca czytelników.

Colleen Hoover podjęła się wyzwania i popełniła Hopeless. Pamiętam doskonale jak mocno zdziwiłam się, widząc nieprzetłumaczony tytuł książki na półkach księgarnianych. Wtopa czy celowy zabieg? Początkowo optowałam za czystym lenistwem, jednak lektura książki skutecznie wyleczyła mnie z cynizmu, bowiem okazało się, że celowość pozostawienia tytułu w oryginale to jedna z lepszych decyzji podjętych przed wydaniem Hopeless w Polsce. Chyba nie dałoby się lepiej niż w ten właśnie sposób oddać ducha dzieła Colleen Hoover. Brawo za odważną decyzję!

W książce znajdziecie historię Sky, nastolatki trzymanej pod kloszem przez jej nadopiekuńczą, adopcyjną matkę. Dziewczynie udaje się przekonać rodzicielkę, że pójście do publicznego liceum nie równa się zesłaniu do czeluści piekielnych - perspektywa chodzenia do szkoły razem z innymi dzieciakami wydaje jej się niezwykle ekscytująca. Wprawdzie wybiera się do niej sama, ponieważ jej najlepsza przyjaciółka, Six, wyjeżdża na wymianę do Europy, ale najważniejsze jest to, że w końcu wyrwie się z domu. Tam, a właściwie w supermarkecie, jeśli mam trzymać się faktów, poznaje Deana Holdera, który nie pozostawił po sobie dobrego wrażenia, lecz w efekcie wywrócił życie Sky do góry nogami. Trąca banałem, ale zapewne domyślacie się, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej.

Odnoszę wrażenie, że Hopeless powstało z dwóch powodów. Pierwszym z nich jest chęć złamania serc wszystkim swoim czytelnikom, a drugim potrzeba udowodnienia wszystkim wokół, że brak oryginalnej fabuły nie wyklucza zmajstrowania książkowego cudu. Dokładnie tym jest dla mnie dzieło autorki. A także, jeśli już mogę przełączyć się na tryb chwalenia, przepiękną, wzruszającą, mądrą i skłaniającą do refleksji historią, której przeczytanie było dla mnie jednocześnie i nagrodą, i zaszczytem. Dla takich książek zarywa się noce!

Szczerze mówiąc, spodziewałam się niezbyt ambitnej opowiastki dla nastolatek. Pewnie dlatego lektura Hopeless była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Myślałam, że tak poruszających książek już się nie pisze, bo wszyscy chcą happy endów, a dramaty już się nie sprzedają, ale bardzo się myliłam. Cieszę się, że Colleen Hoover zdecydowała się wydać tę powieść, bo dzięki niej odzyskałam wiarę w to, że istnieje coś takiego jak dobra powieść z gatunku young adult. Hopeless poruszyła mnie jak mało która książka i choć nie wylałam przy niej morza łez tak jak przy Gwiazd naszych wina, to jednak w myślach odkładam ją już na półkę z najlepszymi powieściami, które udało mi się przeczytać. Fizycznie powinno to nastąpić niebawem, jako że wreszcie dorobię się nowego regału i wyniosę do piwnicy stary telewizor, robiąc sobie więcej miejsca na książki. Serio, po co komu telewizor, kiedy wokół jest tyle świetnych lektur do odkrycia?! Warto zacząć od Hopeless - wtedy byłby do idealny start w świat książek.

Hopeless autorstwa Colleen Hoover to powieść, obok której trudno przejść obojętnie. Do lektury zachęca nas nie tylko piękna oprawa, ale i obiecująca treść blurba. Podsumowując, jest to niezwykle emocjonująca książka, która zaskoczyła mnie i zachwyciła do tego stopnia, że wciąż jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co przeczytałam. Polecić ją Wam z całego serca to za mało, dlatego napiszę po prostu, że Hopeless to absolutny must read!

Hopeless (Hopeless #1), Colleen Hoover, Otwarte 2014, s. 424.

20 komentarzy:

  1. Również byłam zachwycona! Jedno z lepszych New Adult na naszym rynku wydawniczym. Choć słyszałam, że inne książki tej autorki, już nie są tak dobre :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są dobre. Przeczytałam większość niestety jeszcze nie wszystkie :(. Powstały dodatki ( chyba można to tak nazwać) do Hopeless ( Losing hope i Szukając Kopciuszka) które się wzajemnie dobrze uzupełniają i tworzą całkowity obraz historii. Przeczytałam też Burze uczuć choć może jest to książka bardziej dla dorosłych, mi się bardzo podobała. Uważam że książek nie można porównywać w kategoriach lepsze / gorsze dlatego, że trzeba brać różne aspekty pod uwagę. Osobiście polecam przeczytać inne książki tej autorki bo są bardzo dobre ( według mnie) ;)

      Usuń
  2. Jak tylko skończę obecne książki to od razu zabiorę się za czytanie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę w koncu kupic, bo szczerze to właśnie ten nieprzetlumaczony tytuł od początku mnie zaciekawił ;) A tak pozytywna i dobra recenzja zachecilas mnie jeszcze bardziej! :D Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle pozytywnych recenzji na temat tej książki, że chyba będę musiała przeczytać ; )

    OdpowiedzUsuń
  5. Wciąż dużo skrajnych recenzji tej książki przewija się w Internecie. Osobiście nie wiem, czy powinnam po nią sięgać - moje wymagania będą wysokie i obawiam się, że tekst zwyczajnie im nie sprosta.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja dalej nie rozumiem, co innych tak bardzo w niej zachwyca - przecież pierwsza połowa jest nie do przebrnięcia, trzeba się taplać w zachwytach Sky nad Holderem, nad chęcią polizania jego dołeczków, nic, tylko rzucić nią o ścianę. Fakt, druga połowa jest zupełnie inna, ale tak czy inaczej uważam, że "Hopeless" kompletnie nie zasługuje na takiej zachwyty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie "Hopeless" poruszyła właśnie bardziej niż "Gwiazd naszych wina". Jest jedną z lepszych powieści. Ma swoje minusy oczywiście, ale jest naprawdę dobra.

    OdpowiedzUsuń
  8. "Hopeless" czytałam i rzeczywiście książka to swego rodzaju magia wśród obecnych nowości. Nie mam do niej żalu oprócz zakończenia, które mnie nieco zawiodło. Może po prostu naczytałam się zbyt wiele pozytywów i moje oczekiwania były zbyt wysokie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tak książka porusza. I to jak! I faktycznie dla takich książek warto nie przespać nocy(sama tak zrobiłam). Odważna myśl z tym telewizorem. Gdybym miała możliwość mieć ile ksiązek i jakie chce każdego dnia pewnie bym tak zrobiła ale tak... Chyba jeszcze nie czas na takie rewolucje w moim zyciu;)
    Pozdrawiam!
    pokolenie-zaczytanych.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja obywam się bez telewizji już od trzech lat :) Tylko u rodziców coś oglądam, gdy ich odwiedzam. A u mnie w mieszkaniu stoi telewizor, który i tak jest za stary, by cokolwiek odbierać, więc najwyższa pora znieść go do piwnicy, a w jego miejsce postawić nowe książki! :)

      Usuń
  10. Niestety, mnie pierwsza połowa powieści zawiodła. Dopiero później zaczęło się ciekawie dziać, a i to nie było do końca przekonujące. Niemniej, zgadzam się - dobrze, że takie książki powstają.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham tę książkę. Powaliła mnie na kolana i bardzo długo nie mogłam się podnieść.

    OdpowiedzUsuń
  12. Powieść nie spowodowała, że zarwałam noc, a i nie nazwałabym jej książkowym cudem, ale na pewno będę dobrze wspominała "Hopeless", bo to całkiem dobra lektura.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pochłonęłam Hopeless w kilka godzin. Podobała mi się, ale momenty cielesnych zbliżeń, zwłaszcza pod koniec książki wydały mi się, no cóż, nieco zbyt dosłowne... Nie wiem, co myśleć o New Adult... Czytałam już kilka powieści i większość z nich nie przypadła mi do gustu. :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak tylko że ta kobieta która wychowyje Sky nie jest jej matką adopcyjną ( ani tym bardziej rodzicieką jak napisałaś ) tylko ciotką ( siostrą ojca Sky ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Użyłam słowa "rodzicielka" jako synonim, poza tym uważam, że nie ma nic złego w nazywaniu osoby wychowującej rodzicem. Ile jest porzuconych dzieci, które mają innych rodziców, a są wychowywane przez osoby postronne? Co do adopcji mogłam się pomylić, przepraszam.

      Usuń
  15. Najlepsza książka jaką przeczytałam <3 Bardzo polecam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!