STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

5 października 2014

"Gra o miłość" - Eve Edwards



Szesnastowieczna Anglia rządziła się własnymi prawami. Ci, którym przyszło żyć w tamtych burzliwych czasach, musieli liczyć się z dominacją monarchii, a także ogromną rolą Kościoła. Trzeba było przestrzegać etykiety, dobrze się prowadzić i nie przynosić wstydu rodzinie. Życie z pewnością nie było łatwe, choć nie można o nim powiedzieć, by było nieciekawe. W istocie śledzenie losów bohaterów wykreowanych przez Eve Edwards to nie lada gratka dla wszystkich miłośników okresu panowania dynastii Tudorów, ale nie tylko, bowiem autorka świetnie sobie radzi z opisami i fabułą, z historii czyniąc jedynie tło dla losów głównych postaci, które odgrywają najistotniejszą rolę. Nie od dziś wiadomo, że by z przyjemnością czytać powieści historyczne, trzeba lubić historię. Muszę przyznać, że Eve Edwards zadaje tym słowom kłam, ponieważ książki w jej wykonaniu są naprawdę wciągające i z pewnością będą odpowiednią lekturą dla wszystkich, nie tylko typowych zapaleńców.

Gra o miłość to trzeci i zarazem ostatni tom Kronik rodu Lacey. Jak zapewne pamiętacie, bohaterem pierwszego tomu był Will Lacey, zaś drugiego - jego niepokojny brat James. Tym razem wybór autorki padł na inną gałąź tego znamienitego rodu, bowiem główne skrzypce dla odmiany odgrywa nieślubny syn hrabiego Dorset, Kit Turner.

Nikogo zapewne nie zdziwi o co w tej powieści chodzi. Główny bohater, artysta teatralny i hulajdusza, poznaje i z miejsca zakochuje się w bogobojnej Mercy Hart, córce bogatego kupca, który u jej boku widziałby wpływowego Anglika, a nie aktora bez grosza przy duszy. Rygorystyczne zasady zawierania związków małżeńskich w XVI wieku sprawiają, że ta dwójka co rusz napotyka nowe trudności w osiągnięciu szczęścia. Ich zmagania z przeciwnościami losu stają się motorem napędzającym całą fabułę Gry o miłość i poza nimi nie uświadczymy w tej książce niczego odkrywczego. Panowanie dynastii Tudorów jest tu zaledwie liźniętym tematem, co trochę mnie zmartwiło, ale z drugiej strony otworzyło twórczości Edwards drogę do nowych czytelników. Ogółem nie jest źle.

Niestety, jedna rzecz nie zmieniła się nawet w tomie wieńczącym serię. Mowa tu o przewidywalności fabuły, która dosłownie wyssała ze mnie cały entuzjazm wobec historii Kita i Mercy. Na początku mamy pierwsze spotkanie, potem szereg randek skutkujących rozkwitnięciem wielkiej miłości, następnie serię przeszkód, które upierdliwie stoją na drodze do osiągnięcia szczęścia, a na końcu happy end godny produkcji Disney'a.

Przyznaję, że Gra o miłość jest lekturą przyjemną i odprężającą. Autorka dokładnie odwzorowała obyczajowość tamtej epoki i na jej podstawie ukuła fabułę, która - momentami trochę nudna i przewidywalna - mimo wszystko stanowiła całkiem przyjemną odskocznię od innych książek. Ostatni tom Kronik rodu Lacey czytało mi się szybko i sprawnie dzięki stylowi Eve Edwards, który jest wręcz stworzony dla młodzieżówek, więc nie spędziłam przy nim zbyt wiele czasu, ale za to nie był to czas zmarnowany. W istocie nie żałuję, że po niego sięgnęłam.

Serię autorstwa Eve Edwards wspominać będę z pewnym rozrzewnieniem, gdyż dostarczyła mi mnóstwa pozytywnych emocji i dodatkowo rozbudziła moje zainteresowanie historią. Nie obawiajcie się jednak, że powieść zdominowana jest przez suche fakty historyczne. Nic bardziej mylnego! Tam naprawdę wiele się dzieje i wszystko kręci się wokół głównych bohaterów, ponieważ autorka skupia się na nich, a nie na tle historycznym. Generalnie polecam Wam tę serię - przez pryzmat wszystkich trzech tomów mogę Wam powiedzieć, że warto po nią sięgnąć.

Gra o miłość (Kroniki rodu Lacey #3), Eve Edwards, Egmont 2014, s. 296.

4 komentarze:

  1. Ogromnie się cieszę, że tą serię podsumowałaś tak, a nie inaczej, bo mam ją w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cała seria wydaje się dość ciekawą historią, chciałabym się zanurzyć w tej epoce bez reszty. Jesień będzie sprzyjała takim podróżom więc nie pozostaje mi nic innego jak poszukanie pierwszej części :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię przewidywalnych książek, ale lubię te bez suchych historycznych faktów, które psują całą fabułę i tylko zaśmiecają książkę :) Według mnie oczywiście. Seria może okazać się ciekawą :)

    Zapraszam do mnie: nocny-mark.blogspot.com
    P.s. Dopiero rozkręcam bloga i prosiłabym o opinię :)
    Z góry dziękuje

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę małe zmiany na blogu. Chyba dawno do Ciebie nie zaglądałam :)
    Od dłuższego czasu mam ochotę na przeczytanie tej książki, nawet zamawiałam ją kiedyś od księgarni, z którą współpracuję, ale okazało się, że to była inna książka pod tym samym tytułem :)

    www.im-bookworm.pl

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!