STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

17 października 2014

"Krzyk Icemarku" - Stuart Hill


Na świecie debiutancka powieść Stuarta Hilla, Krzyk Icemarku, miała premierę kilka lat temu, a do Polski trafiła dopiero w tym roku. Bardzo byłam ciekawa, czy autor będzie w stanie zainteresować mnie typową powieścią dla młodszych czytelników w równym stopniu, co John Flanagan, dlatego z przyjemnością sięgnęłam po pierwszy tom Kronik Icemarku. Czy warto mu było poświęcić czas? Tego dowiecie się z poniższej recenzji.

Bohaterką historii jest kilkunastoletnia Thirrin, która obejmuje rządy w Icemarku po niespodziewanej śmierci jej ojca. Dzięki wojskowemu wyszkoleniu świetnie się do tego nadaje, jednak spokój niewielkiego państewka zostaje zakłócony. Młodziutka królowa musi stawić czoła potężnemu przeciwnikowi, a żeby to zrobić, musi namówić do pomocy inne ludy, w tym magiczne stworzenia, które jej ojciec do tej pory nie traktował poważnie.

Nie mogę powiedzieć, by kreacja głównej bohaterki przypadła mi do gustu, ponieważ byłoby to kłamstwo. Thirrin praktycznie bez przerwy irytowała mnie swoim dziecinnym zachowaniem, choć oczywiście miewała momenty, w których podejmowała rozsądne decyzje. Wydaje mi się, że na mój odbiór wpływ miał również jej wiek, który siłą rzeczy sprawił, że zachowywała się w taki, a nie inny sposób. Dopiero wraz z upływem czasu Thirrin dojrzała do roli, jaką wyznaczył jej okrutny los, lecz stało się to zbyt późno, żebym zdążyła zmienić do niej nastawienie.

Zdecydowanie bardziej podobała mi się za to kreacja świata przedstawionego. Wizja Hilla to klasyczne fantasy, a więc w jego książce roi się od magicznych stworzeń, ale bez zbędnych udziwnień. Autor postawił też na stary, ale jary motyw zagrożonego królestwa, do ratowania którego wyznaczono młodą królową. Ale mniejsza o to, dziś trudno o stuprocentową oryginalność. Krainy, które wymyślił autor, przedstawione są z rozmachem - opisy są na tyle plastyczne, że bez problemu można oczami wyobraźni przenieść się do Icemarku i okalających go państewek. Dzięki temu przygoda Thirrin staje się o wiele ciekawsza i nawet nie zauważa się tych godzin spędzonych przy lekturze książki. Autor posiada również przyjemny i łatwy w odbiorze styl, który uprzyjemnia czytanie i sprawia, że czas spędzony z bohaterami należy do dobrze spędzonych chwil.

Krzyk Icemarku nie jest ani oryginalną, ani też zaskakującą lekturą. Nie ma w sobie niczego, co mogłoby mocno wyróżnić się na tle innych książek. Debiut Stuarta Hilla jest za to przyjemną i wciągającą historią, która spodoba się każdemu młodemu czytelnikowi zainteresowanemu fantastyką. Czas jej poświęcony nie był zmarnowany i uważam, że nie jestem jedyną osobą, której ten tytuł przypadnie do gustu. Nie ma co oczekiwać fajerwerków, ale za to można się spodziewać ciekawej opowieści o przyjaźni i odwadze.

Krzyk Icemarku (Kroniki Icemarku #1), Stuart Hill, Galeria Książki 2014, s. 496.

8 komentarzy:

  1. Bardzo chciałam przeczytać tą pozycję i nie mogłam się powstrzymać, by nie kupić jej w antykwariacie za 7 zł. Więc jak na Twoją ocenę, myślę, że to nie są źle wydane pieniądze, mam nadzieje, że mnie bohaterka nie będzie aż tak irytować, bo bardzo jestem wyczulona na tym punkcie.

    OdpowiedzUsuń
  2. "...niespodziewanej śmierci jej ojca"? :v Też mi niespodzianka. No przecież on szedł na wojnę, daa! Na wojnie się przede wszystkim ginie, co nie? :)

    I nie rozumiem tak wysokiej oceny, skoro nie spodobała ci się ani główna bohaterka, ani książka nie była zaskakująca, ani też oryginalna. Za świat i przyjemny styl 4,5/6 przy tylu minusach? Czy może dlatego, że książka recenzencka? :)

    Ze swojej strony powiem, że uważam "Krzyk Icemarku" za zupełny gniot. Beznadziejna główna bohaterka, naiwna i pozbawiona logiki fabuła, do tego oparta na przerobionym 91847284 razy schemacie, przewidywalna i praktycznie pozbawiona oryginalności w kwestii świata przedstawionego. Dla mnie to jest po prostu okropność i tyle. Szanuję twoje zdanie, jednak nie rozumiem, dlaczego ocena jest tak wysoka. To co ty byś wystawiła takiemu Tolkienowi - 15/6? (To tylko przykład, nie uważam, by Tolkiena trzeba było w ogóle recenzować).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jakie dziecko żegna ojca przed wielką bitwą i spodziewa się, że umrze? Każdy ma nadzieję, że jednak będzie inaczej. Poza tym wiele osób jednak przeżywa piekło wojny.

      Thirrin przede wszystkim mnie irytowała, ponieważ zachowywała się bucowato. Nie spodobało mi się to, ale też nie zepsuło przyjemności czytania. Fakt, że książka nie grzeszy oryginalnością, jakoś specjalnie mnie nie dziwi, ponieważ w dzisiejszych czasach coraz trudniej być oryginalnym. Podziwiam za to świat przedstawiony, ponieważ eksplorowanie go, uczenie się czegoś o nowych krainach zawsze najbardziej mi się podoba w klasycznej fantastyce. Jest to dla mnie wystarczający powód do tego, by dobrze ocenić książkę.

      Dziwi mnie tylko, że zabierasz się za podważanie czyjejś subiektywnej opinii :) Wyrazić swoje zdanie - owszem, warto, a ja chętnie słucham o wrażeniach innych osób z przeczytanej lektury, ale żeby oceniać czyjąś opinię przez pryzmat własnej? Chyba byłoby mi wstyd.

      Według mnie książka była dobra i tyle. Z irytującą bohaterką i pozbawiona oryginalności, ale dobra. Widocznie nie jestem wybrednym czytelnikiem ;)

      Pozdrawiam :)

      PS. Tolkien pozostaje poza oceną, bo na nim się wychowałam <3

      Usuń
    2. Ym, nie chcę twojej opinii podważać i też nie miałem tego na celu, po prostu nie rozumiem tak wysokiej oceny, skoro jest spora gama rzeczy, które ci się w niej nie do końca spodobały. Jednak chyba jestem zwolennikiem filozofii, że skoro książka ma minusy, to trzeba jej w ocenie dopiec. :)
      I serio - napisałem, co sam o "Krzyku..." uważam, nic do twojego zdania nie mam. I nie widzę powodu do wstydu, skoro główne przesłanie mojego komentarza to po prostu: Czemu ta ocena jest taka wysoka??. No cóż, może następnym razem odpuszczę sobie komentowanie. ;)

      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. A to przepraszam, źle zrozumiałam intencje :) Komentarze są zawsze mile widziane, po prostu nie do końca zrozumiałam o co chodziło. Każdy z nas chyba wyznaje inną filozofię oceniania, ja akurat jadę ostro tylko po tych książkach, które wybitnie mi się nie spodobały. Z "Krzykiem..." Tak nie było :)

      Usuń
  3. Czytałam już o niej co nieco, ale po raz kolejny widzę, że to przeciętna książka. Lektura na pewno jest przyjemna, ale nic poza tym, więc mnie do niej nie ciągnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobała mi się, chociaż czegoś zabrakło :) Jednak zła nie była :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja raczej nie sięgnę:) ale z drugiej strony tak nisko nie oceniłaś, więc pewnie książkę czyta się łatwo. Może warto. Chyba poczekam, az mi sama wpadnie w ręce :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!