STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

7 października 2014

"Serce gryfa" - Jastek Telica


Niektórzy na siłę próbują dorównać ideałom. Na przykład Jastek Telica, autor Serca gryfa, postanowił ni stąd, ni zowąd, że napisze własnego Wiedźmina, zupełnie jakby ten, którego wszyscy znają, nie wystarczał. Moi drodzy, okazuje się, że wystarczy zmienić nazwę profesji na kreczownik (że co, proszę?) i już mamy coś nowego! Co z tego, że autor sili się na styl Sapkowskiego, ewidentnie się inspiruje i w sumie nie wnosi do gatunku nic nowego? Ważne, że jest książka, nazwisko na okładce i niewielkie tantiemy.

Poirytowałam się trochę, czytając blurb tej powieści i powiem Wam szczerze, że do lektury zabrałam się tylko po to, by w podsumowaniu porównać Serce gryfa do sagi wiedźmińskiej i bezlitośnie wytknąć tekstowi wszystkie wady, dobitnie świadczące o tym, że czasem nie opłaca się drukować znanego nazwisko obok swojego. Jakież było moje zdziwienie, gdy mimowolnie wciągnęłam się w historię Gryppina i wchłonęłam ją jak gąbka w dwa wieczory!

Żeby było jasne: główny bohater jest irytujący jak cholera i nijak nie mogłam się z nim utożsamić, a tym bardziej go polubić. To najbardziej bezczelny, egoistyczny i leniwy burak, który za sprawą swojego zachowania aż się prosi o guza. Kogoś to Wam przypomina? Geralta może? Owszem, widać tu wiedźmińskie naleciałości, jednak warto pamiętać, że akurat w przypadku Białego Wilka możemy mówić o swego rodzaju nonszalancji. Choć był chamem i gburem, to jednak miał we wszystkim jakiś umiar i dało się go lubić. Gryppin tymczasem to taka jego kiepska podróbka i niestety nawet drastyczną przemianą bohatera Jastek Telica nie zdołał tego naprawić.

Co nie zmienia faktu, że jego przygody były tak fascynujące, że wciągnęły mnie bez reszty. Powiem więcej: czytając Serce gryfa przepadłam na długie godziny, tak trudno mi było oderwać się od lektury. Czuję się przez to rozbita, bo autor najpierw doprowadził mnie do szewskiej pasji, tworząc antypatyczną postać bez perspektyw, a następnie ugłaskał cudowną fabułą w stylu klasycznej fantasy, dzięki której zaznałam potężnej dawki emocji i wciągnęłam się w szalenie porywającą historię. Naprawdę nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć - dawno nie miałam tak ambiwalentnych odczuć w stosunku do jednego tytułu. Coś w tym Sercu gryfa jest, co mimo niechęci przyciąga.

Jedyne, co tak naprawdę mogłoby zniechęcić potencjalnych czytelników (moja awersja do Gryppina to kwestia subiektywna), to język powieści - mocno archaiczny, stylizowany, dla niektórych osób nie do przełknięcia. Mnie osobiście oczarował, ponieważ nie jest to pierwsza specyficznie napisana książka, którą przeczytałam. Obawiam się jednak, że osoby szukające lekkiej lektury będą rozczarowane, ponieważ tutaj trzeba się, niestety, wysilić przy lekturze, by bez problemu zrozumieć jej sens i czerpać z niej jako-tako przyjemność.

Serce gryfa to ciekawa powieść, obok której z racji szaty graficznej trudno przejść obojętnie. Książka dużo traci na bezsensownych nawiązaniach do Wiedźmina Andrzeja Sapkowskiego, ale za to zyskuje niebanalnym pomysłem na fabułę. Główny bohater to postać wybitnie przeze mnie znienawidzona, ale śmiem sądzić, że znajdą się osoby, którym charakter Gryppina wyda się interesujący. Jako że ja mam do dzieła Jastka Telicy ambiwalentny stosunek, decyzję o tym, czy warto je przeczytać, pozostawię Wam.

Serce gryfa, Jastek Telica, Novae Res 2014, s. 720.

5 komentarzy:

  1. Hah, mnie to doprowadza do szału. Znaczy, gdy czytam książkę, która ma ewidentne wady, a mimo to jest w niej coś, co nie pozwala mi się od niej oderwać. Nie wiadomo wtedy, czy książka jest dobra, czy wprost przeciwnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nienawidzę kiedy ktoś zamiast inspirować się po prostu kopiuje czyjąś pracę.
    Książka raczej nie znajdzie się na liście :)

    Zapraszam: nocny-mark.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoro jest to pozycja "zapożyczona" od Sapkowskiego, to może na początek przeczytam oryginał, by móc go porównać, co do Twoich wrażeń :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo schematyczności, chyba się skuszę :)....

    Drugastronaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz jeszcze bardziej obudziłaś moją ciekawość, ale jednocześnie uświadomiłaś, że nie mogę raczej nie pokocham głównego bohatera, tak jak to miało miejsce w przypadku Geralta :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!