STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

16 października 2014

"Maria Antonina. W Wersalu i Petit Trianon" - Juliet Grey


Recenzja poprzedniego tomu: Z Wiednia do Wersalu

Maria Antonina, przez Francuzów okrzyknięta najgorszą królową w historii kraju, paradoksalnie stała się moją ulubienicą, jeśli chodzi o postacie historyczne. Żona ostatniego Burbona rządzącego przedrewolucyjną Francją to fascynujący materiał na książkę - potępiana, szkalowana i wielokrotnie oskarżana o czyny, których nie popełniła, skończyła żywot jako bodaj największa ofiara terroru Robespierre'a. Poświęcona jej trylogia autorstwa Juliet Grey to jedna z najlepszych propozycji beletrystycznych o słynnej Austriaczce, którą z czystym sumieniem mogę polecić wszystkim miłośnikom Antoinette. Dziś dzielę się z Wami moimi wrażeniami z lektury drugiego tomu serii.

W Wersalu i Petit Trianon obejmuje wydarzenia, które miały miejsce na dworze Francji, począwszy od koronacji Ludwika XVI, poprzez aferę naszyjnikową oraz pobyt w Petit Trianon, a na zburzeniu murów Bastylii w 1789 roku skończywszy. Dla Marii Antoniny były to czasy pełne niepokoju, ale i wielkiej radości, gdyż po latach małżeńskich kłopotów królowa w końcu zaszła w ciążę. Wprawdzie nie wydała na świat delfina, lecz córkę nazywaną Madame Royale, lecz dla Antoinette nie miało to większego znaczenia, zwłaszcza że po jakimś czasie do królewskiej córki i tak dołączył następca tronu. Myślała, że poddani wreszcie się do niej przekonają, ale bardzo się myliła.

Maria Antonina rzeczywiście nie miała łatwego życia. Francuzi od początku nie darzyli jej sympatią, uważając że wyszła za Ludwika tylko po to, by szpiegować dla Austrii i szkodzić interesom kraju. Wielokrotnie z niej szydzili i szkalowali w nieprawdziwych ulotkach i obraźliwych pamfletach, które opisywały jej rzekomą rozwiązłość i liczne romanse. Nazywali ją Madame Deficyt, jakby wszystkie problemy ze skarbem państwa były jej wyłączną winą. W istocie Maria Antonina przejawiała skłonność do hazardu i lubiła dobrze wyglądać, lecz na pewno nie trwoniła pieniędzy w takim stopniu, w jakim jej zarzucano - zresztą problemy finansowe Francji pojawiły się już za rządów poprzedniego władcy. Francuzi tak bardzo jej nienawidzili, że każdy jej krok i każdą decyzję z miejsca krytykowali. Oskarżali ją o manipulowanie Ludwikiem XVI i mieli jej za złe, że po latach odnalazła spokój w odrestaurowanym pałacyku Petit Trianon. Czegokolwiek by nie zrobiła, oni zawsze reagowali agresją i nienawiścią.

Nie wiem jak ta kobieta wytrwała wśród tak nikczemnych osób. Tym bardziej nie potrafię zrozumieć jak udawało jej się zachować pogodę ducha i mimo wszystko kochać tych ludzi oraz życzyć im tego, co najlepsze. Na jej miejscu już dawno bym się załamała, a na pewno coś bym zrobiła tym bezczelnym obywatelom, gdyż ich zachowanie przechodziło ludzkie pojęcie. Być może wygłoszę teraz niepopularny pogląd, lecz uważam, że Francuzi byli wtedy bandą nieokrzesanych dzikusów, zaś rewolucja francuska jest tylko tego dowodem. Nie neguję faktu, iż walczyli o swój dobrobyt, lecz problemy z głodem i kiepskimi warunkami życia można było rozwiązać na drodze dyplomacji, do czego usilnie dążył dwór. Niestety, ludowi to nie wystarczyło - oni chcieli zobaczyć swoich władców martwych, a realną władzę oddać w ręce rewolucjonistów, w tym Robespierre'owi.

O historycznych aspektach życia Marii Antoniny mogłabym pisać w nieskończoność, ale nie tylko o tym miałam Wam napisać. Chyba największą zaletą tej książki jest zgodność z prawdą historyczną. Czytelnicy zawdzięczają to zamiłowaniu autorki do historii, a ja muszę przyznać, że nie ma nic lepszego niż pisarz piszący o tym, co kocha. Dzięki temu powieść Juliet Grey jest realistyczna, a dla mnie osobiście - fascynująca. Nie potrafiłam oderwać się od lektury i żywo reagowałam na wydarzenia ukazane w książce. Prozą autorki zachwyciłam się już przy czytaniu pierwszego tomu, dlatego teraz pokochanie tej opowieści było tylko formalnością. A co najważniejsze, tak jak Z Wiednia do Wersalu było zaledwie wstępem do całej historii, tak W Wersalu i Petit Trianon opisuje wydarzenia, które wpłynęły na Francję jak żadne inne. Nie umiałabym przejść obok tej książki obojętnie.

Po raz kolejny jestem zachwycona dziełem Juliet Grey. Z każdej strony tej powieści widać jak wielką pasją jest dla autorki historia. Czytanie wyniku jej ciężkiej pracy to prawdziwa przyjemność, zwłaszcza że i styl oraz narracja z punktu widzenia Marii Antoniny przypadły mi do gustu. Ogromnie się cieszę, że ta seria wpadła w moje ręce. Gdyby nie Juliet Grey i Bukowy Las, moja wiedza o najsłynniejszej królowej Francji sprowadzałaby się do jej tragicznej i niesprawiedliwej śmierci poprzez ścięcie na oczach bestialskiego tłumu rewolucjonistów.

W Wersalu i Petit Trianon (Trylogia o królowej Francji #2), Juliet Grey, Bukowy Las 2013, s. 392.

3 komentarze:

  1. Maria Antonina po prostu ma coś w sobie. To postać, która wzbudza emocje. Z przyjemnością przeczytam tę książkę.
    Pozdrawiam;)
    pokolenie-zaczytanych.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Maria Antonina, to postać, który każdy musi znać, więc z przyjemnością sięgnęłabym po taką pozycje, która rozkochałaby mnie w niej jeszcze bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm kolejan osoba zachwala :) Może powinnam się skusić, bo w sumie lubię czasami coś historycznego przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!