STRONA GŁÓWNA      PRZECZYTANE      O MNIE       PARTNERZY       KONTAKT/WSPÓŁPRACA             Facebook Instagram  Ask.Fm  Lubimy czytać

14 listopada 2014

"Serce w płomieniach" - Richelle Mead


Recenzje poprzednich tomów: Kroniki krwi | Złota lilia | Magia indygo

To niesamowite, że są na świecie pisarze, którzy piszą tak charakterystycznie i wciągająco, że potrafią na długie lata zatrzymać przy sobie fanów, mając świadomość, że oni nawet po przeczytaniu dziesiątej książki z tej samej serii ciągle będą chcieli więcej. Serce w płomieniach to już czwarty tom spin-offu hitowej Akademii Wampirów zatytułowanego Kroniki krwi, a ja nadal tak samo kocham twórczość Richelle Mead. Wprawdzie za mistrzostwo autorki uważam Magię indygo, a w najnowszej części historii Sydney Sage i Adriana Iwaszkowa dopatrzyłam się kilku wad, to jednak darzę tę serię dużym sentymentem i z przyjemnością sięgam po kolejne tomy. Jaka szkoda, że ten jest przedostatni! W perspektywie mam przed sobą prawie całą Akademię Wampirów, więc nie mam na co narzekać, ale fanom, którzy są na bieżąco, szczerze współczuję, bo koniec Kronik krwi jest ciosem w serce.

Serce w płomieniach to całkiem adekwatny tytuł dla tego tomu. Między Sydney i Adrianem wreszcie dzieje się coś konkretnego, ponieważ dziewczyna w końcu zrozumiała, że nie taki moroj straszny, jak go alchemicy malują. Wiem, że wszyscy, łącznie ze mną, czekali na ten wątek miłosny, jednak muszę z przykrością stwierdzić, że wcale nie okazał się on taki wspaniały. Dopóki między tą dwójką iskrzyło, było okej, ale gdy już przestali udawać, że nic ich nie łączy, nagle ich historia stała się taaaaka mdła. Z aroganckiego i dupkowatego Iwaszkowa zrobił się ckliwy Romeo wzdychający za Julią, zaś Sage zgubiła gdzieś po drodze swój zdrowy rozsądek i zaczęła zachowywać się jak typowa zakochana nastolatka. Nie spodziewałam się tego po dwóch tak obiecujących charakterach i wygląda na to, że Richelle Mead chciała w końcu dać upust swojej romantycznej wizji, lecz zrobiła to z takim rozmachem, że miłość Sydney i Adriana stała się zbyt cukierkowa, przeidealizowana, a przez to nieprawdziwa i niesmaczna.

Całe szczęście, że choć wątek miłosny zdominował ten tom, to jednak cała historia skupia się nie tylko na nim. Nadal bardzo ważna dla serii jest kwestia magii, którą Sydney praktykuje z godnym podziwu zaangażowaniem. Tym razem przydaje się ona do sporządzenia pewnego niezwykle istotnego specyfiku, który mógłby uprzykrzyć życie alchemikom. Po raz pierwszy też Adrian, ten na ogół chorobliwie leniwy wampir, wykazuje się talentem i pomaga Sonii w jej badaniach nad możliwością ratowania morojów przed przemianą w strzygę. Powraca również wątek Marcusa, który dodaje nieco smaczku historii o tatuażach, buntownikach i złych alchemikach. Nie można też zapomnieć o szkole, w której to przecież grasuje Zoe, młodsza siostra Sydney. Słowo daję, w tej dziewczynie skumulowały się chyba wszystkie złe cechy, których nie ma starsza Sage. Ilekroć Zoe pojawiała się na scenie, a działo się to dość często, scyzoryk otwierał mi się w kieszeni i ze złości zgrzytałam mocno zębami.

Na koniec zostawiłam sobie najważniejszy element Serca w płomieniach, czyli epicki finał czwartego tomu. Rzecz jasna, przewidywałam, że prędzej czy później coś podobnego w końcu się wydarzy (wszak u Mead sielanka nigdy nie trwa zbyt długo, żeby fabuła nie stała się nudna), jednak za nic w świecie nie powiedziałabym, że stanie się to w tak dramatycznych okolicznościach i w tak nieoczekiwanym momencie. Autorce należą się brawa, bo żeby w dzisiejszych czasach zaskoczyć czytelnika, trzeba mieć nie lada pomysł na historię.

Richelle Mead przyzwyczaiła mnie już do książek na bardzo wysokim poziomie. Serce w płomieniach troszeczkę mnie zawiodło zbytnim epatowaniem miłością Sydney i Adriana, ale poza tym zachwyciło pod wieloma innymi względami. Fantastyczna i wciągająca fabuła w połączeniu z luźnym, młodzieżowym stylem pisarki sprawiła, że najnowsza część Kronik krwi bardzo mi się spodobała i na pewno przypadnie do gustu każdemu fanowi cyklu, a następnie narobi nam apetytu na finalny tom. Pozostaje nam więc odliczać dni do premiery i trzymać kciuki za pomyślne rozwiązanie wszystkich problemów naszych ulubionych bohaterów!

Serce w płomieniach (Kroniki krwi #4), Richelle Mead, Nasza Księgarnia 2014, s. 416.

4 komentarze:

  1. Och, och lubię pióro tej autorki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie zastanawiał się nad przeczytaniem tej serii, bo uwielbiam akademię wampirów :) Masz rację, bardzo charakterystycznie pisze:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Autorki oraz jej twórczości jeszcze nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten tom nie jest przedostatni, jeszcze będą dwie części. ;)
    Mam mieszane uczucia co do tej części. Tak jak mówiłaś, ich związek zrobił się trochę mdły, ale fragmenty z perspektywy Adriana mi to wynagrodziły. No i zakończenie... A następny tom dopiero za rok. :(
    PS Jak dla mnie mistrzostwem była "Złota lilia". ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię i zapraszam ponownie!