STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

11 listopada 2014

"Nigdziebądź" - Neil Gaiman


Nigdziebądź Neila Gaimana okrzyknięto najlepszą humorystyczną powieścią fantastyczną napisaną w latach '90, ale czy na pewno można tak o niej mówić? Postanowiłam sama się o tym przekonać i po raz kolejny sięgnąć po dzieło słynnego angielskiego pisarza. Tym razem jest to scenariusz przeniesiony na karty powieści, a więc coś, z czym wcześniej nie miałam styczności. Już to zaintrygowało mnie na tyle, bym usiadła do lektury.

Wystarczy jedna szybka decyzja, aby nasze życie uległo zmianie. Idziesz ulicą, widzisz kogoś w potrzebie i bez zastanowienia wyciągasz pomocną dłoń. Richard Mayhew, przeciętny Londyńczyk, mimo ostrzeżeń ze strony swojej narzeczonej udziela pomocy dziewczynie imieniem Drzwi. W efekcie traci wszystko w zamian za odkrycie niezwykłej krainy rozciągającej się w sieci londyńskich kanałów - nazywanej enigmatycznie Londynem Pod. 

Odkryte przez Richarda podziemie znacząco różni się od tego, co widział w Londynie Nad. Uogólniając, jest to po prostu groźniejsza, mroczniejsza i dużo bardziej tajemnicza wersja tego, do czego zdążył przywyknąć. Oczywiście tęskni za poprzednim życiem i za wszelką cenę próbuje znaleźć wyjście z Londynu Pod, a żeby je odnaleźć, musi wkroczyć do mrocznego świata ukrytego przed wzrokiem zwykłych ludzi, przejść przez szereg niebezpiecznych prób i pomóc Drzwi w starciu ze ścigającymi ją niebezpiecznymi zabójcami. Zadanie nie należy do najprostszych, ale Richard jest tak zdesperowany, że godzi się na wszystko. I chyba nie ma się czemu dziwić, prawda?

Przyznaję, że na pierwszy rzut oka fabuła wydaje się idiotyczna. Nierealność przedstawionych w niej wydarzeń już mnie nie dziwi, ponieważ Neil Gaiman słynie z oryginalnych rozwiązań, dość dziwnego spojrzenia na świat, a także umiłowania do groteski. Jednocześnie spełnia się stwierdzenie o humorystycznej stronie Nigdziebądź - liczne zabawne sytuacje i dialogi sprawiały, że uśmiechałam się sama do siebie i czerpałam endorfiny pełnymi garściami. Cieszę się, że i tym razem otrzymałam dokładnie to, co mi obiecywano w blurbie.

Powieść Neila Gaimana ma dwie zalety: kreację świata przedstawionego i kreację bohaterów. W tym pierwszym przypadku ogromną przyjemnością było dla mnie odkrywanie słownych i znaczeniowych smaczków, które autor poukrywał w swoim dziele. Przykładowo, Sheperd's Bush w Londynie Nad to jedna z wielu dzielnic metropolii, zaś w Londynie Pod kryjówka Pasterzy (z ang. sheperd), z którymi lepiej nie zadzierać. Takich smaczków można znaleźć w książce znacznie więcej, co przedkłada się na literacką satysfakcję. Jeśli zaś mowa o bohaterach, to nie sposób nie zauważyć finezji w ich kreowaniu, oryginalności i wyrazistości, które widoczne są u niemal każdej postaci stworzonej przez Gaimana oraz swoistej więzi, która zawiązuje się między czytelnikiem a bohaterami.

Autor w Nigdziebądź nawiązuje do rozmaitych dzieł kultury, a nade wszystko nie rezygnuje z oryginalnego stylu, z którego tak słynie. Dzięki temu powieść wyróżnia się na tle innych książek, nie trąci banałem i nie nudzi. Każda kolejna strona odkrywa przed odbiorcą coraz to ciekawsze wydarzenia i bez wątpienia nie można powiedzieć o fabule, by była przewidywalna. Tak naprawdę to nawet sami bohaterowie nie są w stanie przewidzieć przyszłych wydarzeń z ich udziałem, a co dopiero czytelnik. Nie wiem jak Wy, ale ja takie rozwiązania kupuję.

Chyba już na dobre zaprzyjaźniłam się z twórczością Neila Gaimana. Przywykłam już do tego, że każda kolejna książka wydawana w Polsce nakładem wydawnictwa MAG to swoista uczta dla wyobraźni. Co z tego, że większość to wznowienia? Dla mnie są to pierwsze spotkania z tymi dziełami i powiem Wam, że nic nie sprawia mi większej przyjemności niż sięganie po polecane przez Was książki i przekonywanie się na własnej skórze, że naprawdę są dobre i warte uwagi. Niniejszym potwierdzam: Nigdziebądź to strzał w dziesiątkę!

Nigdziebądź, Neil Gaiman, MAG 2014, s. 368.

5 komentarzy:

  1. Też miałam okazję przeczytać nie dawno... i jakoś nie poczułam magii tej książki... Nie wiem w sumie czemu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wstyd się przyznać, ale jeszcze nie przeczytałam żadnej książki tego autora i muszę to szybko nadrobić. Zbliżają się święta, więc może zażyczę sobie jedną z jego książek pod choinkę i po przeczytaniu ją zrecenzuję. Tylko nie wiem od której najlepiej zacząć... Rozważam Nigdziebądź, Amerykańskich bogów i Chłopaków Anansiego. Te pasujące do siebie okładki są przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie czytałam żadnej książki Neila Gaimana, choć mam nadzieję to zmienić:) Słyszałam wiele pozytywnych opinii o jego twórczości, a twoja recenzja jeszcze bardziej pogłębiła mnie w zdaniu, że koniecznie muszę się z nią poznać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Obiecuję sobie tę perełkę już od dłuższego czasu, muszę ją zgarnąć w najbliższym czasie

    OdpowiedzUsuń
  5. Od dłuższego czasu chce siegnąć po dzieła pana Gaimana, bo tylko pozytywnych recenzji, a jeszcze ani jednej jego ksiazki nie znam! Bardzo fajna recenzja, pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!