STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

21 października 2014

"Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety" - Mark Helprin



Wpływ ma życie człowieka ma wiele czynników, ale o tym, by miała go kawa, nigdy wcześniej nie słyszałam. Do grona kawoszy raczej nie należę, ale jedną café au lait dziennie strzelić sobie muszę. Jestem przeciwieństwem Oscara Progresso, bohatera najnowszej książki Marka Helprina wydanej nakładem Wydawnictwa Otwarte, który kawę uważa za największe zło tego świata. To przez nią popełnił morderstwo i poszedł do wariatkowa, by finalnie trafić do Rio de Janeiro i codziennie wspinać się na wzgórze z wysłużonym waltherem P88 w kieszeni, gdzie wśród wspaniałych widoków może w spokoju spisywać wspomnienia i upychać je w mrówkoszczelnej kasecie. 

Mark Helprin za pośrednictwem Oscara Progresso w sposób ironiczny i gorzko-słodki komentuje współczesny świat nieustannie goniący za sławą, władzą i pieniędzmi. Z opowieści głównego bohatera wyłania się realistyczny obraz rzeczywistości, w jakiej przyszło mu żyć, a który pozostawia wiele do życzenia. I choć nie brak tu humoru, nie można powiedzieć, by wizja ta napawała optymizmem. W gruncie rzeczy jest to smutne, że świat podążył w takim, a nie innym kierunku. Jeszcze gorszy jest fakt, że aby powstała tak oryginalna powieść, na świecie musiało dojść do wszystkich tych niekorzystnych zmian. Całe szczęście, że w tym emocjonalnym rozgardiaszu bohaterowi udaje się zachować pogodę ducha, mimo antypatii do kawy i sporego bagażu doświadczeń, także negatywnych.

Muszę przyznać, że jestem zaskoczona kreacją głównego bohatera. Oscar Progresso to postać nietuzinkowa, wręcz powiedziałabym nawet, że ekscentryczna. Jego barwny życiorys to doskonałe tworzywo do napisania powieści, bowiem czytelnik ani przez chwilę nie ma prawa się nudzić, kiedy ma do czynienia z tak ciekawą osobowością. Wydaje mi się też, że jednocześnie jest to postać do bólu prawdziwa - ani razu nie podważyłam wizji autora, mimo że główny bohater przeżył mnóstwo niesamowitych przygód, a jego życie można byłoby opisać w wielotomowej biografii. Helprin posiada niebywały talent do wymyślania niebanalnych postaci w swoich książkach. Sądzę, że pan Progresso spodoba się wielu czytelnikom, a i śmiem sądzić, iż wciąż nie jest to szczyt możliwości pisarza.

Największą zagadką Pamiętnika z mrówkoszczelnej kasety była dla mnie awersja głównego bohatera do kawy. Jak się okazało, nie była to zwyczajna niechęć do picia tego trunku, lecz i czynnik wywołujący liczne zmiany w życiu Oscara, a także powód, dla którego popełnił pierwsze morderstwo. Kawa działała na niego jak płachta na byka i powiem Wam szczerze, że chyba nie odważyłabym się jej wypić w jego obecności. Gdyby w tym momencie pan Progresso mógł spojrzeć co piję w chwili pisania tej recenzji, zapewne znów doszłoby do rękoczynów.

Mark Helprin po raz kolejny zachwycił mnie swoją niesamowitą wizją i umiejętnością opisywania świata takim, jaki jest, ale za to z zachowaniem zdrowego rozsądku i sporej dawki humoru. Krytyka autora jest uzasadniona, zaś otoczka, w jaką ją ubrał, całkowicie zasadna. To już drugie moje spotkanie z autorem i zarazem kolejne niezwykle udane. Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety polecam Wam z całego serca i jednocześnie podpowiadam, że warto w trakcie lektury tej powieści wypić sobie kawę, czy dwie, aby osiągnąć literacką nirvanę.

Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety, Mark Helprin, Otwarte 2014, s. 560.

8 komentarzy:

  1. Tylko mocniej mnie do tej książki zachęciłaś :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie zaczynam czytanie Helprina od "Pamiętnika...", a nie "Zimowej opowieści". Zadaję sobie jednak kluczowe pytanie: kiedy to nastąpi? W głębi serca mam nadzieję, że niebawem.
    A tak z innej beczki, to chyba nie wyobrażam sobie przeczytania tej książki w wersji elektronicznej. Tak pięknie jest "opakowana", że grzechem byłoby czytanie jej w innej formie niż papierowej. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Objętość książki- taką preferuję, treść wydaje się być zajmująca i wiele obiecująca. W dwóch słowach- chcę mieć :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam kawę, więc myślę, że kawa jako mniej więcej wątek główny to dość ciekawy zamysł, jeszcze z autorem nie miałam styczności, muszę to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja kilka dni temu kupiłam "Zimową opowieść". Zobaczymy czy będę zadowolona jak Ty i wtedy postanowię czy kupować też "Pamiętnik...", ale zachęca. Szczególnie interesuje mnie owe połączenie niechęci do kawy i morderstwa. Różne rozwiązania przychodzą do głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No cóż, kawy nie pije, ale książkę mam w planach. Szczególnie jej grubość mnie zachęca. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam twojego bloga :P Dzięki Tobie postanowiłam również założyć swojego i podzielić się z innymi moją recenzją. Mam nadzieje, że zerkniesz do mnie jak tylko pojawi się pierwsza recenzja i dasz mi parę wskazówek jak zdobyć czytelników czy powiesz mi na co zwracać szczególną uwagę .

    OdpowiedzUsuń
  8. Poprzednia książka Helprina jeszcze przede mną, ale zapowiada się naprawdę ciekawie, więc na dniach zamierzam się w nią zaopatrzyć i poznać tą dziwną historię anty-wielbiciela kawy. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!